Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 31 maja 2026
Czytanie ~7 min
Miasto · 31 maja 2026 · 7 min czytania

To ich głosy zaważyły o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Teraz mówią, co w Krakowie musi się zmienić (nasz wywiad)

Autor: Patryk Trzaska Aktualizacja: 31.05.2026 Lokalizacja: Kraków

Kraków stoi w obliczu politycznego trzęsienia ziemi. Zaledwie dwa lata po objęciu urzędu przez Aleksandra Miszalskiego, mieszkańcy stolicy Małopolski w drodze referendum zdecydowali o skróceniu jego kadencji. Choć dla prawicowej opozycji impulsem do buntu było wprowadzenie kontrowersyjnej Strefy Czystego Transportu, to lista zarzutów wobec odwołanego prezydenta okazuje się znacznie dłuższa. O niespełnionych obietnicach biletowych, widmie nepotyzmu, kryzysie mieszkaniowym studentów oraz o tym, dlaczego lewicowa kandydatka Aleksandra Owca ma być odpowiedzią na „odrealnienie” krakowskiej polityki, rozmawiamy z Valem Lisserem, koordynatorem okręgu małopolskiego stowarzyszenia Młodzi Razem.

Dwa lata – tyle trwała prezydentura Aleksandra Miszalskiego, która miała być nowym, transparentnym otwarciem dla Krakowa po ponad dwóch dekadach rządów Jacka Majchrowskiego. Środowiska lewicowe widziały w polityku KO szansę na poprawę stanu komunikacji publicznej, prawi komfort studentów przyjeżdżających do miasta czy interesów osób ze środowiska LGBT. Centrowi wyborcy liczyli z kolei na nowe otwarcie po prezydenturze Jacka Majchrowskiego. Że Kraków stanie się miastem nowych technologii, rozwoju i kultury.

Zamiast stabilizacji, miasto wejdzie jednak w kolejną kampanię wyborczą. Jak pokazały wyniki referendalnego głosowania, krytyka dotychczasowego sternika miasta popłynęła nie tylko z prawej strony sceny politycznej. Coraz głośniej swój głos zaznacza młode pokolenie krakowian. Studenci i młodzi pracownicy, którzy czują się oszukani drastycznymi cięciami w rozkładach jazdy komunikacji miejskiej, jednoczesnymi podwyżkami cen biletów oraz brakiem systemowych rozwiązań na rynku mieszkaniowym. W krakowskim referendum odnotowano bardzo ciekawą strukturę wiekową. Frekwencja w grupie wiekowej 18-29 wyniosła tu solidne 32,9%. To wynik wyższy niż średnia dla całego miasta (29,99%) i jednocześnie wyraźny znak, że to od najmłodszych wyborców będzie zależeć, kto będzie rządzić stolicą Małopolski przez najbliższe trzy lata.

W grze o fotel prezydenta Krakowa pojawiają się nowe karty. Jedną z nich jest Aleksandra Owca, współprzewodnicząca partii Razem oraz krakowska radna. Czy kandydat spoza dominującej w Radzie Miasta Koalicji Obywatelskiej ma realną szansę na rządzenie Krakowem? I dlaczego dotychczasowy model zarządzania miastem okazał się dla młodych „gotowaniem żaby”? O to pytamy koordynatora okręgu małopolskiego stowarzyszenia Młodzi Razem – Vala Lissera.

Patryk Trzaska: Dla prawicowych wyborców tym, co przeważyło szalę goryczy w kwestii prezydentury Aleksandra Miszalskiego, była głównie Strefa Czystego Transportu (SCT). Jak wygląda to z Waszej perspektywy? Czego zabrakło w prezydenturze Aleksandra Miszalskiego, że poszliście do referendum? I dlaczego Aleksandra Owca będzie teraz lepszą kandydatką, skoro Aleksander Miszalski był prezydentem zaledwie przez 2 lata?

Val Lisser: Może niekoniecznie czegoś zabrakło, ale raczej pojawiło się coś, co nie powinno mieć miejsca. Aleksander Miszalski realnie sam wbił gwoździe do swojej trumny. Złożył wiele obietnic, a po objęciu urzędu im zaprzeczał. Był nam obiecany roczny bilet studencki za 365 zł. Miało też być  zwiększanie corocznego budżetu na komunikację miejską w Krakowie. W rzeczywistości te wydatki zostały ścięte, co było dość mocno widać na przykład w ogólnej liczbie kursów. Z racji tego, że prezydent miał przychylną sobie większość w Radzie Miasta, ciężko było to już jakkolwiek wytłumaczyć.

Jeśli chodzi o Strefę Czystego Transportu, środowiska referendalne uznały ją za główny grzech Miszalskiego. Prawda jest taka, że była ona oceniana negatywnie nie tylko przez środowiska prawicowe. Sam pomysł nie jest zły. Jakby zapytać jakiegokolwiek mieszkańca Krakowa, to nikt nie będzie miał problemu z tym, żeby powietrze było czyste. Problem tkwi w tym, jak została wprowadzona i jaki chaos przy tym wywołano. Błędem poprzedniej władzy było na przykład to, że SCT weszła w bardzo podobnym czasie, co podwyżki biletów komunikacji miejskiej.

Na tamtej sesji Rady Miasta była obecna nasza organizacja. Sam mówiłem wtedy przy głosowaniu za budżetem, że warto by jednak było nie podwyższać cen biletów w momencie, w którym wprowadza się Strefę Czystego Transportu. To wcale nie promuje komunikacji miejskiej jako alternatywy. Jeśli chodzi o młodych ludzi, w Krakowie jest bardzo dużo studentów. Chociażby podróżowanie między wydziałami to dla nich codzienność, więc wzrost cen biletów jest bardzo odczuwalny.

Aleksandra Owca wydaje się dostrzegać te problemy. Była radną, która zagłosowała przeciwko podwyżkom cen biletów komunikacji miejskiej, wypowiadała się też przeciwko temu na sesji. Ogólnie widzi problemy, które młodzież podnosi od dłuższego czasu. Ma w swoim planie m.in. to, że miasto powinno w końcu zapewniać miejskie akademiki. Tak samo powinny być dostępne cenowo miejskie stołówki dla studentów – tak, aby prywatne biznesy nie zarabiały na tym tylko dlatego, że ich lokalizacja znajduje się na uczelni.

Patryk Trzaska: Aleksander Miszalski prezydentem był 2 lata, a jego poprzednik 20 lat dłużej. Przez te ponad dwa dziesięciolecia też było wiele zarzutów i kontrowersji wokół prezydentury Jacka Majchrowskiego. Czy rzeczywiście działania Aleksandra Miszalskiego w te 2 lata były z Waszej strony tak złe i destrukcyjne dla miasta, żeby nie czekać do końca pięcioletniej kadencji?

Val Lisser: Myślę, że to mogło zadziałać na zasadzie gotowania żaby. Jeśli chodzi o kontrowersje wokół Jacka Majchrowskiego, to one nie wybuchły tak szybko, jak w sytuacji z Aleksandrem Miszalskim. Tutaj środowisko referendalne trochę poczuło krew już w momencie, gdy ogłoszono wyniki drugiej tury wyborów samorządowych w Krakowie. Te wybory były realnie bardzo mocno na styk i było widać, że prezydent Miszalski od samego startu nie miał aż takiego poparcia.

Poza tym sam rzucał sobie kłody pod nogi, bo oczekiwania wobec niego były inne. Liczono na to, że kolesiostwo nie będzie kontynuowane, a zaczęło się to bardzo szybko. W kampanii referendalnej często padał zarzut nepotyzmu czyli dokładnie to samo, co zarzucano wcześniej prezydentowi Majchrowskiemu.

Patryk Trzaska: Czy w takim razie możemy się spodziewać, że następny prezydent bądź prezydentka – niezależnie od tego, kto to będzie – pójdzie inną drogą?

Val Lisser: To jest ogólnie problem ogólnopolski. Widzimy to na przykładzie partii tworzących obecną koalicję rządzącą – czyli Koalicji Obywatelskiej, Nowej Lewicy i PSL-u. Pojawiają się tam mocne zarzuty o kolesiostwo i obsadzanie spółek Skarbu Państwa swoimi ludźmi, co działo się zarówno za czasów Prawa i Sprawiedliwości, jak i teraz za Koalicji Obywatelskiej. To samo zaobserwowaliśmy w skali samorządowej.

Z naszej perspektywy Aleksandra Owca była radną, która złożyła projekt (przyjęty przez Radę Miasta Krakowa) zakazujący łączenia mandatu radnego z pracą w administracji publicznej oraz spółkach samorządowych. Tutaj też wcześniej padało dużo zarzutów o znajomych królika, którzy gdzieś tam przewijali się w życiu politycznym.

Patryk Trzaska: Czy ten projekt nie wymaga jeszcze zaostrzenia z Waszej strony?

Val Lisser: Partia Razem jest ogólnie za wprowadzeniem prawdziwych, obiektywnych konkursów, a nie za przyjmowaniem działaczy partyjnych bez CV lub na niejasnych warunkach jak to miało miejsce za poprzedniej prezydentury.

Patryk Trzaska:. Czego jako młodzieżówka Razem, ale przede wszystkim jako młodzi ludzie, oczekujecie od wszystkich kandydatów? Co jest tym kluczowym tematem, którym nowy prezydent powinien zająć się w pierwszej kolejności z perspektywy młodych w Krakowie?

Val Lisser:: Na pewno super by było, gdyby nowy prezydent lub prezydentka zajęli się kwestiami prospołecznymi, a zwłaszcza kryzysem na rynku mieszkaniowym oraz na rynku pracy w Krakowie. Ważne są też problemy branży turystycznej i turystyfikacji miasta. Chodzi o to, że mamy centrum, z którego wielu mieszkańców zostało już całkowicie wypchniętych na rzecz Airbnb. Albo, co gorsza, mieszkają w sąsiedztwie takich lokali i mają po prostu wieczną imprezę za ścianą.

Fajnie by było również, gdyby nasi lokalni politycy przestali być tak odrealnieni od rzeczywistości. Przypomnę tutaj słowa radnego Stawowego, który powiedział, że wprowadzenie podatku katastralnego byłoby złe, bo wtedy ceny nieruchomości by spadły. Tymczasem młodzi ludzie raczej woleliby, żeby te ceny spadły, aby mieli możliwość kupna lub wynajęcia własnego mieszkania, zamiast mieszkać w pięć osób w jednym lokalu, co jest obecnie w Krakowie bardzo częstym zjawiskiem. Aleksandra Owca i wolontariusze planują walczyć z tym politycznym odrealnieniem za pomocą kampanii od drzwi do drzwi, mającej ambitny cel zapukania do 40 tysięcy drzwi mieszkańców Krakowa, w celu porozmawianiu o ich problemach z miastem.

Patryk Trzaska: Obecny układ po referendum jest taki, że główną partią tworzącą rząd w Polsce jest Koalicja Obywatelska. Podobny układ sił mamy w Radzie Miasta Krakowa, gdzie Koalicja Obywatelska również dominuje. Czy wobec tego opłaca się mówiąc kolokwialnie głosować w tych wyborach na kandydata spoza Koalicji Obywatelskiej? Taki prezydent nie będzie miał wsparcia ani rządu, ani Rady Miasta i w zasadzie przez najbliższe 3 lata będzie sam.

Val Lisser: Sytuacja wygląda tak, że nawet kandydat Koalicji Obywatelskiej, Aleksander Miszalski, nie miał pełnego wsparcia rządu. Mimo że gwarantował m.in. zabezpieczenie środków na metro, ostatecznie okazało się, że był z tym problem. Tak samo nie przyniosło to żadnego pola manewru przy wprowadzaniu opłaty turystycznej.

Myślę więc, że głosowanie na kandydatów spoza obecnej koalicji rządzącej (zarówno w Krakowie, jak i w kraju) nie jest błędem. Prezydent miasta, nawet bez większości w Radzie Miasta, ma mimo wszystko spore uprawnienia. Cen biletów miejskich co prawda sam nie zmieni, ale o częstotliwości kursów może już decydować samodzielnie.

Patryk Trzaska: Na koniec dopytam: czego z Waszej perspektywy brakuje obecnie politykom? Co musi się zmienić, żeby młodzi poczuli się zrozumiani przez polityków, i czy w ogóle jest szansa na takie nowe rozdanie w Krakowie?

Val Lisser: To zależy, jak definiujemy to zrozumienie. Na pewno byłoby świetnie, gdyby więcej polityków uwzględniało kryzys na obecnym rynku pracy – problem pracy na czarno czy na umowach śmieciowych. Mimo reformy Państwowej Inspekcji Pracy, w rzeczywistości walka z tym nie jest taka łatwa. Dużo młodych osób, które studiują, nie może znaleźć zatrudnienia, a nie są one ujmowane w oficjalnych statystykach, ponieważ studentów nie wlicza się do rzeczywistego bezrobocia. To jednak nie zmienia faktu, że sytuacja na rynku pracy, zwłaszcza w Krakowie, jest ciężka.

Reklama