Szybkie fakty

Kategoria Publicystyka
Data 3 marca 2020
Czytanie ~3 min
Tematy koronawirus, mediolan
Publicystyka · 3 marca 2020 · 3 min czytania

Modelka wyjechała z Krakowa do Mediolanu i na co dzień zmaga się z koronawirusem! „Gdy z naprzeciwka idzie Azjata…”

Autor: Grzegorz Górski

– Przechodząc obok fryzjera stwierdziłam, że umówię wizytę na następny dzień. Parę godzin później otrzymałam telefon z salonu: „Gdy pani wychodziła, to wydało mi się, że pociągnęła pani nosem, więc muszę zapytać, czy przypadkiem nie jest pani chora?” – pisze w liście do KRKnews.pl Misza Czumaczenko, modelka z Krakowa, obecnie mieszkająca w Mediolanie. 

W momencie ogłoszenia kwarantanny, przebywałam w Londynie i apogeum zbiorowej psychozy chyba mnie ominęło. Mimo to dni „bezdechu społecznego” zdecydowanie nie dobiegły jeszcze końca.

Samolot, którym wracałam, był w 75% pusty. Przed wyjściem do hali przylotów trzeba było poddać się pomiarom temperatury, przy czym większość pasażerów miała miny, jakby szli na ścięcie.

Problemy w sklepach

Po powrocie do miasta pojawiły się kolejne niespodzianki, bo okazało się, że jest problem z zakupieniem butelkowanej wody. Niektórzy zamawiali nawet dostawę samych butelek bez żadnego posiłku z restauracji do domu. Teraz woda w sklepach już jest, ale serwisy dostarczające zakupy bezpośrednio do domu, odmawiają przyjmowania zamówień, bo jest ich za dużo i nie są w stanie wszystkich obsłużyć.

W aptekach wiszą kartki z komunikatem, że nie ma już w sprzedaży masek ochronnych ani płynów dezynfekujących. Jeżeli da się je jeszcze gdzieś zamówić, to ceny są całkowicie nieadekwatne.

Rozporządzenie ministerialne w sprawie zagrożenia koronawirusem nałożyło bezwzględne zamknięcie barów od godziny 18 do 6 rano w celu uniknięcia spotkań, a także zakaz sprzedaży alkoholu na wynos w tych godzinach. Taka decyzja jest niemal jednoznaczna z zakazem słynnego włoskiego aperitivo. Nakazem nie zostały objęte restauracje.

Puste ulice

Większość osób siedzi pochowana w domach, nigdy jeszcze nie widziałam tak pustych ulic w Mediolanie. Wiele osób otrzymało pozwolenie na pracę w domu lub całkowitego jej zaprzestania na czas „zaistniałej sytuacji”. Nie działają przedszkola i szkoły wszystkich poziomów.

W mojej okolicy wszystkie salony przedłużania i stylizacji paznokci zostały zamknięte na czas kwarantanny, co jest dość ciekawe, gdyż zatrudniają one tylko osoby z Azji. Tak samo nieczynne są restauracje oferujące sushi i potrawy chińskie, w czasie gdy restauracje z kuchnią włoską są otwarte.

Nie działają kluby nocne, bo obowiązuje ogólny zakaz organizowania wydarzeń skupiających większą liczbę osób. Otrzymałam też zwrot pieniędzy za bilety na spektakl, bo teatr został zamknięty do odwołania. Słynna katedra w Mediolanie nie przyjmuje turystów. Wiele restauracji, barów, sklepów, hoteli straciło klientów.
 
Wciąż czekamy…
 
Życie w mieście nie ustało, ale mocno spowolniło i obfituje w kuriozalne sytuacje jak przechodzenie na drugą stronę ulicy, gdy z naprzeciwka idzie Azjata. Przechodząc obok fryzjera, który akurat był czynny, stwierdziłam, że umówię wizytę na następny dzień. Parę godzin później otrzymałam telefon z tego salonu: „Gdy pani wychodziła, to wydało mi się, że pociągnęła pani nosem, więc muszę zapytać, czy przypadkiem nie jest pani chora?”.
 
Mediolan nie jest objęty czerwoną strefą i część ludzi zachowuje się tak, jakby to wszystko ich wcale nie dotyczyło. Ludzie przesyłają sobie memy i kawały na czatach, co wygląda raczej na reakcję obronną… Wciąż czekamy, aż zdjęte zostaną odgórne nakazy dotyczące bezpieczeństwa w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego.
 

Misha Czumaczenko

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected].

Reklama