Dziennikarz Wojciech Jakubowski złożył w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim wniosek o stwierdzenie wygaśnięcia mandatu radnego Rady Miasta Krakowa Bartłomieja Kocurka. W jego ocenie Kocurek nie spełnia podstawowego warunku sprawowania mandatu – stałego zamieszkiwania na terenie gminy, w której został wybrany.
Według autora wniosku, radny od wielu miesięcy, a być może nawet lat, mieszka w miejscowości Baranówka w gminie Kocmyrzów-Luborzyca, poza granicami administracyjnymi Krakowa. To – jak przekonywał – oznacza, że utracił prawo wybieralności, a tym samym powinien utracić także mandat.
Wniosek do rady i wojewody
– W dniu wczorajszym jako dziennikarz złożyłem zawiadomienie do Rady Miasta Krakowa i wniosek o stwierdzenie wygaśnięcia mandatu Bartłomieja Kocurka – poinformował Jakubowski podczas wtorkowej konferencji prasowej w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim. – Dziś składam pismo do wojewody, celem objęcia tej sprawy nadzorem.
Zgodnie z przepisami, Rada Miasta Krakowa ma 30 dni na rozpatrzenie wniosku i podjęcie ewentualnej uchwały. Jeśli tego nie zrobi, wojewoda może – na mocy art. 98a ustawy o samorządzie gminnym – wydać tzw. zarządzenie zastępcze, w którym sam stwierdzi wygaśnięcie mandatu. – Chodzi o to, żeby terminy zaczęły biec, a wojewoda miał czas na zapoznanie się z materiałami dowodowymi – dodał dziennikarz.
Śledztwo i raport detektywistyczny
Jakubowski przyznał, że ustalenia w sprawie miejsca zamieszkania radnego były poprzedzone długim i szczegółowym śledztwem dziennikarskim, które rozpoczęło się jeszcze przed wyborami samorządowymi. W jego trakcie zwrócił uwagę na aktywność Bartłomieja Kocurka na internetowym forum mieszkańców gminy Kocmyrzów-Luborzyca, gdzie – jak twierdzi – komentował lokalne tematy, atakował kandydatów i przedstawiał się jako mieszkaniec.

– Zauważyłem, że konto pana Kocurka było aktywne na tym forum od ponad trzech lat – mówił. – Na tej podstawie zaczęliśmy analizować inne źródła, m.in. Facebooka i oświadczenia majątkowe. Kiedy stwierdziliśmy, że jednoznaczne udowodnienie miejsca zamieszkania nie będzie możliwe metodami dziennikarskimi, wynajęliśmy licencjonowanego detektywa.
Efektem pracy agencji detektywistycznej ma być kilkumiesięczny raport dokumentujący codzienne życie radnego. Według relacji Jakubowskiego, w raporcie wskazano m.in. codzienne poranne wyjścia z tego samego domu w Baranówce, dojazdy na stację kolejową, podróże do Krakowa, powroty po godzinach pracy, zakupy i inne czynności domowe.
– Widać, że pan Kocurek zamieszkuje tam na stałe. Ani razu przez cały okres obserwacji nie odwiedził żadnego mieszkania w Krakowie. Nie ma też zwierząt, które mógłby tam dokarmiać – przekonywał dziennikarz. – Na zdjęciach widać go wychodzącego codziennie o tej samej porze, ubranego zawsze bardzo podobnie. Do wniosku dołączony został nie tylko raport, ale także pendrive z materiałami zdjęciowymi i filmowymi.
Oświadczenia majątkowe
Jakubowski odniósł się również do publicznych oświadczeń majątkowych składanych przez radnego jako dyrektora Centrum Młodzieży im. dr. Henryka Jordana. Według jego analizy, od 2022 roku Kocurek wykazywał dochody z wynajmu jedynego posiadanego mieszkania. Jednocześnie w kolejnych oświadczeniach utrzymywał, że jego dom jest w budowie. – Ten dom nie jest w budowie – twierdzi dziennikarz. – W tym domu się mieszka, sprząta, zasłania rolety i wychodzi do pracy. To nie jest inwestycja – to miejsce codziennego życia.
Pytanie o dzień wyborów
W ocenie Jakubowskiego, jeśli radny nie mieszkał w Krakowie już w dniu wyborów samorządowych, nie tylko utracił mandat, ale nigdy nie powinien był go uzyskać. interwencje wojewodów. – To pytanie na dziś pozostaje otwarte, ale wszystkie zebrane dowody wskazują, że pan Kocurek mieszka w gminie Kocmyrzów-Luborzyca od co najmniej dwóch, trzech lat – powiedział Jakubowski. – Nie ma wątpliwości, że przebywa tam na stałe.
Rada Miasta Krakowa ma czas do 14 sierpnia, by rozpatrzyć wniosek. Jeżeli nie podejmie żadnej decyzji, wojewoda – jak zapowiedział Jakubowski – może zainterweniować do 18 sierpnia, wydając zarządzenie zastępcze.
AKTUALIZACJA:
Zwróciliśmy się do radnego Bartłomieja Kocurka z prośbą o komentarz do sprawy. Radny początkowo poinformował, że potrzebuje czasu na odniesienie się do zarzutów, ponieważ w chwili kontaktu przebywał na spotkaniu. Przed godziną 20 otrzymaliśmy jego pisemną odpowiedź, w której odniósł sie do sprawy.
„Człowiek prowadzi normalne życie, chodzi do pracy, wykonuje swoje obowiązki radnego, ma różnego rodzaju aktywności. Okazuje się, ktoś, bezprawnie, obserwuje każdy ruch, każdą aktywność. Trochę jakby złodzieje weszli Panu do domu i zaglądali do szafy z ubraniami. Na dodatek, obserwowali wyłącznie wybiórczo moją aktywność w jednym z miejsc. Być może robili (to wynika z wypowiedzi Pana członka rady dzielnicy) także w innych miejscach ale nie pasowało to do scenariusza hejtu przygotowanego w umyśle osób zarażonych nienawiścią. Nikomu tego nie życzę.” – napisał Bartłomiej Kocurek.
Jarek Strzeboński



