Służby WIOŚ otrzymały zgłoszenie o śniętych rybach w rzece Wildze w rejonie stacji paliw Shell w Krakowie.
Inspektorzy rozpoczęli wizję terenową rzeki Wilgi. Oględziny rozpoczęto na wysokości stacji Shell przy ul. Zakopiańskiej. W pobliżu stwierdzono występowanie śniętych ryb w liczbie 6 sztuk. Oględzinom poddano w sumie odcinek rzeki o długości 350 m, pomiędzy ul. Zakopiańską a ul. Łagiewnicką. W sumie stwierdzono kilkanaście sztuk śniętych ryb. Następnie oględziny przeprowadzono w górnym odcinku rzeki, wzdłuż ul. Totus Tuus – tam nie stwierdzono śniętych ryb, na rzece nie było także piany oraz filmów olejowych.
Inspektorzy WIOŚ zweryfikowali liczbę padłych i śniętych ryb wyłowionych przez pracowników Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Krakowie. Liczba ta wynosi ok. 300 sztuk – zgodnie z informacją podaną przez przedstawicieli Społecznej Straży Rybackiej.
Prezydent Jacek Majchrowski, zaniepokojony faktem zanieczyszczenia rzeki, który wywołał wśród krakowian obawy o jakość wody i żądanie natychmiastowej interwencji, zwrócił się w tej sprawie również do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. W piśmie prezydent Krakowa prosi o szczegółowe informacje, szczególnie dotyczące już podjętych interwencji, oraz określenie możliwości pogłębiania się omawianego zagrożenia i jego skutków. Ze swojej strony zadeklarował również ewentualną pomoc Urzędu Miasta Krakowa.
Inaczej sprawę widzą wodni aktywiści. Paweł Chodkiewicz napisał m.in. tak: „Wody polskie, wioś, ani inne służby nie chciały, pomimo naszych wielu próśb, pobrać jako materiał dowodowy-śniętych ryb do badania dla inspekcji weterynaryjnej, w celu ustalenia ich śmierci. Wynikiem czego nie wykryją prawdziwej przyczyny śnięcia tysięcy ryb. Próbki wody zostały pobrane wiele godzin po przejściu fali zatruć, więc wyniki będą wątpliwe”.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.