W stawach w parku Lilii Wenedy na Prokocimiu brakuje wody. Część z nich całkowicie wyschła, co doprowadziło do śmierci wielu płazów. Zarząd Zieleni Miejskiej przyznaje, że jest problem.
Informacja o wysychających stawach w parku obiegła w tym tygodniu media społecznościowe.
„Byłem dziś w parku Lilii Wenedy. Cześć stawów wyschła, widać dno i trochę wody na środku”
„W ostatnim wysychający stawie są jeszcze SETKI kijanek traszek. Jeśli jutro przyjdzie pomoc można je będzie uratować”
Problem nagłośnił również radny Łukasz Gibała, który w swoim wpisie zwraca uwagę, że brak wody oznacza śmierć płazów „Mieszkańcy zaalarmowali mnie o fatalnym stanie stawów w parku Lilii Wenedy. Obecnie część z nich całkowicie wyschła, co doprowadziło do śmierci wielu płazów” pisze radny i sugeruje ze za taki stan rzeczy odpowiadają urzędnicy z Zarządu Zieleni Miejskiej „Mimo, że urzędnicy Zarządu Zieleni Miejskiej od kilku tygodni otrzymywali informacje od mieszkańców, niewiele w tym zakresie zrobili. Operacja przelewania wody między stawami rozpoczęła się tak naprawdę dopiero kiedy mieszkańcy sami wiadrami zaczęli przenosić wodę, ale niestety bardzo szybko się zakończyła i niewiele dała. Przy takich upałach płazy, którym jeszcze udało się przeżyć, nie przetrwają długo” zarzuca urzędnikom z ZZM Łukasz Gibała.
Do tych zarzutów odniósł się dyrektor ZZM Piotr Kempf, który w komentarzu pod postem radnego zwraca uwagę, że ” na bieżąco staramy się uzupełniać wodę w stawach ale przy tak dużej suszy nie pomoże to zbyt mocno”. Dyrektor Kempf zaznacza, iż podległa mu jednostka „przygotowuje projekt zmian w parku- m.in. zwiększający retencję wody z osiedla do stawów”
ZZM planuje odtworzyć układ hydrograficzny parku w możliwie naturalny sposób wraz rewitalizacją rowów i połączeń miedzy nimi. W tym momencie trwa proces wyłonienia wykonawcy usług projektowych w zakresie koncepcji retencji i wykorzystania wód opadowych w parku. Głównym założeniem będzie stworzenie koncepcji rewitalizacji stawów i zwiększenie ich zdolności retencyjnej, zagospodarowanie obszaru parku m.in. pod kątem zagospodarowania wody opadowej, wraz z podczyszczaniem wody pochodzącej z terenu zlewni oraz zastosowanie w parku rozwiązań błękitno-zielonej infrastruktury.
Problem braku wody w stawach nie wynika tylko z warunków atmosferycznych. Pięć stawów tworzy system połączony krótkimi odcinkami kanałów naturalnych. Zlewnia zbiorników, pomimo tego, że spadek otaczającego je terenu kieruje wody opadowe w ich kierunku, jest niewystarczająca aby zapewnić utrzymanie optymalnego poziomu wód.
Kolejnym ograniczeniem zasilania zbiorników w wody opadowe jest niedrożny system rowów. Na obszarze parku brak jest kanalizacji deszczowej, najbliższe sieci znajdują się na wschód w ul. Lilli Wenedy oraz na południe wzdłuż ul. Konrada Wallenroda.
W tym momencie w parku ZZM podejmuje próby dolewania wody przy pomocy beczkowozów. Piotr Kempf zaznacza, iż takie działania nie poprawią sytuacji w dłuższej pespektywie czasowej – Działania doraźne nie uratują sytuacji. Właśnie dlatego przygotowujemy projekt zmian w parku.
Niektórzy nie czekając na urzędników sami postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i przy pomocy wiadra uratować jak najwięcej płazów. Jeden z internautów zamieścił taki komentarz: „A ja z wiadrem ratuje czego wy nie potraficie. To bym nazwał „na bieżąco”
(JS)



