Szybkie fakty

Kategoria Najnowsze
Data 28 marca 2017
Czytanie ~4 min
Najnowsze · 28 marca 2017 · 4 min czytania

Czarny Wtorek: Tragedia „Agresja Drogowa” w jednym akcie

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 17.05.2017 Lokalizacja: Kraków

Agresja drogowa czyli temat rzeka, gdy dajemy się jej ponieść – droga zamienia się w pole bitwy, samochody w rydwany ognia, a ich kierowcy – w rycerzy bądź kmiotków, których należy powalić na ziemię, pociąć ich na kąski, licząc na poklask zgromadzonych niewiast.

Trudno się dziwić, bo przecież ścigamy się całe życie. Wpierw o zabawki i atencję rodziców, ale to dopiero początek, przygrywka do tego, co następuje później. A co następuje? Później ścigamy się jeszcze częściej – w szkole, na uczelni, w pracy. Każdy dzień jest walką, a wciąż jest niewiele przypadków, gdy efekt tej walki jest tak szybki, tak namacalny, tak bolesny lub triumfalny jak na szosie. Sekundy i werdykt znany – wreszcie wygrywamy lub notujemy kolejną porażkę.

Jakiś czas temu w internecie pojawił się filmik z Krakowa, kolejny przypadek drogowej agresji, filmik jak filmik, nic wielkiego się nie stało, za to urzekły mnie dialogi. I postanowiłem je spisać. A jak już je spisałem to postanowiłem, że się z nimi z Wami podzielę, bo wiecie, po prostu szkoda mi mojej pracy.

„Drogowa Agresja” – dramat w jednym akcie.

Tatuś i mamusia jadą autem, mama jest chora, wysmarkuje nos, nagle uznaje, że kierowca przed nimi zajechał im drogę.
MAMUSIA: Ja pie*dolę, co za idiota. Jak tak można zrobić?
TATUŚ: (stanowczo): Ku*wa, pedał pierdolony, ku*wa. (trąbi ti-tit, zaaferowany): A jedźże ku*wa pedale pie*dolony.
MAMUSIA: (stwierdza fakt): Jakiś je*nięty.
TATUŚ: (w furii wypytuje przez okno, w wielkich nerwach): Nie masz ku*wa kierunkowskazów? Nie potrafisz w ruch wrzucać kierunkowskazów? Wiesz co to w ogóle kierunkowskaz? Nie wiem, zdziwiłem cię trochę? Nie wiesz do czego służy kierunkowskaz?
(podchodzi pan)
PAN: (z wielką siłą złego spokoju): Do kogo ty mówisz?
TATUŚ: (z gasnącą agresją): Wjechałeś przede mnie, człowieku.
PAN: (z wielką siłą złego spokoju): Do kogo ty mówisz?
TATUŚ: (z dawnym wspomnieniem furii): Do ciebie.
PAN: (z wielką siłą złego spokoju): O co ci chodzi?
TATUŚ: (z krótki nawrotem nadziei, że jakoś to się jeszcze ułoży): Nie wrzuciłeś kierunkowskaza, zajechałeś mi drogę.
PAN: (z wielką siłą złego spokoju): O co ci chodzi, kto ci zajechał drogę?
TATUŚ: (licząc, że powoli zbliża się koniec awantury): Ty.
PAN: (z wielką podmiejska furią): Nie jestem ty. Pan dla ciebie, chłopcze. Pan jestem dla ciebie!
TATUŚ: (przepraszająco): Dobrze, jedź.
PAN: (z furią Julsa z Pulp Fiction granego przez Samuela L. Jacksona): Życie ci ku*wa niemiłe? Życie ci niemiłe?!
TATUŚ: (jak do pani w podstawówce): Nie krzycz na mnie.
PAN: (z gasnącą furią, uczuciem, no dobra załatwione): Chcesz kulę w łeb? To się zastanów na drugi raz.
TATUŚ: (z nastawieniem skończmy to i odjeżdżajmy): To sorry, dobra.
(pan odchodzi)
TATUŚ: (z nagłym nawrotem ochoty do walki, do żony): Dzwon na psy, ku*wa
MAMUSIA: Halo? (odbiera telefon, spokojnie tłumaczy): Dobra, masz kinderki w pokoju na stole, wiesz? W pokoju na stole.
TATUŚ: (szukając wsparcia): Ja dzwonię na policję.
MAMUSIA: (z akceptacją): Dobrze, dzwoń Paweł.
MAMUSIA (znów ze spokojem do telefonu): Były tam dwa opakowania, jedno dla ciebie drugie dla Adriana, wiesz?

Spójrzmy, jakie to piękne, jest tu wszystko o czym w teatrze można pomarzyć. Jest wielka miłość – mamusi do tatusia, której nie jest w stanie pokonać nawet groźna choroba (mamusia jest mocno przeziębiona). Jest nagły wybuch furii, napięcie rośnie wraz z upływającym czasem, potem raptowny zwrot akcji – chwilowa próba sił i ten, który zaatakował – wpada w paniczny strach. Kurczy się, gdy w tym samym czasie druga postać – rośnie i wtedy to ona eksploduje agresją. Historia toczy się w dwóch niezależnych wymiarach, o czym świadczy dialog na temat kinderków.

A teraz wyobraźmy sobie, że język drogowej agresji przenosimy do domu, pobawmy się powyższymi wypowiedziami.

DZIECKO: Tatusiu, mogę pojeździć na rowerku?
TATUŚ: A jedźże ku*wa pedale pie*dolony.
(dziecko rusza, jedzie, wpada na nogę stołu)
MAMUSIA: Ja pie*dolę, co za idiota. Jak tak można zrobić?
TATUŚ: Ku*wa, pedał pier*olony, ku*wa
DZIECKO: Do kogo ty mówisz?
TATUŚ: Do ciebie.
DZIECKO: Nie jestem ty. Pan dla ciebie, chłopcze. Pan jestem dla ciebie!
MAMUSIA: Jakiś je*nięty.
TATUŚ: Ja dzwonię na policje.
MAMUSIA: Dobrze, dzwoń Paweł.

Albo do supermarketu, z wózkami, przy kasie:
PAN 1: Wjechałeś przede mnie, człowieku.
PAN 2: Nie wrzuciłeś kierunkowskaza, zajechałeś mi drogę.
PAN 1: O co ci chodzi, kto ci zajechał drogę?
PAN 2: (do żony): Dzwon na psy, ku*wa
KASJER: Ja dzwonię na policję
PAN 2: (wymieniając porozumiewawcze spojrzenia z żoną): Jakiś je*nięty.

O, albo w redakcji KRKnews:
REDAKTOR 1: Dobra, masz kinderki w pokoju na stole, wiesz? W pokoju na stole.
REDAKTOR 2: (podejrzliwie): Były tam dwa opakowania, jedno dla ciebie drugie dla Adriana, wiesz?
(groza wisi w powietrzu, brakuje jednego kinderka)
REDAKTOR 1: Ja dzwonię na policję
REDAKTOR 2: Życie ci ku*wa niemiłe? Życie ci niemiłe?!
REDAKTOR 1: Dobrze, jedz.

Albo na poczcie, kolejka jak zawsze – ogonek sięga na zewnątrz i okrąża budynek:
KLIENT 1: (szukając wsparcia): Ja dzwonię na policję.
KLIENT 2: (z akceptacją): Dobrze, dzwoń Paweł.

Dobrze, dzwoń Paweł. Do zobaczenia za tydzień.

Mateusz Miga

fot. Grindhouse, Death Proof, materiały prasowe

Czarny Wtorek to cotygodniowy cykl, w którym autor próbuje mniej lub bardziej nieudolnie mierzyć się z rzeczywistością.

Czarny Wtorek: Pierwszy pingwin

Reklama