Kilka tygodni temu Rada Miasta Krakowa podjęła uchwałę o nadanie jednej z ulic nazwy Dorożkarzy. Teraz przeciwko tej decyzji protestują mieszkańcy ulicy Gaik, których dotkną te zmiany. Zwrócili się do wojewody małopolskiego uchylenie uchwały w sprawie ulicy Dorożkarzy. Zarzucają, że podjęto ją bez konsultacji i rzetelnej informacji.
Ulica Dorożkarzy będzie na terenie dzielnicy IV Prądnik Biały, to arteria odchodząca od ul. Gaik. Z wnioskiem o nadanie tej nazwy wystąpiła Rada Dzielnicy IV Prądnik Biały. Inicjatywę poparł Zespół ds. Nazewnictwa Komisji Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miasta Krakowa. Ostatecznie nazwę nadała Rada Miasta Krakowa. Sprawa nie budziła emocji.
Okazuje się jednak, że teraz swoje niezadowolenie z powodu ulicy Dorożkarzy wyrażają jej mieszkańcy. – W Krakowie doszło do rażącego naruszenia standardów samorządności i lekceważenia mieszkańców. Bez konsultacji i bez rzetelnej informacji, Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę, która zmienia życie kilkudziesięciu rodzin – alarmuje nas jedna z mieszkanek. Jej zdaniem bez żadnych konsultacji, bez informacji, a przede wszystkim, za plecami obywateli, radni wydzielili nową ulicę z funkcjonującej od lat przestrzeni. – Pod płaszczykiem „porządkowania okolicy”, radni zafundowali mieszkańcom ul. Gaik administracyjny koszmar, o którym dowiedzieliśmy się dopiero 3 kwietnia 2026 r., na kilka dni przed wejściem zmian w życie – podkreśla kobieta.
Lawina problemów
Mieszkańców czekają zmiany adresów (na ulicę Dorożkarzy), a więc i konieczność wyrobienia nowych dokumentów. – Mydlenie oczu brakiem opłat administracyjnych to hipokryzja. Ta decyzja to dla nas lawina problemów. Radni jednym podpisem zmusili nas do rajdów po urzędach: od sprostowania ksiąg wieczystych i aneksowania kredytów, po zmiany w polisach, rejestrach firm, danych u dostawców mediów aż po banki i wszystkie używane konta w sklepach on-line – wylicza mieszkanka niezadowolona z decyzji Rady Miasta. – To realne koszty i dziesiątki godzin zmarnowanego czasu, które zrzucono na nas bez pytania o zdanie. Nie wszystko można zrobić zdalnie, a nawet na to trzeba poświecić czas – dodaje.
Nazwa też nie jest najlepsza
Według oburzonej mieszkanki nawet nazwa ulicy Dorożkarzy to niefortunny prezent. – W obecnych realiach, przy rosnącej wrażliwości społecznej na dobrostan zwierząt oraz w kontekście głośnych i budzących kontrowersje dyskusji wokół wykorzystywania zwierząt w usługach turystycznych, nazwa ta niesie ze sobą niejednoznaczne i dla wielu osób negatywne skojarzenia. Zmusza nas do utożsamiania się z nazwą, która w odbiorze części mieszkańców symbolizuje przestarzałe podejście do traktowania zwierząt – tłumaczy. Według niej władze Krakowa wpadły na kuriozalny pomysł: „uhonorowano dorożkarzy” kosztem mieszkańców jednej ulicy.
Na oburzeniu się nie kończy. Do wojewody małopolskiego trafiła skarga na uchwałę Rady Miasta Krakowa w sprawie ulicy Dorożkarzy. Mieszkańcy chcą uchylenia tej uchwały. Od prezydenta miasta domagają się wstrzymania realizacji uchwały w sprawie ulicy Doroźkarzy, a wejdzie ona w życie na początku przyszłego Tygodnia.



