„Przekonacie się, że było warto” – rozmowa z Filipem Szatanikiem, rzecznikiem prasowym spółki Kraków5020

– Chcę przekonać mieszkańców Krakowa, urzędników, radnych, że powołanie tej spółki było potrzebne i przełoży się na realne efekty – mówi w rozmowie z KRKnews Filip Szatanik, rzecznik prasowy spółki Kraków5020.

– Dziś Pana pierwszy dzień na stanowisku rzecznika prasowego spółki Kraków5020. Dlaczego przyjął Pan tę propozycję?
– Była bardzo kusząca. To innowacyjne przedsięwzięcie i dobry moment, żeby wrócić do Krakowa. Obserwuję różne rzeczy, które się dzieją w mieście, także na rynku medialnym. Obecna sytuacja wymaga nowych rozwiązań. Myślę, że ta spółka i zadania, jakie się przed nią stawia, są właśnie takim nowym otwarciem. Chcę się tego podjąć.

– A jakie zadanie stawia się przed tą spółką?
– Spółka Kraków5020 to duży promocyjno – kulturalny projekt miejski, który ma pracować jednocześnie dla pozyskiwania klientów, turystów, moderować ruch turystyczny w Krakowie, a także działać na niwie kulturalnej i medialnej. Będzie to supernowoczesne narzędzie do promocji miasta w czasach, w których ta promocja musi być inna, bo musi dostosować się do zmieniających okoliczności zewnętrznych. Nie możemy już działać tak, jak do tej pory. Wszystko wymaga zmiany.

– Czyli narzędzia, które były dotychczas, są niewystarczające?
– Należy je na pewno rozwijać. Przypomnę, że ta spółka powstała na bazie Krakowskiego Biura Festiwalowego, instytucji cieszącej się bardzo dobrą renomą w czasach, kiedy przewodziła nią Izabela Błaszczyk. KBF robiło szereg bardzo ważnych, wielkich przedsięwzięć dla miasta – począwszy od doskonale znanych festiwali, a skończywszy na logistycznej organizacji takiego wydarzenia, jakim był pogrzeb pary prezydenckiej. Wymagało ono bardzo dużej sprawności organizacyjnej i ta instytucja taką sprawność miała.

– Padają zarzuty, że nowa spółka ma być narzędziem promującym miasto, a póki co nie umiała wypromować się sama. Mowa tu chociażby o Play Kraków News, której niemal nikt nie ogląda.
– Stawianie w ten sposób zarzutów to gigantyczne nieporozumienie. Ta spółka dopiero startuje, minęło raptem kilka miesięcy od momentu rozpoczęcia jej działalności. Wszystkie narzędzia, którymi dysponuje, są coraz bardziej skuteczne, ale trudno od razu spodziewać się wielkiego szału i wielkich zasięgów. Każdy, kto pracuje w promocji czy marketingu wie, że każde narzędzie trzeba rozwinąć, wypromować i przyzwyczaić do niego odbiorców. To wymaga czasu, ale to już się dzieje i już za kilka miesięcy będziemy mogli pochwalić się rzeczywistymi efektami funkcjonowania tej spółki. Będą one dostrzegalne w przestrzeni medialnej, ale przede wszystkim będą dostrzegalne i odczuwalne dla każdego mieszkańca Krakowa.

– I do tego potrzebna jest druga telewizja?
– Można na użytek polityczny robić zarzut o to, że powstała druga telewizja czy drugi projekt medialny, który jest zbieżny z tym realizowanym dotychczas w Krakowie. Jednak Play Kraków News nie jest odrębnym elementem, ale częścią większej całości – szerokiej platformy komunikacyjnej, w ramach której będziemy rozwijać różnego rodzaju aktywności. Zachęcam do obejrzenia kilku programów Play Kraków News, które na pewno wypełnia niszę i pustkę w przestrzeni medialnej w Krakowie. Nie ucieka też od trudnych dla miasta tematów.

– Część mieszkańców i aktywistów twierdzi, że spółka generuje niewspółmierne do swojej działalności koszty.
– Wszyscy spodziewają się błyskawicznych efektów po spółce, która działa od niedawna. Żadna firma nie wykaże się spektakularnymi efektami po kilku miesiącach działania. Jednak spółka zarządza jednym z głównych obiektów konferencyjnych i miejsc spotkań w Krakowie, jakim jest ICE i robi to na tyle skutecznie, że nie mamy już wolnych terminów na organizację kongresów w najbliższym czasie. Oczywiście jest wielu ludzi, dla których każdy rodzaj zmiany jest zmianą na niekorzyść. Wykorzystują to przeciwnicy polityczni, wykorzystują to radni i część aktywistów. Być może niektórym wydaje się, że to kosztowna inwestycja i zastanawiają się, dlaczego przeznaczono na nią takie środki, ale ta inwestycja będzie procentowała i na pewno się zwróci. Będziemy przekonywać efektami pracy, że to się opłacało.

– Jakich efektów zatem mamy się spodziewać?
– Większa skuteczność w przyciąganiu biznesu do Krakowa, więcej wydarzeń, więcej imprez, więcej kongresów, więcej ruchu na rynku turystycznym. Pamiętajmy, że jesteśmy w sytuacji, że za naszą wschodnią granicą cały czas trwają działania wojenne, a w kraju szaleje inflacja. To są zjawiska, które mogą niekorzystnie wpływać na funkcjonowanie miasta, w którym 15% mieszkańców utrzymuje się z obsługi ruchu turystycznego i działalności okołoturystycznej. Tu jest więc szerokie pole do popisu. Ta spółka również powstała po to, żeby łączyć środowiska biznesowe, turystyczne i kulturalne dla stworzenia lepszego produktu i budowania w sposób skuteczniejszy marki Krakowa. To jest jeden z głównych celów.

– Jaki jest Pana pomysł na osiąganie tych celów?
– Powstaje już plan komunikacji. Będziemy komunikować się w sposób otwarty z opinią publiczną i mieszkańcami. Chcę przekonać mieszkańców Krakowa, urzędników, radnych, że powołanie tej spółki było potrzebne i przełoży się na realne efekty. Wszystkie projekty, które funkcjonują w ramach spółki mają służyć temu, żeby Kraków z lepiej targetowaną ofertą promocyjną docierał nie tylko do klientów na terenie kraju, ale również do klientów zagranicznych. Kraków jest miastem, które zawsze stawiało sobie bardzo wysokie wymagania jeśli chodzi o turystykę czy ofertę kulturalną i chcemy tę ofertę jeszcze bardziej udoskonalać.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marek Adamski

6 KOMENTARZE

Najnowsze

Co w Krakowie