Rośnie liczba osób, które zgłaszają objawy zatrucia pokarmowego po wizycie w bistro Charlotte. Lokal przy placu Szczepańskim został zamknięty.
Bistro Charlotte to popularne miejsce krakowian i turystów. Lokal serwuje głownie śniadania, które podawane są przez cały dzień. Swoje filie mają m.in. w Warszawie, Wrocławiu. W Krakowie drugi lokal tej marki otwarto w zeszłym roku przy ul. Mostowej.
Klienci zaczęli skarżyć się na dolegliwości żołądkowe po wizycie w lokalu w weekend i na początku tego tygodnia. Swoje dolegliwości opisywali m.in. w recenzjach Google bistra.
– Pierwsze niepokojące sygnały od organizmu pojawiły sie po godzinie 18, które przerodziły się nieco później w silną biegunkę, następnie wymioty, gorączkę 39,5 st. C, która pomimo wielu godzin nie mogła się obniżyć – czytamy w jednym z wpisów.
Takich komentarzy pojawiło się do tej pory kilkanaście. Klienci restauracji piszą o dreszczach, odwodnieniu, silnych skurczach jelit, osłabieniu organizmu a nawet omdleniach.
„Kompletny dramat, byliśmy ze znajomymi we wtorek 30 stycznia i wszyscy się zatruliśmy. Beznadziejne posunięcie, że wyłączyliście komentarze, dajcie ludziom powiedzieć prawdę”, „Do tej pory męczą mnie wymioty i biegunka. Tak samo moich znajomych. Widzę, że nie jesteśmy jedyni. Proszę o informację, co za syf nam państwo sprzedali” – piszą klienci.
W piątek po godzinie 15 do sprawy zatruć odniosła się sama restauracja. Na Instagramie pojawił się post z wyjaśnieniami. „Zamknęliśmy tymczasowo nasz krakowski lokal z powodu zgłoszeń dotyczących dolegliwości żołądkowych i innych niepokojących objawów. Bardzo nam przykro z powodu tej sytuacji” – czytamy we wpisie.

Patrycja Bliska



