Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 27 maja 2020
Czytanie ~6 min
Tematy 30-lecie rady miasta, 30-lecie samorządu, krakowski samorząd
Miasto · 27 maja 2020 · 6 min czytania

Krakowski samorząd ma 30 lat. Wspomnienia, oceny, prognozy

Autor: Grzegorz Górski

27 maja 1990 roku – ta data na stałe wpisała się do najnowszej historii Polski i Krakowa. Wtedy odbyły się wybory do rad gmin, pierwsze wolne wybory po upadku PRL. I odrodził się samorząd terytorialny, który odmienił Polskę lokalną. Także Kraków. Jak zmienił się samorząd? Co go czeka w najbliższej przyszłości? Przedstawiamy wspomnienia, oceny i prognozy tych, którzy pamiętają początki krakowskiego samorządu i tych, którzy dziś są radnymi.

Krakowski samorząd ma 30 lat. 27 maja 1990 roku odbyły się pierwsze wybory do rad gmin, a więc i do Rady Miasta Krakowa. Od tego czasu wiele się zmieniło. Mamy mniej radnych, prezydent wybierany jest bezpośrednio przez mieszkańców, a Kraków wygląda zupełnie inaczej niż pod koniec ubiegłego wieku. Przy wszystkich niedociągnięciach, wątpliwościach, kłopotach finansowych i próbach ograniczania roli samorządu nie da się dziś podważyć tego, że to dzięki niemu doszło do największych i najlepszych zmian w naszym kraju, a więc także w Krakowie.

Początki…

30 lat temu krakowianie jasno opowiedzieli się za zmianami ustrojowymi i przekazaniu znacznej części władzy na szczebel lokalny. I powierzyli ją 75 nowym radnym. Aż 73 z nich zostało wybranych z list Komitetu Obywatelskiego Miasta Krakowa, skład uzupełniło 2 radnych z Konfederacji Polski Niepodległej.

Kazimierz Barczyk, pierwszy przewodniczący Rady Miasta Krakowa, dziś wiceprzewodniczący małopolskiego sejmiku, przypomina jednak, że przymiarki do stworzenia samorządu lokalnego „Solidarność” zrobiła już jesienią 1981 roku.

– Mieliśmy gotowy projekt demokratycznej ordynacji wyborczej do rad narodowych, które miały odbyć się w styczniu 1982 roku, ale wszystko to przerwał stan wojenny. Stawiam nawet tezę, że obawy władz PRL przed przyjęciem rad narodowych przez kandydatów „Solidarności” były jedną z przyczyn wprowadzenia stanu wojennego – mówi Kazimierz Barczyk, współautor reformy samorządowej z 1990 roku. I podkreśla, że podwaliny prawne samorządu terytorialnego, bardzo ważnej i efektywnej zmiany ustrojowej po 1989 roku, stworzono właśnie w Krakowie.

Bolesław Kosior, który odpowiadał ze strony Komitetu Obywatelskiego za wyłonienie jego kandydatów na radnych w pierwszych wyborach samorządowych w1990 roku, przyznaje, że atmosfera z tamtych czasów jest nie do powtórzenia.

– Wtedy raz dane słowo było czymś niepodważalnym, dziś – widzimy, jak jest. To obecnie niewyobrażalne, ale wtedy przeprowadziliśmy prawybory, zaczynając od osiedli, potem dzielnic, kończąc na głosowaniu elektorów, którzy ostatecznie wskazywali kandydatów na radnych – opowiada Bolesław Kosior. Sam w pierwszych wyborach do Rady Miasta nie startował, ale rok później zajmował się wyborami do rad dzielnic. I od pracy w dzielnicy zaczynał (był przewodniczący dzielnicy IV), a potem – w 1998 roku został radnym miasta.

Zmiany, zmiany, zmiany…

Obecnie krakowski samorząd nie przypomina tego sprzed 30 lat. Jest lepszy czy gorszy?

– Jest inny – twierdzi Stanisław Zięba, który po raz pierwszy zasiadł w Radzie Miasta w 1994 roku. – Spory polityczne były zawsze, ale obecne upolitycznienie to już przesada, sięgnęło nawet dzielnic – zauważa Stanisław Zięba. Jego zdaniem ogranicza się też rolę debaty. – Kiedyś opinia komisji do jakiegoś projektu uchwały była naprawdę znacząca, można było ją nawet uzasadniać i rozwinąć na sesji. A dziś bywa, że nie jest nawet odczytywana podczas obrad przez przewodniczącego komisji, pada tylko stwierdzenie, że komisja wydała opinię. Nie ma czasu na taką debatę jak kiedyś – mówi radny.

– Każda kadencja jest inna – dodaje Grażyna Fijałkowska, która do Rady Miasta weszła w 1998 roku w kontrze do miejskich planów budowy trasy Bagrowej przez tereny zielone w dzielnicy XII. – Kiedy byłam radną w pierwszej kadencji, powstały trzy nowe mosty. W obecnej priorytetem jest zieleń, powierzchnia lasów w mieście ma się podwoić. Ale to, że mamy dobrą komunikację, że powstają nowe parki, że remontują się szkoły, że realizowane są inwestycje – jest zasługą wszystkich kolejnych kadencji. Tego wszystkiego nie udało się zrobić dzięki jednej radzie – podkreśla radna Fijałkowska.

W 2002 roku samorząd krakowski przeszedł przeobrażenia, które mają wpływ na obecne funkcjonowanie rady i prezydenta. Taką zmianą ustawową było wprowadzenie bezpośrednich wyborów prezydenta miasta. Pierwszego (prof. Jacka Woźniakowskiego) i kilku jego następców (Krzysztofa Bachmińskiego, Józefa Lassotę i prof. Andrzeja Gołasia) wybierali radni. I mogli go też odwołać. Od 2002 roku gospodarza miasta wskazują sami mieszkańcy i do tej pory zawsze na prezydenta wybierali prof. Jacka Majchrowskiego.

Inna ważna zmiana – wprowadzona także ustawą w 2002 roku – to ograniczenie liczebności Rady Miasta. Przez pierwsze trzy kadencje krakowianie wybierali 75 radnych, teraz – 43.

Ostatnio wprowadzona ważna modyfikacja przepisów ustawowych to wydłużenie kadencji rad gmin, a więc i Rady Miasta Krakowa, z 4 do 5 lat.

I co dalej?

– Po roku 2002 mieliśmy do czynienia ze stabilizacją ustroju samorządu terytorialnego, budowaniem jego mocnej pozycji i uznania w oczach mieszkańców – mówi obecny przewodniczący Rady Miasta Dominik Jaśkowiec. Ale zauważa, że przez ostatnie pięć lat rządzący w Polsce podejmują mniej lub bardziej udane próby ograniczania roli samorządu. – Samorząd się przed tym broni, ale mamy taki pełzający powrót do centralizacji państwa. Powstrzymanie tego trendu będzie jednym z największych wyzwań na najbliższe lata – dodaje Dominik Jaśkowiec.

Obecny przewodniczący Rady Miasta uważa, że priorytetem powinno być większe usamodzielnienie finansowe samorządów. – Dziś większość dochodów budżetu miasta to przepływy z budżetu państwa. Należałoby w końcu wprowadzić zasadę, że PIT to podatek samorządowy – proponuje Dominik Jaśkowiec.

Według Bolesława Kosiora warto by się zastanowić, czy po wyborach bezpośrednich prezydenta nie należałoby pójść w kierunku jednomandatowych okręgów w wyborach do Rady Miasta. – Trochę zatrzymaliśmy się w pół drogi. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem był wybór prezydenta przez radę, ale skoro zrobiliśmy ten krok, to powinniśmy pójść dalej – wybory radnych nie z list, tylko w jednomandatowych okręgach – dodaje radny Kosior.

Dominik Jaśkowiec ma jeszcze bardziej rewolucyjny pomysł. – Może należałoby w takich miastach jak Kraków wprowadzić radnego zawodowego – proponuje. – Można by było zmniejszyć liczbę radnych, zajmowaliby się sprawami samorządu zawodowo, a nie z doskoku, mogliby to być fachowcy w jakichś konkretnych dziedzinach, a nie być radnymi od wszystkiego – argumentuje Dominik Jaśkowiec.

A co dzielnicami?

Jego zdaniem trzeba też zdecydować, jak rolę mają pełnić dzielnice. Czy tak jak do tej pory powinny być jednostkami pomocniczymi, tyle że z większymi pieniędzmi i większymi kompetencjami? Czy też należałoby je zmienić w bardziej samodzielne struktury miejskie, jakimi są dzielnice w Warszawie?
– Gdyby jednak dzielnice miały kompetencje ogólnomiejskie np. mogły decydować o ważnych inwestycjach, to nie zbudowalibyśmy żadnej nowej linii tramwajowej, bo nie udałoby się uzgodnić jej przebiegu przez kilka dzielnic, dlatego wprowadzenie u nas rozwiązań warszawskich to nienajlepszy pomysł – zaznacza Dominik Jaśkowiec.

Dzielnice były dla wielu pierwszą szkołą samorządności. Grażyna Fijałkowska twierdzi nawet, że obecnych radnych można podzielić na polityków i aktywistów. Za tych drugich uważa radnych, którzy pracowali lub pracują równocześnie w dzielnicach. – Oni znają swoje dzielnice od podszewki. Wiedzą, czego potrzebują mieszkańcy, którzy ich wybierają. I przecież o to chodzi – tłumaczy.

Bolesław Kosior chciałby, aby dzielnice wróciły do korzeni. – Kiedyś to one pełniły rolę pierwszego konsultanta. Nie trzeba było prowadzić żadnych miejskich badań. Jak pojawił się projekt, radni dzielnicy zbierali opinie w swoich okręgach i było wiadomo, jak mieszkańcy zapatrują się na takie zamierzenia – przypomina radny Kosior.

Krakowscy radni mają wpływ na to, jakie będą dzielnice w przyszłości. Propozycje nowych rozwiązań ma wypracować w ciągu dwóch lat specjalny zespół, w skład którego wchodzą radni miejscy i dzielnicowi, urzędnicy, aktywiści i przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Warto docenić 27 maja 1990 roku

Jednak przyszłość samorządności w Krakowie, a więc Rady Miasta i prezydenta, zależy nie tylko od tego, kto zostanie wybrany w kolejnych wyborach. Na ewentualne zmiany, zwiększenie roli samorządu, zapewnienie mu odpowiedniego finansowania decydujący wpływ ma władza centralna. A ta zawsze będzie się bronić przed samoograniczeniem.

Wyjątkiem była właśnie reforma samorządowa z 1990 roku i już w mniejszym stopniu ta z 1997 roku, wprowadzająca powiaty i województwa samorządowe. I dlatego tak ważne były pierwsze wybory do Rady Miasta, które odbyły się 27 maja 1990 roku. Dziś na taką decyzję polityków nie byłoby żadnych szans, bo entuzjazmu, ducha i atmosfery sprzed 30 lat już nie ma.

Grzegorz Skowron

Reklama