Szybkie fakty

Kategoria Polityka
Data 18 maja 2026
Czytanie ~3 min
Tematy referendum w Krakowie, referendum w Krakowie o co chodzi, referendum w sprawie odwołania aleksandra miszalskiego
Polityka · 18 maja 2026 · 3 min czytania

Referendum w Krakowie. O co w tym wszystkim chodzi? [opinia]

Autor: Grzegorz Skowron Aktualizacja: 18.05.2026 Lokalizacja: Kraków

Już niespełna tydzień został do referendum w Krakowie. To referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa. Wszystkim zwolennikom referendum w Krakowie chodzi o odwołanie prezydenta miasta, choć różnią się tym, kto miałby przejąć rządy pod Wawelem. Co ciekawe nawet wśród zwolenników referendum nie ma zgody, czy rada powinna być odwołana. Ale najważniejsze jest to, że traktują referendum jako środek do celu. Tyle, że nie jest to jeden cel, a kilka różnych celów.

Łukasz Gibała chce zostać prezydentem

Zacznijmy od Łukasza Gibały, choć oficjalnie to nie on jest inicjatorem referendum, ale to on i jego Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców stoją murem (a pewnie i z workiem pieniędzy) za referendum w Krakowie. Celem nie jest odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego – to tylko środek do celu, pierwszy krok w kierunku tego celu? Jakiego? To oczywiste – Łukasz Gibała chce zostać prezydentem Krakowa.

Już trzy razy przegrywał wyścig do najważniejszego gabinetu w krakowskim magistracie. Dwa razy ten wyścig wygrał z nim Jacek Majchrowski, a Łukasz Gibała nie wszedł nawet do drugiej tury. Za trzecim razem wszystkie publikowane sondaże dawały mu wygraną z Aleksandrem Miszalskim, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Najpierw w pierwszej rurze Miszalski okazał się dużo lepszy, a w dogrywce w drugiej turze – wystarczająco lepszy, by Gibała przegrał po raz trzeci.

jeśli referendum okaże się skuteczne, dostanie czwartą szansę. Jeśli w najbliższą niedzielę frekwencja będzie za niska, oficjalnie klęska spadnie na barki inicjatorów referendum, a nie jego, choć w praktyce będzie to jego czwarta porażka w walce o prezydenturę w Krakowie.

PiS nie pali się do odwołania rady

Prawo i Sprawiedliwość chce odwołania prezydenta, ale nie widać, by namawiało do odwołania Rady Miasta. Nawet co radni PiS (nieliczni), którzy prowadzą kampanię profrekwencyjną, nie mówią: odwołajcie nas. W rzeczywistości PiS nie chce, by Rada Miasta Krakowa została odwołana, bo to ogromne ryzyko dla partii Jarosława Kaczyńskiego. Nowe wybory radnych byłyby poligonem doświadczalnym dla Konfederacji i ugrupowania Grzegorza Browna – te partie mogłyby zabrać miejsca w radzie, które dziś zajmują radni PiS. A to byłby zły sygnał i zły prognostyk przed przyszłorocznymi wyborami.

Oczywiście PiS chce odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Jego odwołanie byłoby dokopaniem największemu rywali politycznemu – Koalicji Obywatelskiej. Wprawdzie PiS raczej nie może liczyć na to, że w ewentualnym wyborach przedterminowych ich kandydat wygrałby walkę o prezydenturę w Krakowie, ale sama porażka prezydenta KO dawałaby choć chwile do satysfakcji.

Konfederacji nie chodzi tylko o Kraków

Konfederacja chce i odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego, i Rady Miasta Krakowa. Oficjalnie – oczywiście dla dobra miasta i jego mieszkańców. Ale referendum to także tylko  środek do celu, a celem jest Donald Tusk. To nie są domysły – poseł Konrad Berkowicz nie kryje, o co chodzi Konfederacji.

Oto treść jednego z jego ostatnich wpisów: „…możemy w Krakowie pokazać czerwoną kartkę nie tylko Miszalskiemu, ale całemu obozowi Donalda Tuska. Możemy pogonić tych, co stawiają wyżej wyroki obcego państwa. Możemy pogonić tych, którzy bezprawnie zaciągają w naszym imieniu zagraniczne pożyczki. Możemy pogonić tych, którzy swoje afery zamiatają pod dywan, a każdą krytykę próbują zagłuszyć propagandą i politycznymi układami. Tych, którzy traktują władzę jak prywatny folwark, a obywateli jak problem do uciszenia. 8 dni. Kraków może dać sygnał całej Polsce, że czas tej ekipy właśnie się kończy. Bez kompromisów, bez strachu i bez litości dla ludzi, którzy sprzedają polskie interesy za polityczne układy.”

Inicjatorzy referendum mają prosty cel, a potem…

W sprawie celów inicjatorów referendum sprawa jest prosta – im chodzi o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa. A co potem? Tego nie wiadomo, okaże się, gdy referendum będzie skuteczne i rozpocznie się nowa kampania wyborcza. Wtedy stanie się jasne, czy inicjatorzy referendum wystawią swojego kandydata na prezydenta (np. Jana Hoffmana, który jest najbardziej rozpoznawalny wśród inicjatorów referendum), czy też staną u boku Łukasza Gibały albo rozproszą się do różnych kandydatów.

A co jeśli ich inicjatywa upadnie przy urnach? Nic… Podobno za rok próba zostanie ponowiona, ale to tylko plotki…

Prezydent Miszalski chce utrzymać stanowisko

Na koniec jeszcze o celu prezydenta Aleksandra Miszalskiego… Też jest prosty – utrzymać stanowisko. To dlatego namawia do bojkotu referendum, bo jego przegrana będzie oznaczać najprawdopodobniej koniec jego kariery w polityce. Nie tylko tej krakowskiej, ale pewnie i ogólnopolskiej.

Grzegorz Skowron

 

Reklama