Łukasz Gibała zwrócił się do swoich sympatyków o ponowną mobilizację. Część podpisów zebranych pod jego kandydaturą została odrzucona przez Komisję Wyborczą z przyczyn formalnych. Kandydat podkreśla, że nie chodzi o fałszywe podpisy ani osoby spoza krakowskiego spisu wyborców. Teraz jego sztab ma kilka dni na uzupełnienie braków, a Gibała prosi krakowian o pomoc.
Komitet Łukasza Gibały ponownie rusza po podpisy. Powodem nie jest brak poparcia, ale formalny problem z częścią już zebranych list. Jak poinformował kandydat, Komisja Wyborcza zakwestionowała sporą część podpisów ze względu na sposób wpisania adresu. Gibała od razu przeciął pojawiające się w tej sprawie możliwe spekulacje.
„Nie chodzi o to, że podpisy były fałszowane, czy podpisywali się ludzie, których nie ma w krakowskim spisie wyborców” – podkreśla Łukasz Gibała. Problem okazał się znacznie bardziej prozaiczny. Na karcie do zbierania podpisów nie wydrukowano słowa „Kraków”. Jeżeli osoba udzielająca poparcia nie dopisała nazwy miasta przy swoim adresie, jej podpis nie został uznany. „Przez zwykły ludzki błąd na karcie nie wydrukowano słowa »Kraków«. I jeżeli osoba, która podpisywała się na liście, nie dopisała do swojego adresu tego słowa, Komisja odrzucała taki podpis” – wyjaśnia kandydat.
Gibała prosi krakowian o ponowną mobilizację
Teraz najważniejszy jest czas. Do zakończenia procedury pozostało zaledwie kilka dni, dlatego Gibała zdecydował się zwrócić bezpośrednio do mieszkańców, którzy chcą poprzeć jego start. „Zostały nam dni, by zebrać brakujące podpisy, każdy ze słowem »Kraków« w adresie” – apeluje Łukasz Gibała. S
zczególna prośba kierowana jest do osób, które już wcześniej podpisały listy. Jeżeli nie pamiętają, czy obok swojego adresu wpisały również nazwę miasta, kandydat zachęca, aby zrobiły to ponownie. „Prosimy wszystkich, którzy już się podpisali, i nie są pewni, czy napisali »Kraków«, by zrobili to ponownie.”
Formalny problem zamiast politycznej przeszkody
Gibała zwraca uwagę, że cała sytuacja wynika z rygorystycznych wymogów formalnych, choć tożsamość i uprawnienia wyborcy można zweryfikować na podstawie numeru PESEL. W jego ocenie podobnych problemów można byłoby uniknąć dzięki elektronicznemu systemowi zbierania podpisów.
Kandydat wskazuje na rozwiązanie przygotowywane dla aplikacji mObywatel. Jak zaznacza, nie zostało ono jednak udostępnione na obecne wybory. Dla jego komitetu oznacza to konieczność ponownego wykonania części pracy. Gibała zamiast jednak koncentrować się na samym problemie, wykorzystuje ostatnie dni na mobilizację swoich sympatyków.
„Nie zmarnujmy tej szansy”
Apel kończy słowami odnoszącymi się już nie do formalności, ale do stawki krakowskich wyborów. „Mamy szansę na to, żeby nasze miasto – o którym dobrze wiemy, jak się nazywa – zmienić na lepsze. Nie zmarnujmy tej szansy.” Najbliższe dni pokażą, jak duża będzie odpowiedź na apel kandydata. Dla środowiska Gibały to kolejny moment mobilizacji przed wyborami – tym razem nie podczas wiecu czy spotkania wyborczego, ale przy ponownym zbieraniu podpisów potrzebnych do dopełnienia formalności związanych ze startem.



