Życie z koronawirusem w Krakowie może być jeszcze trudniejsze niż do tej pory. Premier ma dziś zapowiedzieć kolejne ograniczenia, zakazy i nakazy. Pewnie przestraszą nas kolejne dane dotyczące nowych zakażeń i kolejnych ofiar śmiertelnych epidemii. A prawdziwy strach zagląda nam w oczy na myśl, co będzie gdy się to wszystko skończy. Nie ma prostej recepty na wytłumienie tych strachów. Musi nam wystarczyć spokój, bo tylko on może nas uratować.
Przestańmy się emocjonować sporami polityków o to, kto ma lepsze pomysły na ratowanie polskiej gospodarki. Nie ekscytujmy się tym, czy majowe wybory prezydenckie się odbędą czy też władza łaskawie pozwoli nam ocalić zdrowie, a może i życie. Po co te nerwy? A niech sobie nawet organizują te wybory! Może w tym koronawirusowym szaleństwie jest jakaś metoda, choć logicznie myślący i bojący się o siebie i swoich bliskich nie są w stanie tej logiki zrozumieć. A skoro coś wydaje nam się niepojęte i nie możemy sobie poradzić z wyjaśnieniem tego, to dla świętego spokoju lepiej to sobie odpuśćmy. Będziemy zdrowsi.
Martwy się o ten dzień, który jest dzisiaj. Wstaniemy, zjemy śniadanie, pojedziemy lub zasiądziemy do pracy, coś tam przekąsimy na obiad, damy jakieś zajęcia dzieciom albo będziemy musieli je zabawiać, wyprowadzimy psa, wyjdziemy na spacer (być może ostatni przed kolejnymi ograniczeniami), coś tam obejrzymy w telewizji (unikajmy oglądania polityków), zasiądziemy do wspólnej kolacji, możemy nawet porozmawiamy z najbliższymi i pójdziemy spać.
A jutro? O tym będziemy myśleć jutro. I niech dotyczy to i tego jutra w dosłownym tego słowa znaczeniu, i tego, które nastanie po epidemii.
Grzegorz Skowron

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.