Mieszkańcy Palcu Biskupiego, Sereno Fenna, części Łobzowskiej, Basztowej, Krowoderskiej przyjadą po pracy pod swoje kamienice i… oszaleją. Znów wygrali aktywiści, ze swoimi „nowoczesnymi” pomysłami. Znów nam, mieszkańcom Krakowa, odebrano kawałek przestrzeni do normalnego funkcjonowania. Znów przegraliśmy z nowomową – pisze nasz publicysta Kazimierz Krakowski.
Dziś rusza przebudowa Placu Biskupiego, który do końca października tego roku ma zyskać nowe oblicze. Projekt remontu zakłada podział przestrzeni placu na trzy podstrefy.
W pierwszej, od ulicy Asnyka, tak jak dotychczas będzie zielony skwer. W tej części powstanie nowa nawierzchnia, zainstalowane będą nowe ławki, oświetlenie i nowa zieleni, a wszystko to uzupełni istniejący drzewostan. Środkowa część placu została zarezerwowana na plac zabaw dla dzieci. Natomiast część trzecia, znajdująca się przy ul. Krowoderskiej, zostanie przebudowana na plac miejski. Pojawią się na nim nowa nawierzchnia, oświetlenie, nowe ławki oraz fontanna.
Zostanie zlikwidowany znajdujący się w tej części parking, a miejsca postojowe dla samochodów zostaną wyznaczone na ul. Biskupiej i wokół placu. Na ulicy dookoła placu ma być położony nowy asfalt i zostaną wymienione chodniki.
Pięknie.
A rzeczywistość będzie taka:
Dziś po południu mieszkańcy Palcu Biskupiego, Sereno Fenna, części Łobzowskiej, Basztowej, Krowoderskiej przyjadą po pracy pod swoje kamienice i… oszaleją.
Bo uświadomią sobie, że nie ma i nie będzie już gdzie zaparkować, a prywatny parking na pl. Biskupim nie pomieści wszystkich dodatkowych samochodów.
Nie będzie się dało przyjechać samochodem do przychodni na Krowoderskiej i nie będzie jak wysadzić dzieci pod YMCA (a może już niedługo – jak chcą to chcą nasi krakowscy aktywiści – nie będzie można w ogóle podwozić dzieci pod szkoły).
Natomiast po remoncie okaże się , że nowa nawierzchnia mineralna, podobnie jak w Parku Krakowskim, przez większość roku w naszym klimacie nie będzie nadawać się do użytku, zmieniając piękną przestrzeń miejską w małe bagienko.
Taka dygresja – nie na darmo nasi dziadowie odchodzili od klepiska w mieście, naprawdę nie na darmo. To oni już ponad sto lat temu stwierdzili, że od błotnistej brei lepsza jest choćby bazaltowa kostka.
Nowy skwer uniemożliwi wyprowadzanie na plac Biskupi psów, a jak każdy mieszkaniec tego kwartału Śródmieścia wie, jest ich tam dużo. Jest to miejsce ich spotkań, a przy tej okazji czas dla mieszkańców do małego spaceru po skwerze – nie przewidziano dla naszych czworonogów żadnego miejsca do zabawy.
Piękny projektowany plac miejski od maja zmieni się w miejsce pijackich imprez wracających z rynku turystów (wato zobaczyć, ile na placu Biskupim jest hosteli i apartamentów na wynajem).
Pytanie, jak będzie wyglądała organizacja ruchu? Czy tu nie czeka nas jakaś ciekawa aktywistyczna zmiana – mam nadzieje, że dookoła placu nie będzie się można poruszać tylko rowerem.

Pozostaje też otwarte pytanie: dlaczego. Wystarczyłoby zrobić remont tego, co jest. Skwer od Asnyk z małym kawałkiem dla czworonogów. Od wylotu do Łobzowskiej, przy budce policyjnej, miejsce dla dzieci i części parkingowa – tak, jak jest od Krowoderskiej. Funkcjonalność placu byłaby zrównoważona wszyscy byliby zadowoleni i dałoby się żyć. Plac spełniałby swoje podstawowe funkcje użytkowe, a wykorzystanie jego przestrzeni dalej byłoby zrównoważone.
A tak…
Znów wygrali aktywiści, ze swoimi „nowoczesnymi” pomysłami.
Znów nam, mieszkańcom Krakowa, odebrano kawałek przestrzeni do normalnego funkcjonowania. Znów przegraliśmy z nowomową.
Znów, znów, znów…
Kazimierz Krakowski, Pogromca aktywistów – Krakowski Król Betonu
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected]

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.