Kartka z kalendarza. 23 maja. Teatr na ruinach kościoła

fot. Piotr Banasik

Ingerowanie w krakowskie zabytki budzi ogromne kontrowersje i spory. Ale nie jest to oznaka tylko naszych czasów. Było tak w przeszłości, czego dowodzą choćby wydarzenia z 23 maja 1892 roku. I nie unikniemy tego także w przyszłości.

Co takiego stało się 23 maja 1892 roku? Wtedy został wysadzony kościół Ducha Świętego. Nie był to ani zamach, ani wypadek. Kościół wyleciał w powietrze, by zrobić miejsce dla Teatru im. Juliusza Słowackiego. O tym, jak bardzo było to kontrowersyjne, niech świadczy sprzeciw Jana Matejki. Malarz był tak oburzony, że zwrócił przyznany mu 10 lat wcześniej dyplom honorowego obywatela miasta Krakowa. I jeszcze zadeklarował że już nigdy nie będzie wystawiał w Krakowie swoich obrazów.

Wyobraźmy sobie hipotetycznie, że teraz wysadzamy w powietrze… Nie – nie trzeba sobie niczego wyobrażać, wystarczy przypomnieć sobie niedawne ingerencje w zabytkowe obiekty pod Wawelem. Nawet dosłownie pod Wawelem, gdzie z jednej strony stoi dziś hotel, a z drugiej – apartamentowiec. I jeszcze prawie w sąsiedztwie powstaje kolejny budynek mieszkalnych wewnątrz zabytkowej kamienicy.

Żaden honorowy obywatel nie zaprotestował jak Jan Matejko. Nowe budynki lub przebudowane stare nadal budzą kontrowersje, nie wszystkim podobają się takie zmiany. Ale to ciągle nowe obiekty. Czy dziś ktoś protestuje przeciwko temu, że na ruinach kościoła powstał teatr? Czy dziś ktoś sobie wyobraża to miejsce w zupełnie innej odsłonie?

Kraków to miejsce szczególne, trzeba chronić to miasto. Ale z drugiej strony nie da się powstrzymać jego rozwoju. I nie da się chronić wszystkiego, zwłaszcza czegoś będącego w ruinie (w takim stanie był kościół Św. Ducha przed wysadzeniem). I co jakiś czas będą pojawiać się mniej lub bardziej udane pomysły ingerencji w zabytki, które wydają się nam nie do ruszenia. Może nawet sprzeciw wobec zmian będzie tak spektakularny jak ten Jana Matejki sprzed blisko 130 lat. Ale po kolejnym wieku całe wydarzenie będzie tylko kartką z kalendarza, o której może ktoś kiedyś sobie przypomni.

Grzegorz Skowron

Zobacz także