Szybkie fakty

Kategoria Polityka
Data 30 września 2019
Czytanie ~4 min
Polityka · 30 września 2019 · 4 min czytania

Czy wojewoda jeździł w delegacje ze swoją rzekomą kochanką?! Urzędnicy ukrywają fakty!

Autor: Łukasz Aktualizacja: 30.09.2019 Lokalizacja: Kraków

Tak skandalicznego i bezczelnego zachowania polityka już dawno nie widzieliśmy! Wojewoda małopolski Piotr Ćwik ukrywa wykaz swoich delegacji. Dlaczego? Bo mogłoby to doprowadzić do rozwiązania zagadki, czy polityk PiS miał w urzędzie kochankę, z którą ustalał sprawy służbowe i podwyżki dla swoich podwładnych. Jak wynika z dotychczasowego zachowania Ćwika, kandydatowi PiS w wyborach do sejmu, nie jest na rękę, aby sprawa została rozwiązana przed wyborami. Jaka tajemnica kryje się więc pod płaszczykiem pikantnych maili?!

Ćwik doniósł na policję, że ktoś włamał się na jego prywatną skrzynkę i fabrykował maile do jego podwładnej. Z korespondencji, w której posiadaniu jest nasza redakcja, wynika, że polityk miał romans ze swoją podwładną, a swoje stanowisko wykorzystywał do podtrzymywania tej zażyłej relacji.

Znany polityk PiS mógł mieć romans ze swoją podwładną. Czego się boi wojewoda małopolski?

Od blisko miesiąca próbujemy skontaktować się z wojewodą, aby wyjaśnić prawdziwość posiadanych przez nas dokumentów. Urzędnicy robią jednak wszystko, aby utrudnić nam pracę. Najlepszym dowodem na to, że Ćwikowi nie zależy na szybkim wyjaśnieniu sprawy jest ostatnie pismo o odmowie udzielenia nam informacji na temat wyjazdów służbowych wojewody. Z maili wynika bowiem, że delegacja były planowane tak, aby polityk mógł spędzać czas ze swoją kochanką.

Zgodnie z prawem prasowym i ustawą o dostępnie do informacji publicznej, urzędnicy mają maksymalnie dwa tygodnie na odpowiedź na nasze pytania. Choć ustawodawca wyraźnie napisał, że powinno to nastąpić „bez zbędnej zwłoki”. W innych urzędach wykaz delegacji pracowników zazwyczaj dostępny jest „od ręki”, choć zdarza się też, że trzeba na niego poczekać kilka dni.

Znany polityk PiS mógł mieć romans ze swoją podwładną. Czego się boi wojewoda małopolski?

My pytania o delegacje wojewody wysłaliśmy 13 września. Dokładnie po 14 dniach, 27 września, dostaliśmy odpowiedź, że… nie dostaniemy odpowiedzi. To powoduje, że Ćwik kupił sobie czas. Po co? Tego nie wiemy. Możemy tylko domniemywać, że chodzi o przedłużenie sprawy. Jeśli zadamy kolejne pytania, to termin na odpowiedź minie dokładnie dzień po wyborach do sejmu. Dlaczego więc kandydatowi PiS zależy na przeciąganiu sprawy?!

Wojewoda jak Bóg

Kuriozalne są także powody, dla których nie dostaliśmy wykazu wyjazdów służbowych Ćwika i jego podwładnej. 

W odpowiedzi na pismo czytamy, że dokumenty, o które prosimy „nie stanowią informacji publicznej i nie zostaną udostępnione”. Do tej pory w żadnym innym urzędzie nie spotkaliśmy się z ukrywaniem informacji na temat wyjazdów pracowników. Są one jawne i KAŻDY obywatel ma prawo je zweryfikować.

Odpowiedź urzędników na nasze pytania dotyczące wyjazdów służbowych wojewody

Powód 1

W piśmie od urzędników czytamy: „Pod pozorem informacji publicznej żąda Pan przekazania informacji o relacjach prywatnych osób fizycznych, a więc informacji, które nie posiadają cech informacji publicznych”. 

Szanowny Panie Wojewodo, ja pytam tylko i wyłącznie o wykaz delegacji! To Pan, w wysłanej do nas odpowiedzi, sugeruje, że mogą one mieć związek z Pana rzekomym romansem z podwładną.

Powód 2

I dalej: „Dotychczasowa od Pana korespondencja oraz również Pańskie publikacje rozpowszechniają nie tylko nieuprawnione, ale także całkowicie nieprawdziwe dane w zakresie rzekomych relacji osobistych tych osób”.

Sprawa jest banalnie prosta – proszę o dokumenty i zweryfikujemy, gdzie, z kim, po co i za ile Pan jeździł na szkolenia i w delegacje. Czyżby chciał Pan to ukryć?! Po co?!

Powód 3

A teraz hit! „Żądanie przez Pana, w tych okolicznościach, wskazanych informacji zmierza do oczywistego naruszenia prawa i pozostaje w sprzeczności z istotą i celem instytucji jaką jest prawo do informacji publicznej. Zmierza też wprost do dyskredytowania w opinii publicznej wskazanych wyżej osób.”

Ten powodów odmowy odpowiedzi jest wyjątkowo perfidny i bezczelny. Urzędnik nie ma bowiem prawa oceniać, do czego obywatel chce wykorzystać informacje publiczną. Panie Wojewodo, jeśli złamałem lub złamię prawo, proszę iść z tym na policję, zawiadomić prokuraturę lub oddać sprawę do sądu. Tymczasem to Pan chce wejść w kompetencje organów wymiaru sprawiedliwości. Nie ma Pan pojęcia, co zamierzam zrobić z informacją publiczną, chyba, że posiadł Pan wszystkie rozumy świata i stawia się na równi z Bogiem. Ale, w tym wypadku, Boga proponuję do tego nie mieszać, bo mógłby się zgorszyć czytają wiadomości, które rzekomo miał Pan wysyłać do swojej podwładnej.

Przypominam raz jeszcze: o tym, czy ktoś łamie prawo, ciągle decyduje jeszcze sąd, a nie Pan – podrzędny urzędnik państwowy, który ma służyć obywatelom, bo żyje za jego pieniądze.

Drogi Panie Wojewodo,

zapytam raz jeszcze – co Pan ukrywa? Czego się Pan boi? Jaka tajemnica kryje się w mailach, które posiadamy? Dlaczego Pana działania, naszym zdaniem, zmierzają do tego, aby przeciągnąć sprawę? Dlaczego nie chce Pan pokazać, że jest Pan krystalicznie czysty? Uważa Pan, że wyjaśnienie sprawy zaszkodzi Panu w wyborach do sejmu?

Jaki ma Pan problem z tym, aby pokazać dokumenty, o które prosimy i raz na zawsze uciąć wszelkie spekulacje? A może wykaz Pana wyjazdów służbowych spowoduje, że zakończy Pana karierę polityczną? A może chodzi jeszcze o coś więcej?

Na żadne z tych pytań nie chce Pan odpowiedzieć. Pana prawo. Ale nie robi Pan nikomu łaski, że udostępni hotele w których spędzał Pan czas za nasze pieniądze, co Pan w nich robił i po co tam jechał. Nie pytamy, co Pan robi w wolnym czasie, gdzie i z kim się Pan spotyka. Nie zaglądamy Panu ani do łóżka ani do prywatnej kieszeni!

Żądamy wyjaśnień, na co wydaje Pan pieniądze podatników! I czy prawdą jest, że za te pieniądze bawi się Pan ze swoją podwładną i razem z nią decyduje, na co je wydawać.

Łukasz Mordarski

Reklama