Zamki mają swoją historię. Zamek Tenczyn w Rudnie będzie mógł dopisać do swojej niecodzienne, współczesne zdarzenie. Chodzi o nielegalne, nocne zwiedzania obiektu, kradzież pamiątek, apel do „śmiałków” o dobrowolne zgłoszenie się i zwrot zabranych przedmiotów oraz nieoczekiwany finał. Ale po kolei…
Kompanija czterech śmiałków, w nocy z 17 na 18 października (między 23:30 a 00:30) w świetle latarek „zwiedzała” Zamek Tenczyn. Na Facebooku zamku można było przeczytać, że nieroztropnie nie uiścili opłaty – ani za bilety, ani za zabrane „pamiątki”. Był tam też apel o dobrowolne zgłoszenie się do północy 18 października, bo w przeciwnymi razie zostanie powiadomiona policja. A dostanie ona dowody w postaci nagrań z monitoringu, jak zaznaczono – bardzo wyraźnych nagrań.
Powyższy post wzbudził ogromne zainteresowanie. „Popularność informacji o włamaniu na teren zamku, którego przed kilkoma dniami dopuściło się kilku młodzieńców, przerosła nasze najśmielsze oczekiwania!” – przyznają odpowiedzialni za zabytkowy obiekt. Internauci w komentarzach proponowali kary dla śmiałków. m.in zamurowania żywcem w Dorotce, odjęcia kończyn czy nabicia na pal! A przede wszystkim obserwatorzy tego, co będzie dalej, domagali się informacji – czy sprawcy się zgłosili. „Przyszła koza do woza” – czytamy w najnowszym poście na Facebooku Zamku Tenczyn. I post znowu opatrzony jest nietypowym zdjęciem…
Co ważniejsze – w informacji jest opis tego, co się działo, gdy nocni śmiałkowie przyszli po raz drugi na zamek: „Postanowiliśmy przypomnieć o stosowanej w czasach świetności zamku metodzie karania rzezimieszków. Polegała ona na tym, że delikwenta sadzano na krześle, zakuwano w dyby, stopy polewano mu słoną wodą i … przyprowadzano kozę. Koza – będąc fanką słonych przekąsek – zlizywała kryształki, jednocześnie łaskocząc uwięzionego. Najczęściej łaskotała go … aż do nagiej kości. Tak się składa, że branża turystyczna w Rudnie jest bardzo solidarna, a bliskość Zamkowej Zagrody sprawiła, że nieopodal wykonanych kiedyś przez Gołąbka dybów, zupełnie przypadkowo przechadzała się … koza. Sprawcy występku podejrzliwie patrzyli na nas, gdy poinformowaliśmy, że na dziedzińcu czeka na nich niespodzianka, a ich nastroje nie poprawiały się, gdy słuchali pogadanki o tej mało humanitarnej metodzie radzenia sobie z przestępczością. Na całe szczęście dla oskarżonych, koza – okazała się weganką, a my – nie okazaliśmy się socjopatami”.
Chłopcy dobrowolnie zgłosili się, okazali skruchę, naprawili szkodę oraz zobowiązali się do zadośćuczynienia. – A wszak już od oświecenia wiadomo, że to nie dolegliwość kary, ale jej nieuchronność najlepiej odwodzi ludzi od popełniania przestępstw, występków czy – jak w tym przypadku – robienia głupot – podkreślają pilnujący zamku Tenczyn. I lojalnie ostrzegają, że to pierwszy i jedyny przypadek, gdy podchodzą do włamania tak pobłażliwie. Przypominają też że: zamek jest objęty monitoringiem wizyjnym, w Zamkowej Zagrodzie jest jeszcze wiele ciekawych zwierząt, a do tego mają jeszcze bardzo dużo ciekawych pomysłów…
(red)

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.