Nowy Rok za pasem, jaki będzie on dla miłośników dobrego jedzenia, foodiesów, restauratorów i szefów kuchni? Pobawmy się we wróżenie z kulinarnych fusów…
Oszczędzamy, nie marnujemy
To będzie rok zaciskania pasa, także jeśli chodzi o to, co znajdzie się na talerzach. W domowych i restauracyjnych kuchniach większy nacisk będzie położony na przemyślane zakupy produktów. Jeszcze większe znaczenie będzie miał trend “zero waste” i to nie tylko jako marketingowy chwyt, ale także (nareszcie!) jako prawdziwy sposób szacunku do jedzenia i oszczędności na rachunkach. Bo potrawy z odpadów i końcówek też mogą być pyszne!
Jak przechować żywność dłużej? Kiszenie, piklowanie, wędzenie…
W ubiegłym stuleciu robienie przetworów z sezonowych produktów miało miejsce chyba w każdym domu. Później trochę o nim zapomnieliśmy (na szczęście nie wszyscy), ale od pandemicznego 2020 roku “słoiki” święcą triumfy, a wraz z nimi powracają dawne techniki konserwowania żywności. Będziemy zatem piklować i kisić warzywa, owoce przerabiać na soki i dżemy, mrozić świeże produkty. Coraz więcej osób próbuje wędzenia, a małe przenośne wędzarnie można ustawić nawet na własnym balkonie.
Chleb własnej produkcji
Już to przerabialiśmy w 2020 roku, prawda? W lockdownie zaczęliśmy piec chleby i hodować żytni zakwas. Dziś mogą skłonić nas do tego ceny pieczywa. Coraz więcej tradycyjnych piekarni decyduje się na zakończenie działalności, w Krakowie ostatnio była to znana ze świetnej jakości Jania-Niedziela z ul. Rusznikarskiej. Być może już niedługo staniemy przed wyborem zakupu “papierowego” chleba z marketu lub rzemieślniczych “bochenków grozy” w cenie 25 złotych… Własny chleb może stać się po prostu najlepszym wyborem.
Jak u mamy, jak u babci
Znacie określenie “comfort food”? To nic innego jak jedzenie, które sprawia, że czujemy się dobrze i bezpiecznie, taka spokojna kulinarna przystań. Jak kuchnia, którą pamiętamy z dzieciństwa. Będziemy zatem szukać danych przepisów z zeszytów naszych mam i babć, by przypomnieć sobie dawne smaki, ale przede wszystkim – pozytywne emocje i wspomnienia z nimi związane. Co ciekawe, to samo będzie się działo w restauracjach. Stawiam, że słowo “domowy” zobaczymy przy opisach dań w menu jeszcze częściej, niż dotąd.
Przeprosiny z kuchnią polską
Jasne, wciąż będziemy zamawiać burgery i pizzę, ale przeprosimy się też z bigosem i flakami, żurkiem i krupnikiem, a nawet panierowanym schabowym. Nie znaczy to, że koniecznie będziemy szukać dań ultratradycyjnych, żywcem wyjętych z książki Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Wręcz przeciwnie, eksperymentowanie z kuchnią polską jest mile widziane. W końcu pierwsze ćwierćwiecze XXI wieku już niemal za nami, dziś i wspomniane flaki albo bigos mogą być wegańskie.

Kuchnia roślinna jeszcze bardziej na topie
Właśnie, weganizm już dawno przestał być hipsterską modą i stał się bodaj najważniejszym kulinarnym megatrendem naszych czasów. O tym, jak bardzo jest popularny, świadczy lawinowo rosnąca liczba dań roślinnych w kartach menu i otwierające się kolejne wegańskie bary i restauracje. Jeśli zatem okopaliście się na pozycjach ortodoksyjnych mięsożerców, hm…, może czas na małą zmianę kulinarnych nawyków? Mamy już od lat wegańską “wołowinę”, “kurczaka”, wegańskie sery. W 2023 roku czas na szerszy dostęp do wegańskich owoców morza. Próbowaliście już?

Talerzyki, jeszcze więcej talerzyków
Zauważyliście prawdziwy wysyp tak zwanych konceptów sharingowych, czyli restauracji, w których możemy zamówić wiele niewielkich porcji dań, podzielić się nimi z naszymi towarzyszami biesiady i w ten sposób spróbować połowy (albo i więcej) całej karty dań? By wymienić kilka nazw takich miejsc w Krakowie: Euskadi, Folga, Salute, Molam, Restaurant 13, słowem same gorące adresy na kulinarnej mapie miasta. Przypadek? Nie sądzę. Dziś próbowanie z talerzy innych osób (za ich zgodą, rzecz jasna) nie jest już faux pas nawet w fine diningowych restauracjach. Tak jest po prostu przyjemniej, a przecież w jedzeniu chodzi o przyjemność co najmniej w takim samym stopniu, jak o kalorie.
Jadłodzielnia w każdej dzielni
Dzielenie się jedzeniem ma jeszcze jedno znaczenie, znacznie ważniejsze, niż opisane powyżej przesuwanie talerzyków po restauracyjnym stole. Chodzi o foodsharing, czyli przekazywanie nadwyżek jedzenia osobom potrzebującym. Od wielu lat działają na tym polu banki żywności, od lutego 2022 wiele organizacji pozarządowych i mieszkańców Krakowa, którzy pomagają uchodźcom z Ukrainy. Jest też kilkanaście jadłodzielni, punktów, gdzie każdy może przynieść niewykorzystane produkty przed upływem ich daty ważności i zostawić dla innych. W 2023 jadłodzielni powstanie jeszcze więcej, nie tylko w Krakowie, ale też w okolicznych miejscowościach. Rozglądnijmy się wokół, osób w potrzebie jest coraz więcej. Jeśli tylko możemy – pomagajmy.
Czy te wróżby z kulinarnej szklanej kuli sprawdzą się w ciągu najbliższych 12 miesięcy? Na odpowiedź musimy poczekać. Już teraz jednak życzę Wam – trochę na przekór zmartwieniom i inflacji – pysznego Nowego Roku!
Szymon Gatlik
Przewodnik kulinarny i winiarski, miłośnik lokalnej kuchni, członek Slow Food International, międzynarodowej organizacji dbającej o “dobre, czyste i sprawiedliwe” jedzenie. Ekspert programu Polskie Skarby Kulinarne. Jest m.in. autorem tras kulinarnego zwiedzania Krakowa i jedynym certyfikowanym przewodnikiem po krakowskiej winnicy Srebrna Góra.



