Szybkie fakty

Kategoria Polityka
Data 28 lutego 2017
Czytanie ~4 min
Polityka · 28 lutego 2017 · 4 min czytania

Filipiak prezydentem Krakowa?! Tak, ten od Cracovii i Comarchu

Autor: Łukasz Aktualizacja: 01.03.2017 Lokalizacja: Kraków

Popiłem ostatnio z zakazanymi ryjami w jakiejś mordowni. Wóda się lała strumieniami, w powietrzu czuć było zapach przegniłego barowego blatu, a z toalety (choć w tym wypadku raczej był to zwykły kibel) słychać było odgłosy jakiegoś gościa, który ewidentnie cierpiał na chorobę morską.

W tle leciał mecz. Pasy grały. Czy tam Cracovia, jak kto woli. – A słyszałeś brachu, że ten Filipiak od tej Cracovii to na prezydenta chce iść? – zagadał do mnie jakiś menel przy barze, a z jego głosu zionęła nadzieja na to, że postawię następną kolejkę. Postawiłem, bo z natury jestem dobry i lubię pomagać ludziom. Choć chwilę później żałowałem, bo akurat te trzy kolejne szoty piołunówki, zmieszane z poprzednimi baniami dzięgielówki i kebabem, wylądowały na barze, a następnie na moich spodniach. A mój nowy przyjaciel wylądował za drzwiami knajpy.

Weekend jak weekend, pomyślałem. Walnąłem jeszcze banie, albo pięć, i wróciłem do domu.

– Słyszałeś, że Filipiak będzie startował na prezydenta Krakowa – usłyszałem dwa dni później, w innych okolicznościach przyrody. Mówił nie menel, a gość w garniturze, uważający się za „kim to ja nie jestem w tym mieście”. – Ale że ten Filipiak? Ten od Cracovii? Ten od Comarchu? – Tak ten – potwierdził pan Ważny.

Każdy kolejny dzień przynosił tę samą wiadomość: Filipiak idzie po prezydenturę. Dało się to słyszeć od prawa od lewa, od góry do dołu. Nawet krakowskie gołębie o tym ćwierkały, gruchały, czy co one tam robią.

Do tej pory zastanawiam się, czy ta plotka (jakby nie było, potwierdzona przez wiele osób) ma jedno źródło, czy może plotką już nie jest. Przecież sam zainteresowany prawdę może ukryć głęboko w… gdzieś, więc przeanalizujmy fakty.

Po pierwsze, Janusz Filipiak to profesor. A więc idealny kandydat na prezydenta, bo przecież my, krakowianie (to znaczy ja jestem ze wsi, ale w Krakowie głosuję, więc pozwoliłem się wrzucić do jednego worka z tymi, co to na Rakowickim mają grób rodzinny), głosujemy tylko na profesorów. Jakiś tam doktor (Gibała?) to jest be i w ogóle to z czym do ludzi? Teraz doktora to se może zrobić każdy. Profesor brzmi dostojnie, a Kraków – miasto, w którym tytuły mają większe znaczenie niż czyste powietrze, wiadomo… A więc profesorem Filipiak jest. Jak Majchrowski.

Po drugie, swój chłop, z Krakowa. Konkretnie pisząc, z Bydgoszczy, ale Majchrowski też z okolic stolicy Małopolski. No i Filipiak studiował u nas, na AGH. No to mózg, bo skończył uczelnię w stolicy nauki. I to nie byle jaką, co se ją może każdy skończyć. Ja nie skończyłem na przykład. Polazłem na UJ, bo uznałem, że na kierunkach humanistycznych nie trzeba niczego umieć, co zresztą się potwierdziło. No a Filipiak po AGH, szacun. Przyjechał na studia i został. Czyli krakus. Swój chłop. Ziomek, jakich poznajecie na studiach.

Po trzecie ma biznes. A nawet Biznes, a nie jakiś tam malutki biznesik. Stworzył potęgę. Giganta. Jak czytam na jednym z portali (jak się okazało portali pana Janusza), w tym jego gigancie to chcą pracować wszyscy – taki jest zajebisty z niego dobry pracodawca. Daje ludziom zarobić, a do tego pozwala (a mógłby przecież zabronić) pławić się w oparach znakomitej, prestiżowej i potężnej firmy Firmy.

Zobacz także:

Groza! Ktoś poluje na dzieci. Uwaga na czarny samochód!

Po czwarte, pan Janusz ma klub. I to jaki klub! Najstarszy w Polsce! Ma Cracovię. I nie, nie, Drodzy Kibice, którzy śpiewacie: Cracovia to my. Cracovia to pan Janusz. No i jeszcze trochę pan Jakub [Tabisz – wtajemniczeni wiedzą o czym piszę]. Ale głównie pan Janusz. Taki trochę Silvio Berlusconi z niego [były premier Włoch i były prezes klubu piłkarskiego AC Milan, ten od bunga-bunga]. Ciekawe tylko, czy w wyborach pana Janusza poprą kibice Wisły. To chyba zależy, co im obieca. Jeśli ogłosi wielkie pojednanie w mieście Jana Pawła II… – a nie, to już było. No ale pan Janusz ma świetnych speców od PR – na pewno coś wymyślą i przeciągną na drugą stronę Błoń tych niepokornych.

Po piąte, pan Janusz ma media. Znowu przepraszam, MEDIA! Właśnie zaczął budować gigantyczną tubę propagandową w postaci portalu, aplikacji i czegoś tam jeszcze, w której to tubie od początku dziennikarze poruszają ważne dla przyszłego kandydata sprawy. Wiadomo, kto ma media, ten ma władzę.

Po szóste, żona Janusza Filipiaka, pani Elżbieta, ma Wierzynek. Taka knajpa na Rynku, o której śpiewał Grzegorz Turnau. No to też jest coś. Symbol miasta. Ładniejszy nawet od Barbakanu i tylko nieco brzydszy od Sukiennic. Zresztą sama pani Elżbieta to wartość dodana, bo nie wypada, żeby kandydat na prezydenta Krakowa nie miał żony. Albo – nie daj Boże – miał partnera. Kochankę jeszcze można wybaczyć. Ale kochanka?! Fuj!

Po siódme, Filipiak już zbiera pierwsze szlify w polityce. W październiku 2015 roku został członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Po ósme… mógłbym tych powodów wymyślić jeszcze ze sto. Albo z tysiąc. W razie w jestem do wynajęcia, chętnie dołączę do sztabu – drogi nie jestem, a pomysły mam świetne. To znaczy takie w sam raz dla ciemnego ludu. Nawet pomysł na hasło wyborcze mam:

Każdy to powie, Filipiak rządzi w Krakowie!

Niemniej, żeby spiąć ten tekst jakąś klamrą, a piszę go w piątkowe popołudnie, już za chwilę wyląduję pewnie w jakiejś melinie. I chciałbym w niej znowu spotkać tego pana, co mu postawiłem piołunówkę. Bo teraz już się przygotowałem, mogę z nim polemizować, a nie dać się zaskoczyć, jak dziecko, taką poważną plotką.

I obyście Wy, Drodzy Czytelnicy, także nie dawali się zaskakiwać przez życie i potencjalnych kandydatów. Czego z całego serca Wam życzę. I zdrowia.

Łukasz Mordarski

Zdjęcie tytułowe:  DrabikPany / Foter

Zobacz także:

Ekolodzy: Wyrzućmy samochody z centrum CAŁKOWICIE

AKTUALIZACJA:

Walka o fotel prezydenta Krakowa. Odpada ważny kandydat!

Reklama