Znany polityk PiS mógł mieć romans ze swoją podwładną. Czego się boi wojewoda małopolski?

– Co najmniej kilku urzędników mogło sobie poczytać kim jest kobieta, z którą rzekomo oddaje się Pan uciechom cielesnym. Kobieta, z którą miał Pan ustalać podwyżki dla innych pracowników. Kobieta, z którą miał Pan planować „delegacje” w taki sposób, aby spędzać z nią więcej czasu. Nie zrobił Pan nic, aby tę kobietę ochronić przed plotkami i wzrokiem koleżanek i kolegów z urzędu. Mimo że miał Pan taką możliwość – komentuje nasz dziennikarz Łukasz Mordarski.

Nasza redakcja jest w posiadaniu maili, które miał pisać wojewoda małopolski Piotr Ćwik do swojej podwładnej.

O rzekomym romansie wojewody piszą już niemal wszystkie ogólnopolskie media. Polityk PiS i kandydat tej partii w wyborach do Sejmu odpalił bombę, którą oberwało co najmniej kilka niewinnych osób.

Był to efekt gigantycznego tchórzostwa Ćwika, który mógł zapobiec wybuchowi, ale zamiast tego wolał schować głowę w piasek i bardzo długo nie odnosił się do dokumentów, z którymi zapoznała go redakcja KRKnews.

Przyparty do muru katecheta, który postanowił zostać politykiem, zgłosił więc sprawę policji, robiąc przy tym sporo zamieszania. Tylko dlatego, że sam nie miał odwagi zmierzyć się z nieprawdziwymi – jego zdaniem – mailami, które przez blisko dwa lata rzekomo miał wysyłać do swojej kochanki i podwładnej.

Bomba wybuchła, a o szczegółach przeczytacie tutaj:

Wojewoda twierdzi, że ktoś włamał mu się na skrzynkę. Z maili wynika, że w urzędzie miał… kochankę

Szanowny Panie Wojewodo,

rozumiem, że każdy może mieć swoich ulubionych dziennikarzy. Innych można darzyć nawet odrobioną nienawiści połączoną z pogardą. Ale… przecież my nawet nie mieliśmy okazji nigdy porozmawiać. Chyba się nawet nigdy nie spotkaliśmy na dłużej niż 10 sekund przy okazji jakichś tam uroczystości.

Wielokrotnie prosiłem Pana o spotkanie, o wywiad, o komentarz. Zawsze zasłaniał się Pan swoją rzeczniczką. Wiem, że jej praca polega na tym, aby tłumaczyła głupie decyzje lub zachowania swojego szefa. Podejrzewam, że to Pan ostatecznie akceptuje odpowiedzi, które wychodzą z biura prasowego do dziennikarzy.

Szkoda tylko, że jeśli chodzi o hipotetyczne włamanie na Pana prywatną skrzynkę i rzekome sfabrykowanie maili do swojej potencjalnej kochanki, nie miał Pan jaj porozmawiać face to face, zamiast wysługiwać się rzeczniczką, dla której cała ta afera mogła być już wystarczająco wstydliwa.

To ona musiała czytać przesłane przeze mnie dokumenty, w których roi się od stwierdzeń, że nadawca maila „jest głodny ciała” odbiorcy. Pan po raz kolejny schował głowę z piasek, a konkretnie za plecami pani rzecznik.

Zabrakło odwagi? Przecież dostał pan te maile wcześniej. Skoro były one „sfabrykowane” to trzeba było od razu zgłosić sprawę policji / prokuraturze / ABW. A pan zrobił to dopiero wtedy, gdy na Pana szyi zaczęła zaciskać się pętla naszych coraz bardziej szczegółowych pytań, a stwierdzenia z maili zaczęły pokrywać się z rzeczywistymi wydarzeniami, związanymi z urzędem.

Drogi Panie Wojewodo,

w przypadku potencjalnego wycieku innych danych także będzie Pan zwlekał tak długo z zawiadomieniem odpowiednich służb? A może zapyta Pan rzeczniczki co z tym zrobić?

Pytam, bo jako obywatel tego kraju i mieszkaniec województwa małopolskiego, straciłem nadzieję, że jest Pan odpowiedzialnym facetem, który potrafi stawić czoła sprawom trudnym i niewygodnym. Widać, jako katecheta, nie mógł się Pan tego nauczyć. Być może więc warto było zająć się wyuczonym zawodem, zamiast pchać się do polityki, w której co chwilę trzeba podejmować trudne decyzje.

Teraz żyje Pan z moich podatków, jest Pan na moich usługach i nie robi mi łaski, że odpowie  na jakieś pytanie. Zresztą ma Pan ten obowiązek wobec KAŻDEGO obywatela, który zrzuca się na Pana pensję.

Szanowny Panie Wojewodo,

mówił Pan podczas konferencji prasowej (na którą nasza redakcja nie została zaproszona – znowu bał się Pan trudnych pytań?!), że leży Panu na sercu dobro Pana podwładnej, która została wmanewrowana w rzekomy romans.

Gdyby tak było, nigdy nie dopuściły Pan do tego, aby dokumenty ode mnie znalazły się na skrzynce biura prasowego. Tymczasem co najmniej kilku urzędników mogło sobie poczytać kim jest kobieta, z którą rzekomo oddaje się Pan uciechom cielesnym, z którą ustala Pan podwyżki dla innych pracowników i w jaki sposób planuje Pan „delegacje”, aby spędzać z nią więcej czasu.

Nie zrobił Pan nic, aby tę kobietę ochronić przed plotkami i wzrokiem koleżanek i kolegów z urzędu. Mimo że miał Pan taką możliwość już na starcie, który mógł się od razu okazać metą sprawy.

Wielmożny Panie Wojewodo,

sam Pan podpalił lont do bomby, która raniła Pana podwładną. Zapędził się Pan w kozi róg swoimi odpowiedziami, pisanymi piórem Pana rzeczniczki i musiał się Pan ratować zwołaną na piątek na godzinę 15 konferencją prasową.

Spowodował Pan to, że teraz pół Internetu śmieje się z Pana, że przez dwa lata nie zauważył Pan włamania na swoją prywatną skrzynkę mailową…

Czcigodny Panie Wojewodo,

mam nadzieję, że sprawa wyjaśni się szybko. Że odbiorca, a raczej odbiorczyni maili, które rzekomo wyszły z Pana skrzynki, nie będzie musiała świecić oczami przed mężem, dziećmi, rodziną i współpracownikami.

Wierzę też w to, że standardy pracy pani rzecznik, które daleko odbiegają od standardów innych rzeczników prasowych, podyktowane są tylko Pana sugestiami i nieudolnymi decyzjami.

Ale mam również nadzieję, że taki tchórzliwy polityk jak Pan nie będzie dłużej rządził ani województwem ani krajem i nie schowa się za immunitetem posła, o który Pan tak walczy.

Na początku wydawało mi się, że niektóre Pana zachowania są śmieszne. Było wesoło, czasem irytująco. Ale teraz wiem, że są one żałosne i w żaden sposób nie zapewniają bezpieczeństwa obywatelom. A to jest przecież rolą państwa.

Ja natomiast zdecydowanie bezpiecznej czułbym się wtedy, gdyby wrócił Pan do katechetycznej salki, zamiast podejmować decyzje dotyczące przyszłości Polski.

Łukasz Mordarski

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Najnowsze

Co w Krakowie