Referendum w sprawie odwołania wójta Lanckorony zakończyło się nieważnością. Choć przeciwnicy włodarza zebrali podpisy i doprowadzili do głosowania, zabrakło odpowiedniej frekwencji. To kolejny przypadek w Małopolsce, gdy polityczne emocje nie przełożyły się na mobilizację mieszkańców przy urnach.
Do referendalnych urn w Lanckoronie poszło zaledwie 240 osób, podczas gdy ważność głosowania wymagała udziału co najmniej 1755 osób. To oznacza, że wójt Ryszard Gonet zachowuje stanowisko.
Wynik z niewielkiej gminy pod Krakowem może być ważnym sygnałem dla prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego przed planowanym referendum w stolicy Małopolski. Organizatorzy krakowskiej inicjatywy przekonują, że zebrali ponad 130 tys. podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta i rady miasta. Samo zebranie podpisów nie gwarantuje jednak sukcesu.
Kluczowa będzie frekwencja. Aby referendum w Krakowie było ważne, do urn musi pójść ponad 158 tys. mieszkańców w przypadku odwołania prezydenta oraz jeszcze więcej przy głosowaniu nad radą miasta. Historia lokalnych referendów pokazuje, że właśnie ten próg najczęściej okazuje się nie do osiągnięcia.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.