Szybkie fakty

Kategoria Polityka
Data 11 października 2019
Czytanie ~4 min
Tematy Piotr Kempf, wybory, wybory parlamentarne
Polityka · 11 października 2019 · 4 min czytania

Kempf ma dość radykalizowania społeczeństwa i chce zielonej rewolucji w Polsce! [nasz wywiad]

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 11.10.2019 Lokalizacja: Kraków

– Tęcza nie jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla osób walczących o prawa społeczności LGBT. Świat nie jest czarno-biały, a my niekoniecznie zawsze musimy stać po dwóch stronach barykady. Denerwuje mnie to radykalizowanie poglądów i dzielenie społeczeństwa. Hasło zostało wybrane trochę przewrotnie, aby zwrócić uwagę na to, co dla mnie jest ważne – mówi w wywiadzie dla KRKnews.pl Piotr Kempf, dwójka na liście Koalicji Polskiej w wyborach do Sejmu. 

W rozmowie z KRKnews.pl kandydat odpowie na pytanie, czy powinno zakładać się nowe parki narodowe. „Papież Zieleni” zdradzi, jakie działania partii rządzącej mu się nie spodobały oraz czy porzuci posadę dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej. 

Nie żałuje Pan, że będzie musiał się Pan pożegnać z funkcją dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej?

– Nie zakładam, że będę musiał przestać pełnić tę funkcję. Zobaczymy, jakie będą wyniki wyborów, ale od samego początku z prezydentem Majchrowskim, który mnie wspiera w moich działaniach w ZZM i w kampanii – ustaliliśmy, że zostanę tam, gdzie jestem. Jeżeli już, to nie będę zawodowym posłem. Zamierzam kontynuować pracę i realizować rozpoczęte projekty. Trudno byłoby mi się z tym rozstać.

W Krakowie jest Pan jednym z bardziej lubianych urzędników, co jest dość niepopularne. Polityka to brudna gra. Nie obawia się Pan tego?

– Spotykam się już z tym teraz, na co dzień w kampanii. Jest grupa osób, które niejawnie negują mój pomysł kandydowania i zajmowania się zielenią. Uważam jednak, że pewne działania bez przełożenia na całą Polskę nie mają sensu. Kraków jest liderem, jeśli chodzi o to, co dzieje się wokół zieleni i w walce o czyste powietrze. Trzeba odważnie kroczyć do przodu i pokazywać rozwiązania, które będą w całym kraju pomagały przeżyć nam i naszej planecie. Jeśli nie weźmiemy spraw w swoje ręce, to z samego marudzenia płynącego z Krakowa nic się nie zmieni. Musimy zacisnąć zęby i zacząć walczyć, by żyło się nam lepiej.

Jacek Majchrowski z Piotrem Kempfem / fot. archiwum prezydenta

Nie wszyscy są entuzjastami koalicji PSL z Kukiz’15.

– Też to często słyszę. To wynika ze zdolności do rozmów. Rozmowa między Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a Pawłem Kukizem to dobra prognoza. Mimo różnic, szczególnie odczuwalnych tutaj w Krakowie, gdzie krytykowanie miasta przez Kukiz’15 jest nieustające, jesteśmy w stanie się porozumieć. Współpracując z Agnieszką Ścigaj przekonałem się, że jesteśmy w stanie wprowadzać wspólne rozwiązania i można się przekonywać nawzajem do różnych racji, więc jestem optymistą. Polityka polega na tym, by móc ze sobą rozmawiać.

Pana hasło „Kolory Kempfa”, kojarzy mi się z… tęczą i ruchem LGBT. Chyba Władysław Kosiniak-Kamysz jest zwolennikiem tradycyjnego modelu rodziny?

– Tęcza nie jest zarezerwowana tylko i wyłącznie dla osób walczących o prawa społeczności LGBT. Świat nie jest czarno-biały, a my niekoniecznie zawsze musimy stać po dwóch stronach barykady. Denerwuje mnie to radykalizowanie poglądów i dzielenie społeczeństwa. Hasło zostało wybrane trochę przewrotnie, aby zwrócić uwagę na to, co dla mnie jest ważne. Uznałem, że kampanii nie oprę na czczych obietnicach, ale na zaprezentowaniu siebie, swoich trosk i obaw w kwestii przyszłości. I właśnie jedną z tych trosk jest zieleń, o którą cały czas trzeba walczyć i dbać.

Oczywiście, pojawiły się głosy kojarzące jednoznacznie jeden z plakatów, na którym pytam – jaki jest kolor twojej przyszłości? Dochodziło nawet do zrywania właśnie tego jedynego hasła spośród wszystkich dwunastu. Ale absolutnie nie chodziło tutaj o promowania środowiska LGBT, które i w Krakowie, i w Polsce istnieje i będzie istnieć. Chodziło mi o chwilę refleksji. Dla mnie przyszłość ma kolor zielony.

Piotr Kempf, dyrektor ZZM: „Z marudzenia nic nie wyjdzie”

Chce Pan, by Polska była bardziej zielona?

– Oczywiście. Takie pomysły są nie tylko nasze, ale ku naszemu zaskoczeniu, jesteśmy bardzo spójni w tej kwestii z Lewicą. Chcemy, by do 2030 r. energia odnawialna stanowiła w miksie energetycznym 50%. To jest jeden z postulatów, bo czasu nie ma. Od 18 lat w Polsce nie powstał żaden park narodowy. Mamy tylko 1% powierzchni parków. We Francji to około 10%. Polska przyroda jest cenna i nie ma czasu, by czekać. Konflikt między ekologami, a leśnikami w Puszczy Białowieskiej, absolutnie nie powinien się wydarzyć. Wykorzystywanie lasów i zieleni przez PiS jest błędnym zrozumieniem słów „czyńcie sobie ziemię poddaną”. Kłócimy się o rzeczy oczywiste, które powinniśmy chronić.

Jak Pan ocenia działania Prawa i Sprawiedliwości w zakresie zieleni?

– To, co rzuca się w oczy, to brak zrozumienia potrzeb mieszkańców, w tym osób z miast. Mamy inwestycje w programy socjalne przy jednoczesnym braku inwestycji w infrastrukturę. Budowa obwodnicy Krakowa, promowana przez PiS i ministra Adamczyka, nie przystaje do obecnych czasów. To projektowanie rodem z lat 70., gdzie dostajemy 10-pasmową drogę, która odcina Wzgórza Krzesławickie od miasta i powoduje to gwałt na zielonej przestrzeni. Słyszymy, że nie stać nas na parki narodowe przy jednoczesnym wspieraniu programów socjalnych na lewo i prawo. To mi się nie podoba. Powinna być zachowana równowaga. Według PiS rozwój zrównoważony to rozwój kolei, transportu kołowego i rzek. Dla mnie to rozwój z poszanowaniem środowiska jest zrównoważony. Przyroda sama sobie nie poradzi, jeśli będziemy ją tak eksploatować.

Jakie są Pana najważniejsze postulaty?

– Przede wszystkim zmiany w ustawie o ochronie przyrody. Praca nad zmianami w Lasach Państwowych. Jeszcze cztery lata temu był to jeden z najbardziej zaufanych zawodów społecznych. W tej chwili leśnicy są traktowani jak wrogowie Polaków i naszej planety. Są cynicznie wykorzystywani przez PiS. Kolejna rzecz to zmiana myślenia o źródłach energii, czyli odblokowanie ustawy wiatrakowej. Trzeba wesprzeć osoby fizyczne, przedsiębiorców, jak i całe gminy, które inwestują w panele fotowoltaiczne. Jesteśmy w stanie rozwinąć tę gałąź energetyki, tak jak zrobiły to Niemcy w ciągu ostatnich 10 lat.

Jak Pan ocenia kampanię wyborczą?

– W tegorocznej kampanii brakowało mi świeżości. Wszyscy kandydaci postawili na tradycyjną kampanię, gdzie widzimy tylko szyldy partyjne i zdjęcia. Ja postawiłem na łamanie stereotypów. W „Kolorach Kempfa” starałem się ukazać siebie w trochę inny sposób, pokazać moje poglądy i to, co chce zmienić. Jestem zadowolony z tego wyboru. Otrzymuję wiele ciepłych słów na temat pomysłu, wykonania i treści samych haseł. Cieszę się, bo jest to dowód, że udało mi się dotrzeć do ludzi i wzbudzić zainteresowanie.

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Reklama