Czwartek miał być wyjątkowym dniem na krakowskich ulicach. Czy Dzień bez Samochodu oznacza puste ulice? Niestety, nie.
Przypomnijmy. Kraków po raz piętnasty przyłączył się do inicjatywy Europejskiego Dnia bez Samochodu. Oznacza to, że dzisiaj każdy pasażer okazujący ważny dowód rejestracyjny samochodu osobowego, wraz z osobami mu towarzyszącymi (łącznie w liczbie zgodnej z wpisem określającym liczbę miejsc siedzących w samochodzie), są uprawnieni do bezpłatnych przejazdów środkami komunikacji miejskiej w strefach biletowych: I (obszar Gminy Miejskiej Kraków) i II (obszar 15 Gmin: Czernichowa, Iwanowic, Kocmyrzowa – Luborzycy, Liszek, Michałowic, Mogilan, Niepołomic, Skały, Skawiny, Słomnik, Świątnik Górnych, Wieliczki, Wielkiej Wsi, Zabierzowa, Zielonek).
Jak zareagowali krakowianie? Bardzo różnie.
– To świetna inicjatywa, bo nie lubię jeździć po centrum miasta samochodem. Tracę zbyt dużo czasu na szukanie miejsca do parkowania i zbyt dużo pieniędzy na opłaty za miejsce postojowe. W czwartek wsiadam w tramwaj – mówił krakowianin, Mateusz.
– To świetna inicjatywa, bo wreszcie nie będzie korków na ulicach. Wreszcie będę mógł pośmigać po mieście moją furą z odpowiednią prędkością – zacierał ręce inny krakowianin, Łukasz.
A jak było w czwartek? No cóż, chyba w Krakowie jest więcej Łukaszów niż Mateuszów.
Zaczęło się od gigantycznego korka na obwodnicy po wschodniej stronie Krakowa. Wczesnym rankiem na węźle Rybitwy TIR zgubił… naczepę i zablokował część przejazdu w stronę miasta. Drogę udało się udrożnić dopiero około godziny 9, a do tej pory na obwodnicy zebrał się wielki sznur samochodów. Poniżej zdjęcia z tego zdarzenia nadesłane do nas przez czytelnika Krzysztofa.
Jak wyglądały ulice w trakcie czwartkowego przedpołudnia? Tak samo jak codziennie o ile nie… gorzej. – Nie ma różnicy w ruchu. Za to odebraliśmy kilkadziesiąt telefonów z pytaniem, jak za darmo skorzystać z komunikacji miejskiej – poinformował KRKNews.pl przed południem rzecznik ZIKiT, Michał Pyclik.
Podobna reakcja na Dzień bez Samochodu przydarzyła się choćby w Trójmieście. – Korki są większe niż na co dzień – napisał do nas znajomy z Gdańska.

(mm)













