Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 4 lipca 2019
Czytanie ~4 min
Miasto · 4 lipca 2019 · 4 min czytania

Szef straży miejskiej: Problem bezdomności? Wystarczy zmienić ustrój na totalitarny [wywiad]

Autor: Łukasz

– Wystarczy zmienić ustrój na totalitarny i w takim ustroju problemu bezdomności można się pozbyć w kilka dni. Ale chyba nie o tego typu rozwiązania nam chodzi – mówi nam komendant Straży Miejskiej Miasta Krakowa Adam Młot. To jego głos w dyskusji wywołanej przez radnego Łukasza Wantucha, a dotyczącej problemu bezdomnych „meneli” okupujących Planty.

– System prawny w naszym kraju jest tak skonstruowany, że – kolokwialnie mówiąc – śmierdzieć wolno. Nie możemy reagować, gdy ktoś śmierdzi. A zresztą, kto to będzie oceniał? Jaki obierzemy próg śmierdzenia? – ironizuje pierwszy strażnik Krakowa.

Łukasz Mordarski: Wyjaśnijmy jedno – jest problem z pijanymi bezdomnymi w centrum Krakowa?

Adam Młot: W centrum Krakowa jest wiele problemów. Natomiast jeżeli mówimy o tej całej burzy medialnej wokół tematu bezdomnych, to dobrze, że o tym się dyskutuje. Bezdomność jest problemem. Alkoholizm jest problemem…

Adam Młot / fot. archiwum

No dobra, powiedział pan kilka sloganów i… co z tego? Mówi się o tym od dawna.

O nie. W ostatnich latach jakoś się milczało na ten temat. Natomiast ważne jest, aby nie generalizować. Mówi pan: problem. Czyli jaki problem?

Taki, że na ławkach na Plantach leżą obrzygani, brudni, śmierdzący, pijani menele.

Tacy nie stanowią problemu, bo my ich zawieziemy na izbę wytrzeźwień. Proszę pamiętać, że w tej grupie są różni ludzie. Są chorzy na bezdomność, którzy rozpaczliwie próbują wyjść z tej sytuacji. Im trzeba pomóc. Są chorzy na alkoholizm – im też trzeba pomóc. Generalizowanie jest błędem.

Błędem jest też domaganie się tego, żeby służby załatwiły problem. Ani policja ani straż miejska nie załatwią problemu bezdomności czy alkoholizmu. Chociaż… Jest jedna możliwość, aby służby się z tym uporały. Wystarczy zmienić ustrój na totalitarny i w takim ustroju problemu bezdomności można się pozbyć w kilka dni. Ale chyba nie o tego typu rozwiązania nam chodzi.

Dobrze byłoby, gdyby ludzie rozmawiający o tym problemie, zobaczyli jak bezdomni żyją. Oni przecież nie są tylko na Plantach, bo na co dzień próbują stworzyć gdzieś swój dom. Mówienie o nich „pospolici żule” jest niesprawiedliwe. Ci sami ludzie, których chcemy wyrzucić z Plant, gdzieś w krzakach, na obrzeżach miasta budują sobie prowizoryczny dom z płyt wiórowych, resztek lodówek i innych śmieci. Usiłują ocalić resztę swojego człowieczeństwa.

Spotkałem się z opinią pewnego krakowskiego restauratora, który stwierdził, że tych ludzi powinno się wywozić na Pustynię Błędowską. Gdyby to był niesmaczny żart, to jeszcze pół biedy. Ale to nie był żart. On tak myśli. Że ich trzeba do lasu wywieźć i po problemie. To są jego słowa!

Rozmawiamy w pańskim gabinecie i nie traktujemy go jak toalety. Tymczasem dla niektórych Planty, czyli ich „dom”, to właśnie taka toaleta.

Dla niektórych, czyli dla kogo? Bo ja widziałem całkiem cywilizowanych ludzi, którzy sikają na Plantach, pod drzewami. Ich też trzeba „wykopać”?! Co pan proponuje? Jedyne rozwiązanie to mądra, racjonalna pomoc bezdomnym, a nie generalizowanie problemu. My możemy nałożyć tysiące mandatów…

…których oni i tak nie zapłacą.

Dokładnie tak.

Za izbę wytrzeźwień też nie zapłacą.

Ale przynajmniej znikają z ulicy, prawda? (uśmiech). Na izbę zawozimy, gdy ich stan zagraża zdrowiu lub życiu.

Przecież to ciągle ci sami ludzie – znacie ich z imienia i nazwiska.

Większość tak. A powiem panu więcej – funkcjonariusze darzą ich sympatią. Nie mówię o tych skrajnych przypadkach, ale o tych, którzy szukają swojego miejsca na ziemi. To nie jest tak, że oni są straceni dla społeczeństwa. Oni po prostu nie potrafią wyjść z tej bezdomności. Im trzeba pomóc, ale tego problemu nigdy do końca nie zlikwidujemy. Zna pan jakiekolwiek inne miejsce na świecie, gdzie ten problem został zlikwidowany?

Nie znam.

W centrum każdego większego miasta będziemy mieli takie zjawiska. Dość naiwne jest przypuszczenie, że jak się przestanie rozdawać zupę na Plantach, to bezdomni stamtąd znikną.

To trochę jak z kibicami. Wśród 10 tysięcy ludzi na stronie kibole stanowią ułamek, powiedzmy sto osób. Ale przez pryzmat ich zachowania ocenia się pozostałych. Podobnie jest z bezdomnymi.

Oczywiście!

Strażnicy w akcji na Plantach / fot. Edyta Ćwiklik

Nie można wyłuskać tych „meneli”?

I co z nimi zrobić? Musi powstać jakiś sensowy program pomocy tym ludziom. System prawny w naszym kraju jest tak skonstruowany, że – kolokwialnie mówiąc – śmierdzieć wolno. Leżeć na ławce też wolno. Nie wolno śmiecić czy zanieczyszczać fekaliami i wtedy reagujemy. Natomiast nie możemy reagować, gdy ktoś śmierdzi. A zresztą, kto to będzie oceniał?

Radny Wantuch! Będzie chodził w żółtej kamizelce i obwąchiwał ludzi.

O, to by znacznie uprościło nasze działania i segregację na śmierdzących i nie (uśmiech). Ale jaki obierzemy próg śmierdzenia? Według jakich wartości go określimy? A mówiąc poważnie – problem na pewno jest.

Więc co trzeba zrobić, aby go zlikwidować i żeby strażnicy się z nimi nie użerali ta często jak teraz?

To jest nieuchronne. My się będziemy użerali, MOPS będzie im pomagał…

To się nie sprawdza.

Nigdzie się nie sprawdziło. My to możemy tylko ograniczyć. Gdybyśmy nie robili swojej roboty, byłoby jeszcze gorzej.

Powiedział pan, że „nigdzie się nie sprawdziło”. Ale nigdzie indziej nie ma tak światłego człowieka jak radny Wantuch…

(śmiech).

…który swoimi znakomitymi pomysłami może zarazić urzędników w innych miastach w Polsce, Europy czy na świecie.

Ostatnio słyszałem, że zaproszono bezdomnych na obiad i oni coś tam powiedzieli, co pasowało do tezy. Proszę mi wierzyć – spora część bezdomnych za posiłek powie wszystko.

Jak pan będzie przez miesiąc walił głową w mur i ten nie „puści”, to waląc w niego kolejny miesiąc dalej go pan nie zburzy.

To nie jest mur. To jest tak jak ze sprzątaniem. Trzeba sprzątać, a wysprzątane nie będzie nigdy. Sprząta pan mieszkanie? Zakładam, że tak. No i dziś pan posprząta, a jutro znowu będzie nieporządek.

Rozmawiał Łukasz Mordarski

Zobacz także:

Rzuca wyzwanie hipokryzji, schudł sześć kilo i… żałuje. Łukasz Wantuch o awanturze o bezdomnych [wywiad]

Reklama