Kraków dla Mieszkańców zbiera podpisy pod petycją przeciwko połączeniu Szpitala Narutowicza ze Szpitalem Wojskowym. Autorzy petycji i ci, którzy ją podpisują domagają się zachowania Szpitala Narutowicza jako szpitala miejskiego, wstrzymania wszelkich wiążących decyzji do czasu objęcia urzędu przez nowego, wybranego przez Krakowian prezydenta oraz wypracowania, w jawnej debacie z mieszkańcami i pracownikami, alternatywnego planu naprawy finansów szpitala, który nie oznacza utraty tej miejskiej placówki.
Poniżej przedstawiamy pełną treść petycji…
„PETYCJA PRZECIWKO POŁĄCZENIU
SZPITALA NARUTOWICZA ZE SZPITALEM WOJSKOWYM
Do: Komisarza Miasta Krakowa Stanisława Kracika oraz Rady Miasta Krakowa
Szanowni Państwo,
my, niżej podpisani mieszkańcy Krakowa, zwracamy się z petycją w związku z planami połączenia Szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza z 5 Wojskowym Szpitalem Klinicznym i utworzenia na ich bazie Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego, podległego Ministerstwu Obrony Narodowej.
Sprzeciwiamy się rozwiązaniu, w którym miasto bezpowrotnie utraci kontrolę nad jednym z dwóch miejskich szpitali –jego majątek i przyszłość – na rzecz wojska. To decyzja nieodwracalna, o skutkach na pokolenia. Dlatego mówimy: NIE.
Dlaczego sprzeciwiamy się połączeniu?
1. Kontrola nad szpitalem trafi do Warszawy. Fuzja sprawi, że miasto utraci realny wpływ na jeden z dwóch szpitali miejskich. Nowa jednostka powstanie na mocy specustawy, a podmiotem ją tworzącym będzie Minister Obrony Narodowej. To on — a nie Kraków — będzie decydował o kierunkach rozwoju placówki, jej oddziałach i majątku. Mieszkańcy stracą kontrolę nad szpitalem, który został wybudowany wysiłkiem naszych dziadków.
2. Szpital wojskowy służy przede wszystkim żołnierzom. Misją szpitali wojskowych jest rozwijanie medycyny pola walki i zabezpieczanie potrzeb wojska. Nie chodzi o to, kogo placówka leczy dziś — ale czyje potrzeby będą pierwsze, gdy zabraknie pieniędzy. W wojskowej hierarchii oddziały cywilne zawsze będą drugie. Gdzie w takim układzie znajdzie się miejsce dla geriatrii, położnictwa czy ginekologii?
3. Kraków bezpowrotnie straci swój majątek. Połączenie oznacza przekazanie Ministerstwu Obrony Narodowej budynków, sprzętu, działek i całego zaplecza szpitala — mienia budowanego jeszcze w II Rzeczypospolitej, ze składek naszych dziadków. Jeśli w przyszłości plany wojska się zmienią, o losie terenów przy ul. Prądnickiej zdecyduje Warszawa — bez zgody naszego miasta, bez prawa odwrotu i z ryzykiem ich sprzedaży włącznie.
4. Znikną SOR i potrzebne oddziały. Po połączeniu to władze nowego instytutu będą samodzielnie decydować o jego organizacji. Realne jest zamknięcie dublujących się oddziałów — dziś oba szpitale prowadzą osobne SOR-y, a media już ostrzegają, że zlikwidowany miałby zostać właśnie ten w Szpitalu Narutowicza. Do tego dochodzą zapowiadane zmiany organizacyjne i możliwe zwolnienia. Na SOR-ze liczy się każda minuta — mniej oddziałów ratunkowych w tej części miasta oznacza dłuższe oczekiwanie na pomoc i realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców.
5. Tak ważnej decyzji nie wolno podejmować w pośpiechu, tuż przed wyborami. O bezpowrotnym oddaniu miejskiego szpitala nie powinien decydować komisarz — osoba niewybrana przez mieszkańców, powołana jedynie na czas do przedterminowych wyborów. Kraków wybiera właśnie nowego prezydenta. Decyzja o skutkach na pokolenia musi należeć do włodarza z demokratycznym mandatem i do Rady w pełni świadomej wszystkich konsekwencji — a nie zapadać w okresie przejściowym.
Dlatego apelujemy i domagamy się:
1. Zachowania Szpitala Narutowicza jako szpitala miejskiego — pod kontrolą Krakowa i jego mieszkańców, wraz z całym majątkiem;
2. Wstrzymania wszelkich wiążących decyzji do czasu objęcia urzędu przez nowego, wybranego przez Krakowian prezydenta — oraz wypracowania, w jawnej debacie z mieszkańcami i pracownikami, alternatywnego planu naprawy finansów szpitala, który nie oznacza utraty tej miejskiej placówki.
Twój podpis ma znaczenie: Każdy podpis pod tą petycją to jasny sygnał, że Krakowianie nie godzą się na oddanie swojego szpitala. Politycy nie zmienią kursu sami — zmusić ich do tego może wyłącznie masowy, obywatelski głos sprzeciwu.
Podpisz petycję, jeśli nie zgadzasz się, aby Kraków bezpowrotnie stracił kontrolę nad Szpitalem Narutowicza i jego majątkiem”
Plany połączenia Szpitala Narutowicza ze Szpitalem Wojskowym



