Jak co roku w Krakowie nadszedł czas nerwowych poszukiwań i wyśrubowanych cen na rynku nieruchomości. Zanim studenci wrócą na swoje uczelnie, muszą najpierw zdać znacznie trudniejszy egzamin. Znaleźć dach nad głową. Wyścig po wolne pokoje w tym roku jest wyjątkowo brutalny, a rosnące ceny przeplatają się z gorączką kampanii wyborczej i pytaniami o przyszłość najmu krótkoterminowego pod Wawelem.
Koniec sierpnia w Krakowie ma swój stały, nieco nerwowy rytm. Obok powracających z wakacji mieszkańców i wycieczek zagranicznych turystów, na dworcach i w tramwajach widać coraz więcej studentów ze spakowanymi w pośpiechu walizkami. Do rozpoczęcia roku akademickiego został miesiąc, ale dla tysięcy młodych osób prawdziwy egzamin trwa już teraz. To coroczny wyścig po dach nad głową, w tym roku wyjątkowo drogi, brutalny i splątany z gorączką polityczną przed zbliżającymi się przedterminowymi wyborami prezydenta miasta.
„Przetargi” na klatkach schodowych
Podwawelski rynek nieruchomości po raz kolejny okazuje się dla studentów łamigłówką bez dobrych odpowiedzi. Oferty znikają w kilka minut od publikacji, a stawki za skromną „jedyneczkę” potrafią doprowadzić do zawrotów głowy.
– W ubiegłym tygodniu pojechałam obejrzeć pokój przy ul. Czarnowiejskiej. Miałam być pierwsza, a na klatce schodowej zastałam kolejkę czterech innych osób – opowiada z rezygnacją w głosie Martyna, studentka trzeciego roku ochrony środowiska. – Właściciel mieszkania nawet nie ukrywał, że urządził mały przetarg. Pokój miał kosztować 1400 złotych plus opłaty, ale kiedy chłopak przede mną zaoferował, że zapłaci za trzy miesiące z góry i dorzuci stówkę do czynszu, było po sprawie. Czuję się, jakbym licytowała dzieło sztuki – mówi dla KRK News. – To jest nienormalne. W tym tygodniu oglądałem już 5 mieszkań, a dalej jestem z niczym. Jednym razem absurdalna cena, innym beznadziejny dojazd na uczelnie, a czasem warunki jak z PRL – mówi z kolei Marek, student II roku Stosunków Międzynarodowych.
„Przeżyć, a nie żyć”
W jeszcze trudniejszej sytuacji są ci, którzy do Krakowa przyjeżdżają po raz pierwszy i nie mają w mieście zaplecza znajomych, z którymi mogliby wynająć większe, wielopokojowe mieszkanie. – Szukamy czegokolwiek we dwójkę z kolegą z roku już od połowy lipca – przyznaje Tomek, który w październiku rozpocznie naukę na krakowskiej Politechnice. – Ceny dwupokojowych mieszkań często sięgają nawet 3,5–4 tysięcy złotych bez mediów. To kwoty całkowicie poza naszym zasięgiem. Akademik? Dostałem odmowę z powodu, że mieszkam za blisko Krakowa – opowiada. – Inna sprawa, że większość ofert w Krakowie jest po to, aby przeżyć, a nie żyć. Widziałem mieszkanie, które w zamyśle chyba miało być dla rodziny 2+2, a zostało przerobione na ośmiopokojowe dla studentów. W każdym pokoju małe łóżka, szafa i blat wysunięty tak, że trzeba uważać aby nie uderzyć w niego głową. Jest tak wąsko, że szpagatu tam nikt nie zrobi – dodaje z rezygnacją.
Studenci nie zamierzają jednak rezygnować. Na internetowych forach internetowych codziennie pojawia się od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu zapytań dotyczących wolnych pokoi i mieszkań w Krakowie. Aby „zaklepać” sobie swój studencki kącik, czasem trzeba być prawdziwym sprinterem, ponieważ wolne przestrzeni znikają z rynku z prędkością światła.
Problem nie wynika jednak wyłącznie ze standardowej, sezonowej podaży. Eksperci rynku nieruchomości wskazują na głęboki syndrom strukturalny, z którym Kraków zmaga się od lat masowe wyciąganie lokali z rynku najmu długoterminowego na rzecz turystki krótkoterminowej. Mieszkania w ścisłym centrum, na Kazimierzu, a coraz częściej także na Grzegórzkach czy Krowodrzy, zamiast trafiać do studentów czy młodych pracowników, zamieniają się w dobowe kwatery dla gości z zagranicy. Z punktu widzenia właściciela kalkulacja jest prosta: weekendowy wynajem mieszkania przyjezdnym potrafi przynieść zysk porównywalny z miesięcznym czynszem od studenta, generując przy tym znacznie mniejsze ryzyko długotrwałych zobowiązań.
Kampania w cieniu mieszkaniowego kryzysu
W tym roku studencka batalia o mieszkania ma jednak wyjątkowo ostre, polityczne tło. Kraków żyje zbliżającymi się przedterminowymi wyborami prezydenckimi, a kwestia rynku mieszkaniowego i uregulowania najmu krótkoterminowego wyrosła na jeden z osiowych sporów trwającej kampanii.
Kandydaci na urząd Prezydenta Krakowa ponawiają apele do rządu o przyznanie samorządom realnych narzędzi prawnych, w tym możliwości tworzenia stref z zakazem krótkoterminowej rotacji oraz wprowadzania rygorystycznych limitów i licencji dla właścicieli lokali.
Wrzesień pod znakiem zapytania
Dla tysięcy młodych ludzi polityczne deklaracje i starcia w debaty miejskiej są jednak odległą przyszłością, a rachunki trzeba zapłacić tu i teraz. Najbliższe cztery tygodnie w Krakowie będą stać pod znakiem gorączkowego odświeżania portali ogłoszeniowych i nerwowych telefonów.



