Koronawirus. Cała prawda o służbie zdrowia. Dobrze nie jest, ale bez paniki

fot. Tomasz Cichocki

Koronawirus bezwzględnie obnażył, jak kiepsko wygląda u nas system opieki zdrowotnej. Trzeba podkreślić – w żadnym, nawet najbogatszym państwie, a co dopiero w Polsce, służba zdrowia nie jest przygotowana na taką pandemię, z jaką mamy do czynienia. Dlatego tak ważne jest stosowanie się do zaleceń, które mają spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Oczywiście – każda informacja o braku maseczek czy środków dezynfekcyjnych może zostać uznana za sianie paniki. Ale trudno przejść obojętnie np. wobec takich apeli, jaki na Facebooku wystosowała Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w szpitalu im. Żeromskiego w Krakowie. „Pracujemy 24 godziny na dobę, brakuje testów, brakuje masek, kombinezonów, brakuje rąk do pracy” – alarmuje lekarka. Ale co ważniejsze – apeluje też o spokój, zachowanie zimnej krwi, rozwagę i nieutrudnianie pracy lekarzom.

Koronawirus w Krakowie. Apel lekarki ze szpitala Żeromskiego. Wszyscy powinni go nie tylko przeczytać

I właśnie takie konstruktywne podejście do – nie ma co ukrywać – trudnej sytuacji widać także u innych. Tak można potraktować akcję zbiórki maseczek dla krakowskiego szpitala wojskowego, której inicjatorzy apelują nawet do salonów kosmetycznych, by przekazały swoje zapasy. I odzew na apel lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego o załatwienie masek – zgłosili się ludzie gotowi szyć maski i firmy oferujące materiały potrzebne do ich uszycia. Tak! – takie zachowanie warto popierać i powielać.

Warto też pamiętać o lekarzach i pielęgniarkach, którzy stoją na pierwszej linii frontu z koronawirusem. Nie tylko tych ze szpitali zakaźnych, bo w innych również istnieje duże ryzyko zakażenia. Takich osób które czuwają nad chorymi też jest mniej, bo część z nich wzięła wolne, by opiekować się małymi dziećmi, które nie poszły do żłobków, przedszkoli i szkół. Ci, którzy zostali w pracy, mają więcej obowiązków i dobrze byłoby ich obawy potraktować poważnie, a nie nazywać sianiem niepotrzebnej paniki. Coraz więcej osób docenia to, co robią lekarze i pielęgniarki.

Cieszmy się, że daleko nam do sytuacji, która jest we Włoszech, gdzie dla najstarszych brakuje respiratorów ratujących życie i gdzie ostatniej doby z powodu koronawirusa zmarło blisko 400 osób. I zróbmy wszystko, byśmy w takiej sytuacji się nie znaleźli.

Grzegorz Skowron

Zobacz także