Po remontowej przerwie znów można odwiedzić restaurację w Hotelu Francuskim na ulicy Pijarskiej w Krakowie.
Hotel Francuski, niedostępny do niedawna z powodu remontu, równo 100 lat po powstaniu, znów przyjmuje gości. Można i warto zaglądnąć do hotelowej restauracji. Jej nazwa – Brasserie L’Olympique – nawiązuje do francuskich inspiracji przeważających w menu oraz chwalebnej przeszłości “Francuskiego” – to właśnie tutaj w 1919 roku powstał Polski Komitet Olimpijski.
Jak zachwala strona internetowa restauracji, już na śniadanie można dostać świeżo upieczone croissanty i brioszki. Lektura menu tylko utwierdza w przekonaniu o francuskim charakterze tutejszej kuchni. Wśród przystawek znajdziemy m.in. tarteletkę ze ślimakami, serowy suflet i krewetki po prowansalsku, nie mogło też w karcie zabraknąć zupy cebulowej z grzanką. Karta dań głównych zachęca do spróbowania policzków wołowych po burgundzku, muli po marynarsku lub prowansalsku, albo okonia morskiego z ratatouille, a to tylko kilka wybranych pozycji. Ceny nie należą do najniższych, ale mimo to warto zajrzeć tu na obiad lub kolację, albo… wybrać się do L’Olympique na trwający właśnie festiwal kulinarny Restaurant Week. Wtedy możemy wybierać z jednego z dwóch specjalnych trzydaniowych zestawów (przystawka, danie główne i deser) za jedyne 69 złotych. Ja miałem okazję spróbować wszystkich dań. W jednym z zestawów przystawką jest grzanka z kozim serem z aromatycznym pieczonym karczochem. Po niej następuje danie główne, czyli płat pieczonego łososia z wyrazistym puree ze skorzonery oraz delikatną, wyglądającą niemal jak wata cukrowa, różową pianką z buraków. Na koniec otrzymamy deser: owocowe crumble z gałką lodów w smaku białej czekolady z rozmarynem. Drugi zestaw składa się z rybnego tatara z troci marynowanej w pomarańczach, miękkiej piersi kaczki z wiśniowo-piernikowym sosem demi-glace oraz tego samego, co w zestawie I, deseru.



