Dramatyczna sytuacja w krakowskich szpitalach! „Na Frajerach Zarobimy”

fot. Pixabay

– Płace składki zdrowotnej jest chyba tylko po to, by móc na własnej skórze przekonać się, że NFZ to bubel – pisze do KRKnews pan Janusz, który jest świeżo po przejściach z krakowskimi szpitalami.

Na co dzień korzystam z prywatnej opieki medycznej, za którą płaci pracodawca. Wchodzę na portal, rezerwuję godzinę i za kilka dni (lub wcześniej) mam wizytę. I to nie taką, na które czekam cały dzień, ale umówioną na daną godzinę, z dokładnością co do 5-10 minut.

Niestety, zdarzyło się, że musiałem skorzystać z pomocy NFZ. Coś z uchem. Lekarz mówi, że to prosty zabieg, ale zrobić trzeba. Jak trzeba, to trzeba. Działamy!

Szpital X

– Zabieg ucha? Już sprawdzę… Proszę przyjść w paździer…

– I od razu zabieg?

– Nie, w październiku może będę widziała, czy będą jakieś dodatkowe terminy na końcówkę przyszłego roku.

– Przyszłego?!

– Tak, bo na razie nie mam gdzie Pana wpisać.

Szpital Y

– Dzień dobry, może u Państwa uda się wcześniej przeprowadzić zabieg? Bo w innym szpitalu mają terminy dopiero na przyszły rok.

– Na przyszły?! Uuu, to zachomikowali, bo u nas najwcześniejszy na 2021 rok.

– Co?! 2021?! To w takim razie proszę mnie na któryś dzień wpisać, na wszelki wypadek.

– Nie, nie mogę bo nie mamy jeszcze grafiku. Niech Pan zadzwoni w przyszłym roku.

– A może wie Pani, gdzie w Krakowie jest jakieś mniejsze obłożenie?

– Niech Pan zadzwoni na informację lekarską, tam mają zebrane terminy z całego miasta.

Bomba! W końcu ktoś wpadł na pomysł, by zebrać do kupy wszystkie szpitale i ułatwić pacjentowi życie. Jeden telefon i wszystko jasne. Dzwonię!

– Dzień dobry, chciałem się umówić do laryngologa.

– Najbliższy termin w listopadzie w… Szpitalu X.

– Szpitalu X? Ale ja tam byłem i mają zajęte do końca przyszłego roku! Ale dobrze, spróbuję jeszcze raz. A wie Pan może, czy w tym listopadzie od razu będzie zabieg?

– A to Panu chodzi o zabieg czy wizytę?

– Zabieg.

– A to nie, nie, nie. Terminarza zabiegów to my nie prowadzimy. U nas tylko wizyty. Musi pan się przejść po szpitalach.

Kurtyna. Wróciłem na start, a tego już za dużo. Straciłem nadzieję, że jest w krakowskim NFZ jakikolwiek lekarz, który przyjmie mnie w sensownym terminie i przy okazji nie pozbawi ucha.

A teraz może ktoś się zastanawia, czemu nie podałem nazw szpitali? Bo zrobię to, bez czego w tym kraju na NFZ leczyć się nie da – załatwię sobie ten zabieg swoimi ścieżkami. Bo jak mawia mówi jeden znajomy: „NFZ, czyli Na Frajerach Zarobimy”. A frajerem nie zamierzam być.

Janusz

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

Zobacz także