Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 23 sierpnia 2026
Czytanie ~4 min
Miasto · 23 sierpnia 2026 · 4 min czytania

Adopcja zwierzęcia nie może przypominać toru przeszkód. Miasto analizuje procedury w krakowskim schronisku

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 23.08.2026 Lokalizacja: Kraków

Długie oczekiwanie, kilka spotkań zapoznawczych, uzależnianie pierwszego spaceru od obecności konkretnego wolontariusza oraz ograniczenia dotyczące miejsca zamieszkania przyszłego opiekuna – takie sygnały na temat adopcji w krakowskim schronisku dotarły do magistratu. Miasto zapowiada analizę obowiązujących zasad, a w przypadku potwierdzenia nieprawidłowości – działania naprawcze.

Adopcja psa lub kota nie może być decyzją podejmowaną pod wpływem chwili. Schronisko musi sprawdzić przyszłego opiekuna, ocenić jego warunki mieszkaniowe i upewnić się, że wybrane zwierzę rzeczywiście do niego pasuje. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy procedura mająca chronić zwierzęta staje się dla zainteresowanych trudnym do przejścia labiryntem.

Do Urzędu Miasta Krakowa zaczęły docierać informacje o nadmiernie wydłużonych i zbyt skomplikowanych procesach adopcyjnych w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Rybnej. Magistrat potwierdza, że stosowane obecnie zasady są analizowane.

– W związku z docierającymi do Urzędu Miasta Krakowa informacjami o wydłużonych i zbyt skomplikowanych procesach adopcyjnych w krakowskim schronisku dotychczas stosowany regulamin adopcji jest obecnie analizowany. W przypadku stwierdzenia istotnych nieprawidłowości podejmowane będą adekwatne czynności naprawcze – deklaruje miasto.

Miasto patrzy KTOZ na ręce

Krakowskie schronisko prowadzi Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Umowa zawarta z miastem obowiązuje od 1 grudnia 2024 roku do 30 listopada 2027 roku. To KTOZ odpowiada za bieżącą działalność placówki, organizację adopcji, spotkania zapoznawcze oraz ocenę osób zainteresowanych przygarnięciem zwierzęcia.

Miasto pozostaje jednak właścicielem zadania i sprawuje nadzór nad realizacją umowy. Pracownicy Wydziału Środowiska, Klimatu i Powietrza co miesiąc analizują liczbę zwierząt przyjętych do schroniska i tych, które je opuściły – w tym przekazanych do adopcji.

Dotychczas magistrat formalnie nie zgłaszał zastrzeżeń do sposobu prowadzenia adopcji. Teraz sytuacja może się zmienić, ponieważ do urzędu zaczęły napływać sygnały wskazujące, że droga do przygarnięcia zwierzęcia bywa niepotrzebnie długa i skomplikowana.

Wolontariusz nie może być jedyną drogą do psa

Jedna z podnoszonych kwestii dotyczy pierwszego kontaktu z psem. Z wyjaśnień miasta wynika, że spotkanie może odbyć się w obecności pracownika schroniska. Nie ma zasady, zgodnie z którą zainteresowany adopcją musi czekać na konkretnego wolontariusza przypisanego do danego zwierzęcia.

Udział wolontariusza może być potrzebny w przypadku psa lękowego, reaktywnego, mającego problemy behawioralne lub wymagającego szczególnego podejścia. Taka osoba często zna zwierzę najlepiej i może przekazać przyszłemu opiekunowi ważne informacje. Nie powinno to jednak prowadzić do sytuacji, w której nieobecność wolontariusza całkowicie blokuje rozpoczęcie procedury.

Miasto podkreśla, że za adopcje odpowiadają pracownicy schroniska, natomiast wolontariusze pełnią funkcję pomocniczą. W miarę możliwości organizacyjnych pracownik może również uczestniczyć w pierwszym spacerze z psem.

Nie będzie oznaczeń na kojcach

Magistrat nie planuje natomiast wprowadzenia specjalnych oznaczeń informujących, że wobec danego zwierzęcia rozpoczął się już proces adopcyjny. Informacje o aktualnym statusie psa lub kota mają przekazywać pracownicy schroniska.

Miasto argumentuje, że rozpoczęcie procedury nie przesądza jeszcze o jej zakończeniu. Kandydat może zrezygnować, a pracownicy mogą uznać, że zwierzę i przyszły opiekun nie są odpowiednio dobrani. W takim przypadku pies lub kot nadal powinien mieć szansę na znalezienie innego domu.

Brak czytelnego oznaczenia może jednak prowadzić do rozczarowania osób, które zainteresują się konkretnym zwierzęciem, a dopiero podczas rozmowy dowiedzą się, że ktoś inny już rozpoczął starania o jego adopcję.

Granica 60 kilometrów nie jest bezwzględnym zakazem

Kontrowersje wzbudza również kryterium odległości od Krakowa. Regulamin schroniska pozwala na wydanie zwierzęcia poza miasto za zgodą zarządzającego placówką. Nie wprowadza natomiast bezwzględnego zakazu adopcji przez osoby mieszkające dalej niż 60 kilometrów od Krakowa.

Takie kryterium jest stosowane przez KTOZ jako wewnętrzny element procedury. Chodzi przede wszystkim o możliwość przeprowadzenia wizyty przedadopcyjnej oraz późniejszego sprawdzenia warunków, w jakich przebywa zwierzę.

Miasto przyznaje jednak, że w praktyce dochodziło już do adopcji do miejsc oddalonych od Krakowa o więcej niż 60 kilometrów. Każdy taki przypadek powinien więc być oceniany indywidualnie, a sama odległość nie może automatycznie zamykać drogi do adopcji.

Nie wiadomo, ile średnio trwa adopcja

Schronisko nie prowadzi statystyk pokazujących średni czas od pierwszego zgłoszenia zainteresowania zwierzęciem do jego wydania. Wiadomo jedynie, że w najprostszych przypadkach procedurę udawało się zakończyć już następnego dnia.

W przypadku psów lękowych, reaktywnych, chorych lub objętych pomocą behawioralną potrzeba więcej czasu i spotkań. Magistrat zaznacza, że szybkość nie może być jedynym miernikiem sprawności schroniska. Celem ma być nie tylko wydanie zwierzęcia, ale przede wszystkim znalezienie mu trwałego i bezpiecznego domu.

Mimo prowadzonej weryfikacji każdego miesiąca kilka zwierząt wraca do placówki. Powodem bywają alergie domowników, agresja wobec ludzi lub innych zwierząt, ale także rezygnacja opiekunów bez podania wiarygodnej przyczyny.

To ważny argument za ostrożnością. Nie może jednak usprawiedliwiać procedur, które – zamiast eliminować nieodpowiedzialnych kandydatów – zniechęcają również osoby dobrze przygotowane do adopcji.

Ponad 300 adopcji w trzy miesiące

Statystyki pokazują, że krakowskie schronisko skutecznie znajduje zwierzętom nowe domy. Od maja do lipca 2026 roku przeprowadzono łącznie 322 adopcje – nowych opiekunów znalazło 113 psów i 209 kotów.

W maju adoptowano 32 psy i 69 kotów, w czerwcu 41 psów i 61 kotów, natomiast w lipcu 40 psów i 79 kotów. W tym samym czasie średnia liczba zwierząt przebywających w placówce rosła. W maju było to 195 psów i 191 kotów, a w lipcu już 213 psów i 251 kotów.

Schronisko organizuje również dni otwarte i wydarzenia promujące adopcje. Tylko podczas pięciu takich akcji przeprowadzonych od maja do lipca nowe domy znalazło 46 zwierząt.

Wysoka liczba adopcji nie zamyka jednak dyskusji o jakości całego procesu. Miasto zapowiada dalsze monitorowanie działań KTOZ. Teraz najważniejsze będzie ustalenie, czy zgłaszane trudności wynikają z koniecznej troski o zwierzęta, czy też z procedur, które z czasem stały się bardziej skomplikowane, niż rzeczywiście powinny.

Reklama