Szybkie fakty

Kategoria Koronawirus
Data 21 kwietnia 2020
Czytanie ~2 min
Tematy koronawirus, maski do nurkowania dla medyków, Politechnika Krakowska
Koronawirus · 21 kwietnia 2020 · 2 min czytania

Maski do nurkowania będą służyć ratownikom medycznym. Nowa inicjatywa naukowca z Politechniki Krakowskiej

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 21.04.2020 Lokalizacja: Kraków

Damian Brewczyński z Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej zaprojektował i wydrukował kilkadziesiąt wariantów podwójnych adapterów do filtrów w maskach do nurkowania. O nowej inicjatywie w walce z koronawirusem informuje Politechnika Krakowska.

„Maski do nurkowania, jako ochrona przed koronawirusem? Tak! I chociaż sam pomysł był już wykorzystany we Włoszech, to krakowscy medycy potrzebowali bardziej zaawansowanej wersji maski ochronnej, która pozwoli na podłączenie dwóch filtrów i sprawdzi się w ciasnym wnętrzu karetki” – czytamy na Facebooku Politechniki Krakowskiej.

https://www.facebook.com/Politechnika.Krakowska/posts/2914143645327964

Chodzi o pomoc ratownikom, którzy często szkolą się w Laboratorium Badań Technoklimatycznych i Maszyn Roboczych z udzielania pomocy pacjentom w hipotermii, Mgr inż. Damian Brewczyński z Wydziału Mechanicznego PK zaprojektował i wydrukował kilkadziesiąt wariantów podwójnych adapterów do filtrów. Damian Brewczyński jest zaangażowany także w charytatywną akcję produkcji przyłbic dla medyków na drukarkach 3D oraz w prace nad przenośnym respiratorem.

Jak maska dla płetwonurka ma służyć medykom. Dzięki dwóm podłączonym równolegle filtrom w masce zmniejszony jest opór powietrza, a korzystającym ze sprzętu ratownikom łatwiej się oddycha. Damian Brewczyński zapewnia, że zoptymalizowany model podwójnego adaptera i pliki wykonawcze są już gotowe i w każdej chwili można ruszyć z produkcją.

Facebook Politechnika Krakowska

– Dzięki zastosowaniu druku 3D w ciągu jednego dnia można wykonać kilka prototypów danego rozwiązania oraz nanieść niezbędne poprawki. Wydruk takich elementów jak adaptery wymaga już jednak ogromnej precyzji, bo tutaj tolerancje są w setnych częściach milimetra, i czasu. Jeden mały element drukuje się nawet do pięciu godzin – wyjaśnia Damian Brewczyński.

GS

Reklama