Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 18 stycznia 2023
Czytanie ~2 min
Tematy michał starpbrat, obwody szkolne, szkoła na klinach
Miasto · 18 stycznia 2023 · 2 min czytania

Dzieci mają 300 metrów do nowej szkoły. Przypisano je do oddalonej o ponad 2 kilometry

Autor: Grzegorz Górski

Dzieci z bloków na Klinach mają ok. 300 metrów do nowej szkoły. Ale zostały przypisane do obwodu placówki odległej o ponad dwa kilometry. Radny Michał Starobrat twierdzi, że w Wydziale Edukacji Urzędu Miasta w ogólne nie analizowano możliwości objęcia tych dzieci obwodem bliższej szkoły. Radny Nowoczesnej zapowiada interwencję i próbę zmiany granic obwodów szkolnych na Klinach

Nowa szkoła na Klinach (przy ul. Bartla) została otwarta i udostępniona uczniom we wrześniu 2021 roku. W jej sąsiedztwie stoją bloki przy ul. Anny Szwed-Śniadowskiej, ale znalazły się one w obwodzie szkolnych dla Szkoły Podstawowej nr 97 przy ul. Joachima Lelewela. Placówka leży ponad 2 kilometry od miejsca zamieszkania dzieci, a do tego druga jej lokalizacja (filia) jest jeszcze dalej, bo przy ul/ Doktora Judyma.

– W imieniu mieszkańców ul. Anny Szwed-Śniadowskiej od nr 31 do nr 38 zwróciłem się z zapytaniem do prezydenta miasta, dlaczego na etapie ustalania obwodu szkoły podstawowej nr 14 nie przeanalizowano możliwości czy konieczności dołączenia do obwodu SP14 dzieci z ul. Anny Szwed-Śniadowskiej od nr 31 do nr 38 – informuje radny Michał Starobrat. Jak dodaje, gdyby dzieci mogły się uczyć w szkole przy u;. Bartla mogłyby bez konieczności korzystania z komunikacji miejskiej dotrzeć bezpiecznie na lekcje. – Z informacji, jaką uzyskałem od pracownika Wydziału Edukacji, nie analizowano takiego wariantu – twierdzi radny i zapowiada, że będzie zabiegał o to, by jednak wzięto pod uwagę.

Teoretycznie rodzice mogą wybrać dowolną szkołę dla swojego dziecka. Rejonizacja (przypisanie adresów zamieszkania do obwodu szkoły) ma na celu głównie sprawdzanie, czy rodzice wywiązują się z obowiązku szkolnego. Ale też dyrektor danej placówki ma obowiązek przyjąć do klasy ucznia z obwodu danej szkoły, pozostałe dzieci przyjmowane są w razie wolnych miejsc.

O swojej interwencji radny poinformował w mediach społecznościowych. I wywołał burzę. Były podziękowania, ale też komentarze, że szkoła przy ul. Bartla już jest pełna i dzieci uczą się na dwie zmiany. Popierający działania radnego zwracali uwagę, że w głównym budynku przy Judyma też już brakuje miejsca. – Moja córka, teraz klasa druga, już nie ma miejsca w głównym budynku na Judyma i musiałaby chodzić do filii na Armii Kraków – żali sie jedna z matek. Inna podkreśla, że ta filia na Armii Kraków jest już odległa od bloków o blisko 4 kilometry, a do tego trzeba jeszcze przeciąć ruchliwą zakopiankę.

– Rozumiem argument zmianowości i wygody nauczania, ale nie jest moralnym działanie, kierowane nawet z pozytywnych przesłanek, które odbywa się kosztem pewnej grupy innych dzieci i ich rodziców – ocenia radny Michał Starobrat.

(GS)

Reklama