Szybkie fakty

Kategoria Publicystyka
Data 3 października 2019
Czytanie ~2 min
Publicystyka · 3 października 2019 · 2 min czytania

„Kozak w necie, radny w świecie”. Aktywiści przestraszyli się kombatantów!

Autor: Łukasz

– Na sesjach rady miasta krzyczało naszych „kozaków” wielu, ale tego krzyczącego najgłośniej „kozaka” dziś nie słychać. Radny Maślona zamilkł, chodź dziś nikt już nikogo na pal nie nabija. Trzeba mieć odwagę przyjść na spotkanie z kombatantami i powiedzieć im, że ma się inny pomysł – pisze dla KRKnews Alicja Podgórska.

W Muzeum Armii Krajowej w trakcie otwartego spotkania dotyczącego wzniesienia pomnika upamiętniającego Armię Krajową  – „Wstęgę Pamięci” na Bulwarze Czerwińskiego obok Wawelu – zwolennicy tej lokalizacji wręcz nie dopuścili do prezentacji raportu z konsultacji społecznych.

Sprawa lokalizacji pomnika od wielu lat budzi duże emocje szczególnie w środowiskach kombatanckich i niepodległościowych, które nie przyjmują do wiadomości, że może zostać on wybudowany w innym miejscu niż pod Wawelem. Przeprowadzono już pierwsze konsultacje, później je unieważniano. W końcu radny Łukasz Maślona z klubu Kraków dla Mieszkańców zaproponował uchwałę o nowych konsultacjach. I machina konsultacyjna ruszyła dalej.

Takie tam z internetu

Gdzie te „kozaki”?!

Poniedziałkowe spotkanie pokazało jak radni oderwani są od rzeczywistości. I wydaje im się, że Kraków kończy się na drzwiach od sali obrad Rady Miasta albo na facebookowych wpisach. A Krakowa tam właśnie nie ma. On był w tej sali Muzeum AK, gdzie opuszczona przez radnych Magdalena Doksa-Tverberg, dyrektor wydziału Kultury i Dziedzictwa Urzędu Miasta, musiała bronić pomysłu nieobecnego radnego Maślony.

Była taka scena w filmie „Ogniem i Mieczem” kiedy Bohdan Chmielnicki zapytał kozaków, który z nich zaniesie napisany chwilę wcześniej w burzy przekleństw i okrzyków list Księciu Wiśniowieckiemu – i… zapadła cisza. Chmielnicki zapytał więc, kto krzyczał najgłośniej. I ten kozak, który krzyczał najgłośniej, podjął się tego wyzwania. Choć finalnie książe Jeremi nie potraktował go jak posła i kazał nabić na pal.

Na sesjach rady miasta krzyczało naszych „kozaków” wielu, ale tego krzyczącego najgłośniej „kozaka” dziś nie słychać. Radny Maślona zamilkł, chodź dziś nikt już nikogo na pal na otwartych spotkaniach nie nabija.

Takie tam…

Facebookowy (anty)bohater

Oczywiście, można wytykać na sesjach różne błędy urzędnikom, można przeforsowywać swoje pomysł (bo to nie radny chciał w parku Krakowskim tych niefortunnych piaskowych alejek które w różnych porach roku zmieniają się w podmokłą breję lub polodowcową zmarzlinę, która utrudnia życie krakusom, a daje satysfakcje aktywistom), ale później trzeba mieć ich odwagę bronić.

Trzeba mieć odwagę przyjść na spotkanie z kombatantami i powiedzieć im, że ma się inny pomysł.

Trzeba mieć odwagę wziąć udział w takim spotkaniu i z otwartą przyłbicą bronić swoich poglądów, a nie być facebookowym bohaterem, bo to żadne bohaterstwo nie jest.

Alicja Podgórska

PS. Panie Maślona, czy wykonał Pan przynajmniej telefon do świecącej oczami za Pana, Pani dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Urzędu Miast z jednym słowem – przepraszam?

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected]

Reklama