I znowu mamy dyskusję o LGBT. Tym razem w kontekście unijnych dotacji, a precyzyjniej – w sytuacji zagrożenia ich utraty. Czy PiS zdecyduje się na uchylenie deklaracji sprzed dwóch lat „w sprawie sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii LGBT do wspólnot samorządowych”? Nie jest to takie oczywiste…
Jak już informowaliśmy, istnieje realne zagrożenie utraty przez Małopolskę unijnych funduszy z powodu uchwalenia w 2019 roku deklaracji nazywanej popularnie ustanowieniem strefy wolnej od LGBT. Z jednej strony marszałek województwa małopolskiego Witold Kozłowski twierdzi, że „wprowadzanie klimatu tak potężnego zagrożenia wręcz trwogi jest nieadekwatne do sytuacji”. Z drugiej – przyznaje, że Zarząd Województwa traktuje sprawę poważnie i analizuje sytuację. Z jednej strony marszałek Kozłowski zarzuca wicemarszałkowi Tomaszowi Urynowiczowi (to on otwarcie mówi o zagrożeniu utraty unijnych pieniędzy z powodu deklaracji o LGBT), że „robi jakąś indywidualną akcję polityczną”, że kłamie i że odgrywa zbawcę Małopolski. Z drugiej – informuje, że „ostateczne rozwiązanie dotyczące przyjętej przez sejmik pod koniec kwietnia 2019 r. deklaracji i tego czy należy ją unieważnić czy też nie zostanie wypracowane po konsultacjach”.
To jest ta trwoga czy jej nie ma? Wygląda na to, że jednak jest. Warto przypomnieć, że niektóre gminy, gdy zablokowano im dotacje z tzw. Funduszu Norweskiego, uchyliły deklaracje o strefie wolnej od LGBT. Można oczywiście twierdzić, że oficjalnie Komisja Europejska nie przysłała pisma o konieczności uchylenia małopolskiej deklaracji. Ale nie wolno pominąć faktu, że do Urzędu Marszałkowskiego dotarł mail przedstawicielki KE wyraźnie dający do zrozumienia, że bez tego będzie trudno o rozliczenie już przyznanych pieniędzy i potwierdzenie przyznania funduszy na kolejne lata.
Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że uchylenie deklaracji sprzed dwóch lat tylko z pozoru jest proste. Gdyby tak było, stałoby się to już dawno. Warto pamiętać, że inicjował ją obecny przewodniczący sejmiku Jan Tadeusz Duda, ojciec prezydenta Andrzeja Dudy. Wielu radnych PiS nie wyobraża sobie, by mogło podnieść rękę za uchyleniem tej deklaracji (Bogdan Pęk zapewnia nawet, że nie będzie polityczna prostytutką).
W takiej sytuacji trudno wyjść z twarzą… Ale jest na to sposób. O ile sobie przypominam już jakiś czas temu opozycja w sejmiku sygnalizowała problem, kiedy nie nabrał jeszcze takich rozmiarów jak dzisiaj. Projekt uchwały uchylającej deklarację o LGBT mogłaby zgłosić opozycja i wystarczyłoby, aby PiS nie zablokował jej wprowadzenia na sesję sejmiku. W samym głosowaniu najbardziej radykalni radni mogliby nawet sprzeciwić się uchyleniu, ale inni nie wzięliby udziału w głosowaniu, więc opozycja mogłaby sama doprowadzić do uchylenia kontrowersyjnej deklaracji.
Ale skoro nie ma żadnego zagrożenia…
Grzegorz Skowron
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected]
AKTUALIZACJA
Jak poinformował nas Grzegorz Małobrody z PO, projekt rezolucji uchylającej deklarację o LGBT jest już gotowy zbierane są podpisy pod wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnej sesji małopolskiego sejmiku.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.