I jak tu się nie bać tego koronawirusa?

Koronawirus / fot. Pixabay

Od kilku dni żyjemy w nowej rzeczywistości. A kiedy z ust niektórych epidemiologów słyszymy, że najgorsze dopiero przed nami, trudno się nie bać.

I trudno zachować spokój, kiedy jesteśmy świadkami nieodpowiedzialnych zachowań. Zabawa w dyskotece? Wypad w gronie znajomych na piwo? Coś, co do tej pory wydawało się niewinne (niektórym wciąż tak się wydaje), w obecnej sytuacji jest kompletnie nieodpowiedzialnym zachowaniem. Na szczęście rząd pozamykał wszystko co tylko możliwe..

Co gorsze – zły przykład idzie z góry. Bo jak w sytuacji apeli ze strony władz wszystkich szczebli o unikanie niepotrzebnych kontaktów tłumaczyć uroczyste pożegnanie komendanta wojewódzkiego policji w Krakowie z udziałem najważniejszych osób w naszym regionie? I jak zrozumieć, że dopiero po krytyce kontynuowania badania młodych ludzi przez komisje nadające kategorię wojskową, zdecydowano się na odwołanie tegorocznej kwalifikacji wojskowej? Nie wspominając już o wymuszonej na biskupach decyzji o dyspensie dla tych, którzy w niedzielę nie pójdą na mszę świętą. Gdyby nie nacisk opinii publicznej, dzisiaj kościoły byłyby pełne ludzi i stanowiłyby największe zagrożenie dla rozwoju epidemii koronawirusa.

Sytuacja jest naprawdę poważna, a może być jeszcze gorzej. Zrozumiał to rząd wprowadzając drastyczne rozwiązania – zamknięcie granic, zamknięcie galerii handlowyhc,restauracji, pubów, Jeśli ktoś wierzy, że za dwa tygodnie skończy się nadzwyczajny stan, wszystko wróci do normy i zapomnimy o koronawirusie, powinien przygotować się na wielkie rozczarowanie. Już nie tylko pesymiści szykują się na Święta Wielkanocne spędzane jedynie w gronie najbliższych, bez spotkań przy dużych stołach, nie wspominając o laniu wodą w wielkanocny poniedziałek.

I co jeszcze ważniejsze – jak pokonamy już tego koronawirusa, to będziemy musieli podołać kryzysowi, który wywoła epidemia. Trzeba będzie nadrabiać zaległości z kilkutygodniowej, a może i kilkumiesięcznej wymuszonej kwarantanny.

Dla wielu ludzi wyzwaniem będzie już sama kwarantanna, a właściwie długi czas spędzony w domu, z najbliższymi. Jako społeczeństwo odzwyczailiśmy się od tak długiego przebywania ze sobą. Może więc powrót do normalnych więzi będzie jakimś światełkiem w ciemnym tunelu, jaki szykuje nam koronawirus. O ile nie uciekniemy do internetu, czyli wirtualnej w rzeczywistości w obawie przed realnym życiem.

Grzegorz Skowron

Zobacz także