Ceny mieszkań szybują, a klienci kupują wszystko. Eksperci boją się przegrzania rynku – podaje „Rzeczpospolita”.
W Krakowie trzeba się pogodzić, że metr kwadratowy atrakcyjnego mieszkania trzeba zapłacić 10 tys. zł i więcej. RynekPierwotny.pl podaje, że w ciągu roku ofertowe ceny nowych mieszkań wzrosły od 2 proc. w Poznaniu do aż 14 proc. w Łodzi.
– Klienci kupują praktycznie wszystko, nawet mieszkania w kiepskich lokalizacjach i w złym stanie. Rynek jest ciągle podsycany różnymi czynnikami – a to mizernymi odsetkami na lokatach, a to tanim kredytem, a to obawami, że deweloperzy jeszcze podniosą ceny albo inflacja wzrośnie i wszystko podrożeje – mówi Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości.
Ekspert dodaje, że ludzie łudzą się, iż dzięki dalszym podwyżkom zyskają dobry przychód z inwestycji. – Wpadają w błędne koło. Widząc takie „ssanie”, deweloperzy i sprzedający na rynku wtórnym podnoszą ceny. Mieszkania i działki są kupowane na górce cenowej, do tego jeszcze na z pozoru atrakcyjny kredyt. Koło się zamyka – dodaje Błeszyński.
jk



