Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 2 listopada 2026
Czytanie ~3 min
Miasto · 2 listopada 2026 · 3 min czytania

Taksówki z włączonymi silnikami na Szpitalnej i placu Świętego Ducha. Strefa Czystego Transportu w centrum to fikcja 

Autor: Grzegorz Górski

Weekendowa noc w centrum Krakowa. Szpitalna od Basztowej, Plac Świętego Ducha wszystko zastawione taksówkami, samochody czekają na pasażerów z włączonymi silnikami, a wokół unosi się duszący smród spalin. W miejscu, w którym obowiązują ograniczenia ruchu, trudno mówić o komforcie mieszkańców i pieszych. Powstaje zasadnicze pytanie: czy taksówki powinny tutaj godzinami oczekiwać na klientów, zwłaszcza po godz. 22?

Spaliny czuć między zaparkowanymi samochodami, na chodniku i podczas przechodzenia przez plac. Wieczorny spacer przez zabytkowe centrum oznacza przeciskanie się obok pojazdów i wdychanie tego, co wydobywa się z rur wydechowych. Szczególnie dotkliwie problem daje o sobie znać w weekendowe noce, kiedy taksówki czekają na kolejne kursy.

Nie chodzi o samochód, który zatrzymał się na chwilę, żeby wysadzić pasażera. Chodzi o postój, podczas którego silnik nadal pracuje. Kiedy takich pojazdów jest więcej, uciążliwość narasta. Smród jest trudny do zniesienia, a mieszkańcy mają prawo pytać, dlaczego przestrzeń pod ich oknami służy jako poczekalnia dla samochodów z uruchomionymi silnikami.

Strefa ograniczonego ruchu, ale dla kogo?

Wjazd do ścisłego centrum jest ograniczony. Mieszkaniec musi spełniać określone warunki, a przyjazd do rodziny nie daje automatycznie prawa do przekroczenia zakazu. Taksówki korzystają z przewidzianego dla nich wyjątku.

Tyle że możliwość obsługi pasażerów nie powinna oznaczać przyzwolenia na dowolnie długie zajmowanie przestrzeni i pozostawianie pracujących silników. Trudno przekonywać mieszkańców, że ograniczenia służą ich wygodzie, jeżeli jednocześnie muszą znosić spaliny samochodów oczekujących na zarobek.

Mieszkańcom ogranicza się możliwość dojazdu, ale nie zapewnia się w zamian odczuwalnego spokoju. To sprzeczność, której nie rozwiąże kolejny znak drogowy.

Nocna wolna amerykanka

Obraz placu zastawionego samochodami z pracującymi silnikami przypomina komunikacyjną wolną amerykankę. Kierowcy czekają na kursy, a koszt tej wygody ponosi otoczenie. Piesi przechodzą przez spaliny, mieszkańcy słyszą silniki, a zabytkowa przestrzeń staje się zapleczem nocnego transportu.

Gdzie w tym wszystkim jest skuteczny nadzór? Gdzie reakcja na samochody, które podczas postoju nie mają wyłączonych silników? Kontrola powinna być widoczna przede wszystkim w zmianie zachowania kierowców. Na placu pełnym pracujących silników takiego efektu nie widać.

Przepisy już teraz zabraniają pozostawiania włączonego silnika podczas postoju na obszarze zabudowanym, z ustawowym wyjątkiem dla pojazdów wykonujących czynności na drodze. Sam status taksówki nie daje ogólnego zwolnienia z tego zakazu. Nie potrzeba więc kolejnej kampanii informacyjnej, żeby wymagać od kierowców wyłączenia silników.

Po godz. 22 tylko przyjazd po pasażera?

Miasto powinno odpowiedzieć na konkretne pytanie: czy po godz. 22 taksówki powinny nadal oczekiwać na klientów na placu Świętego Ducha i w innych miejscach ścisłego centrum?

Czym innym jest przyjazd po zamówieniu kursu albo odwiezienie osoby pod wskazany adres. Czym innym — wielominutowe oczekiwanie na potencjalnego pasażera. Obsługa mieszkańców nie wymaga przecież, żeby pod ich oknami przez noc stała kolejka samochodów z włączonymi silnikami.

Rozwiązaniem wartym rozważenia jest zakaz nocnego oczekiwania na kursy w tej części miasta i przeniesienie postojów poza najbardziej wrażliwą zabudowę. Taksówka mogłaby wjechać po konkretnego pasażera lub po to, żeby go wysadzić, a następnie opuścić strefę.

Jeżeli takie zasady nie byłyby przestrzegane, należałoby rozważyć ograniczenie nocnego wjazdu taksówek, z jasno określonymi wyjątkami zapewniającymi dojazd osobom, które go potrzebują.

Strefa Czystego Transportu w centrum to fikcja 

Opis sytuacji na placu Świętego Ducha pokazuje rozdźwięk między ograniczeniami obowiązującymi w centrum a doświadczeniem osób, które tam mieszkają lub przechodzą. Sam zakaz wjazdu części samochodów nie wystarczy, jeżeli pojazdy korzystające z wyjątków pozostają źródłem uciążliwości.

Silny zapach spalin nie jest pomiarem jakości powietrza. Bez porównywalnych badań nie można rzetelnie stwierdzić, że zanieczyszczenie jest obecnie większe niż przed wprowadzeniem ograniczeń. Można natomiast jasno powiedzieć, że opisana sytuacja podważa ich odczuwalny sens: trudno przekonywać mieszkańców do kolejnych zakazów, jeśli pod ich oknami toleruje się niepotrzebną pracę silników.

Mieszkańcy centrum mają prawo oczekiwać, że ograniczenia ruchu przełożą się na mniej spalin i spokojniejsze otoczenie. Szpitalna i Plac Świętego Ducha nie powinien być miejscem, w którym zasady kończą się wraz z rozpoczęciem weekendowej nocy. Bo to już nie jest wrażenie, że Strefa Czystego Transportu to fikcja – to rzeczywistość.

 

Reklama