Taśmy Obajtka. Poseł z Małopolski mówi o lewych dochodach byłego wójta Pcimia

Musisz przeczytać

Tak jak się można było spodziewać, „taśmy Obajtka” – nagrania z udziałem byłego wójta Pcimia, a obecnie prezesa Orlenu – Daniela Obajtka, wywołają polityczną burzę. Pu publikacji Gazety Wyborczej poseł z Małopolski – Marek Sowa domaga się śledztwa prokuratury i wyjaśnień w sprawie – jak to nazwał – „lewych dochodów” byłego wójta Pcimia. Poseł Sowa ujawnia też nowe okoliczności sprawy, której dotyczy publikacja.

Chodzi o jego oświadczenia majątkowe z czasów, kiedy jeszcze rządził w Pcimiu. – Tylko w jednym roku Daniel Obajtek, którego dochody w małej, niespełna 11-tysięcznej gminie wyniosły 153 tysiące złotych, dodatkowo 30 tysięcy z wynajmu nieruchomości, miał – po odliczeniu podatku – 130 tysięcy złotych wynagrodzenia netto. Wydał ponad 900 tysięcy złotych, o 776 tysięcy więcej, niż wpłynęło na jego konto. A nie jest tajemnicą, że Daniel Obajtek od lat prowadzi dość hojne i zamożne życie. Nie od momentu, jak został prezesem Orlenu – powiedział poseł Marek Sowa.

Te duże wydatki to m.in. zakup udziałów w jednej ze spółek. Według posła Sowy, Daniel Obajtek nabył 10 procent udziału w spółce ERG Bieruń-Folie za 260 tysięcy złotych. – Te udziały już w roku 2014 miały wartość 400 tysięcy, a w roku 2017 – 800 tysięcy złotych. Zapewne ta inwestycja Daniela Obajtka nie ograniczyła się do udziałów, które sam nabył, bo w tym samym czasie udziały nabywała jego mama. Pytanie tylko, kto za to zapłacił – mówił poseł Sowa. I sam sobie odpowiedział. – Z opublikowanych przez Wyborczą stenogramów rozmów wynika to, skąd Obajtek miał tę bańkę w 2012 roku. Czarno na białym widzimy, że miał lewe dochody – stwierdził. Marek Sowa I poinformował, że wspomniane udziały zostały nabyte od Tomasza Fortuny, prezesa TT Plast, który pojawia się na ujawnionych taśmach.

Autorzy artykułu podkreślają, że nie chodzi o to, że na taśmach Daniel Obajtek klnie i używa wulgaryzmów – chodzi o to, że jako wójt Pcimia miał prowadzić z tylnego rzędu firmę, czego nie mógł robić, a potem, pytany o to w sądzie, miał skłamać.

W obronie swojego prezesa stanął PKN Orlen. Biuro prasowe firmy wydało oświadczenie, że artykuł Gazety Wyborczej zawiera „nieprawdziwe informacje, szereg bezpodstawnych sugestii i manipulacji”. „Stawiane w artykule tezy, niemające potwierdzenia w faktach, a oparte na nagraniach, których pochodzenie, integralność, czasu i okoliczności utrwalenia nie sposób stwierdzić” – mówi fragment oświadczenia. Według biura prasowego Orlenu publikacja ma na celu zdyskredytowanie prezesa Daniela Obajtka „w momencie, gdy prowadzone są kluczowe inwestycje rozwojowe i procesy akwizycyjne”.

(GS)

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca