Miszalski: W Polsce dzieją się rzeczy zatrważające [nasz wywiad]

– Często partia rządząca jest chwalona za inwestycje, które ruszyły i chwała im za to. Natomiast przypominam, że z Małopolski są Ziobro, Gowin, Adamczyk, Duda, Szydło, Terlecki czy Wassermann. Wszyscy najważniejsi politycy są stąd i jak na takie natężenie polityków, to lobbing jest za słaby. Podobnie jest ze zdrowiem, ale mógłbym tak wymieniać bez końca… – mówi w wywiadzie dla KRKnews.pl Aleksander Miszalski, kandydat Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu. 

Samorządowiec odpowie na pytanie, dlaczego Małgorzata Wassermann odmówiła rozmów z Pawłem Kowalem. Polityk opowie także, jak powinny wyglądać tereny Wesołej oraz skomentuje rządy Prawa i Sprawiedliwości. 

KRKnews.pl: Dlaczego kandyduje Pan w wyborach, skoro niedawno został Pan radnym?

Aleksander Miszalski: – Startując do rady miasta, nie wiedziałem, że będę próbować zostać posłem. Dzieją się zatrważające rzeczy i jakkolwiek bym nie kochał działalności w samorządzie, to partia rządząca zmierza do centralizacji. PiS nie lubi oddolnych inicjatyw. Jeżeli chcemy mieć samorząd, gdzie mieszkańcy wybierają prezydenta, a nie wojewoda czy rada gminy, to wszystkie ręce powinny być na pokładzie – zarówno starsi politycy, jak i młodsi.

Jak Pan widzi siebie jako samorządowca w Sejmie?

– Wielu mieszkańców czy samorządowców namawiało mnie do startu. Mógłbym być naszym głosem w Warszawie i bronić spraw oraz decyzji samorządowych. Można tutaj zostać i za parę miesięcy obudzić się w sytuacji, kiedy samorząd zostanie zmarginalizowany.

Aleksander Miszalski

Walka rady miasta z wojewodą, Piotrem Ćwikiem, też Pana zachęciła do startu?

– Uchwały rady miasta pisane z największą starannością są przez wojewodę unieważniane z błahych powodów. Dziwnym zrządzeniem losu aż 14 uchwał sporządzonych przez Koalicję Obywatelską i inne kluby, zostało unieważnionych. Żadna uchwała z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości nie została wyrzucona do kosza. Raczej to kwestia polityczna niż merytoryczna.

Często przy uchwalaniu prawa miejscowego czy innego typu, natykamy się na problemy wynikające z ustaw. Wtedy tworzymy rezolucję do premiera, Sejmu czy innego organu, by zmienić ustawę. Odbijamy się jak groch o ścianę i często nie dostajemy odpowiedzi. Musi być w Sejmie nasze zdanie i osoby, które będą dbać o samorządy i ułatwią im pracę.

Czy uchwała o in vitro zostanie wrzucona do kosza przez wojewodę?

– Na razie nie mamy takich sygnałów. Z punktu widzenia politycznego różnie może się wydarzyć. Mam nadzieję, że skoro rada miasta podjęła większością głosów taką decyzję, to nie będzie szukania dziury w całym.

Jarosław Flis: „Lokalne struktury Platformy są w kryzysie od bardzo dawna” [nasz wywiad]

Jedynka KO – Paweł Kowal – wydaje się nieobecny w Krakowie podczas kampanii. Zamiast działać, gotuje z Robertem Makłowiczem. Nie ma Pan żalu o wybranie Kowala na jedynkę?

– Absolutnie nie. Paweł Kowal jest politykiem o wielkiej klasie i rozpoznawalnym w całej Polsce. To bardzo dobry potencjalny rozmówca Małgorzaty Wassermann czy Jarosława Gowina, ponieważ nadaje na falach konserwatywnych, jednak szanuje państwo prawa. Tamtej dwójce i reszcie PiS-u to się nie udaje. Wywodzi się z ich obozu i pewne wartości ma wspólne.

To jest dobry ruch polityczny, a Paweł stara się na ile może. Robi spotkania z mieszkańcami, zaprasza ich na kawę i jest na konferencjach z nami. Jego rola jest trochę inna, bo jest twarzą ogólnopolskiej kampanii i czasem w Warszawie spotyka się z mediami ogólnopolskimi. Raczej nie ma pretensji, poza pojedynczymi osobami. To dobrze, że na tej liście są osoby o różnych poglądach. Ja na przykład jestem dużo bardziej liberalny.

Kowal zaproponował Wassermann rozmowę, ale odmówiła. Stwierdziła, że jest jedna debata i jedynka KO chce na jej plecach budować polityczne show. Wassermann boi się takiej rozmowy?

– Oczywiście, że się tak. Co to za argumentacja? Jest jedynka jednej i drugiej listy. W Krakowie szanse są wyrównane. Taka debata się po prostu wyborcom należy. To są twarze ogólnopolskie i powinny rozmawiać o sprawach ważnych dla Polaków. Paweł Kowal ma więcej klasy. Wassermann się boi, że przegrałaby dyskusję. Jestem tego na 100% pewien.

Łukasz Sęk i Aleksander Miszalski / fot. KRKnews.pl

Co według Pana PiS zepsuł w Krakowie i Małopolsce?

– PiS psuje głównie na poziomie ogólnopolskim. Ciężko coś zepsuć w Krakowie, gdy się tutaj nie rządzi. Partia rządząca niszczy demokratyczne państwo prawa jak trójpodział władzy czy niezależne sądownictwo. Hejt wylewający się na sędziów, lekarzy i nauczycieli ma bezpośredni wpływ na Kraków, bo mamy tutaj te grupy zawodowe i powinny być doceniane oraz szanowane. Psują państwo obywatelskie i samorządność. Każda reforma i działanie zmniejszające wpływy samorządu, pogarsza jakość funkcjonowania na dole.

Jak ocenia Pan walkę ze smogiem w wykonaniu partii rządzącej?

– PiS nie robi nic albo prawie nic dla czystego powietrza w kraju. W Krakowie wymieniliśmy piece, ale nadal będzie smog. Napływać będzie z ościennych gmin, a część zanieczyszczeń generuje komunikacja samochodowa. Te działania powinny być bardziej zdecydowane i radykalne. Program PiS-u „Czyste powietrze” jest czystą porażką. Został wydany 1 mld zł z 10 mld zł, który otrzymaliśmy od Unii Europejskiej. W skali kraju mamy do 3 mln pieców do wymiany. Tempo jest tak wolne, że zajmie nam to 80 lat, by zlikwidować paleniska stałe.

Nie umiemy wykorzystać 100 mld od Unii przez nadmierną biurokrację i opieszałość urzędników. PiS skasował programy jak Kawka czy Ryś, a Life nie został wdrożony. To wszystko jest ważne dla Krakowa, a PiS nic z tym nie robi.

A co z drogami?

– Pani Wassermann obiecywała metro dla Krakowa. Mówiła, że jak nie zostanie prezydentem, to będzie lobbować. Ale jakoś nic nie słyszałem, żeby to robiła. Nie mówię, że to jest najlepsze rozwiązanie. Prowadzone są analizy i może to będą tunele dla tramwajów, ale na to są potrzebne fundusze centralne. Wassermann ani PiS nic nie zrobili.

Często partia rządząca jest chwalona za inwestycje, które ruszyły i chwała im za to. Natomiast przypominam, że z Małopolski są Ziobro, Gowin, Adamczyk, Duda, Szydło, Terlecki czy Wassermann. Wszyscy najważniejsi politycy są stąd i jak na takie natężenie polityków, to lobbing jest za słaby. Podobnie jest ze zdrowiem, ale mógłbym tak wymieniać bez końca.

Jakie są najważniejsze Pana postulaty w kampanii wyborczej?

– Jestem przedsiębiorcą i jednym z moim priorytetów będzie wspieranie przedsiębiorczości. To jest sól tego kraju. Przedsiębiorcy nie mają urlopów i płacą niskie stawki ZUS-u, więc raczej nie mają emerytury. Nie mają za bardzo do kogo się poskarżyć, a PiS każdym kolejnym krokiem utrudnia im działanie. Pomysł z płacą minimalną, wzrastającą w tempie ekspresowym wykończy mniejsze firmy. Przedsiębiorcy często nie zarabiają więcej niż pracownicy. Dochody potrafią wynosić od 7 do 10 tys. złotych miesięcznie. Konsekwencją będzie to, że pracownicy i przedsiębiorcy stracą pracę.

Posted by Aleksander Miszalski – Poseł na Sejm RP on Sunday, September 15, 2019

Jak można pomóc przedsiębiorcom?

– Trzeba napisać ustawy podatkowe od nowa, zmniejszyć narzut na koszty pracy do maksymalnie 35%, jeżeli chodzi o ZUS i PIT. Pewne procedury sądowe czy dotyczące dofinansowania trzeba uprościć. Na przedsiębiorcach stoi cała polska gospodarka. Prezes Kaczyński mówi, że jak ktoś sobie nie poradzi, to jest słaby. To nie jest tak. Płaca minimalna powinna wzrastać, ale proponujemy 600 zł dopłaty z budżetu państwa do płacy minimalnej jako premię za aktywność. Chcemy, by zahamować odchodzenie ludzi od pracy na rzecz zasiłków. Osoby z ciężką sytuacją czy rodziny z dziećmi powinny dostać 500+ czy inne zasiłki, ale nie może być tak, że ludziom bardziej opłaca się siedzieć w domu i nie pracować.

Co jeszcze chciałby Pan zmienić?

– Drugim moim priorytetem jest ekologia. Zakaz palenia węglem w całej Polsce do 2030 roku. W 2035 roku będzie wycofanie węgla z ogrzewania systemowego. To jest konkret, który pomoże całej Polsce i Krakowowi. Za tym musi iść dofinansowanie pieców czy energii wiatrowej. Ludzie korzystający z MPEC-ów będą mogli skorzystać z pomocy państwa, miasta czy województwa. Ważne jest również zdrowie i przywrócenie in vitro z kasy państwowej. Nasz krakowski program na 100 par rocznie będzie niewystarczający.

Mamy cały katalog rezolucji samorządów, które powinny zostać rozwiązane na poziomie parlamentarnym. Jest dużo ważnych kwestii w Krakowie, na które trzeba wywalczyć dofinansowanie.

Komarewicz – „Mistrz Cynizmu i Hipokryzji”. Jak Wam się podoba takie zaśmiecanie miasta?

Krzysztof Mazur stwierdził, że radni Platformy nie mają pomysłu na Wesołą i „odwracają kota ogonem”. Co Pan na to?

– Radni Platformy nie są od tego, by decydować za mieszkańców, co chcą na terenach gminnych. Są od tego, by moderować proces konsultacji i ewentualnie zgłaszać pomysły. Jeżeli priorytetem Mazura jest bycie bliżej mieszkańców, to nie oznacza podejmowania za nich decyzji, tylko słuchanie. Uczestniczyłem w konsultacjach dotyczących estakady na Grzegórzkach i przychodzą tam mieszkańcy, którzy mówią o placach zabaw, sportowych obiektach czy zieleni. Z tego wykluwa się koncepcja.

Urzędnicy słuchają i na podstawie dyskusji rodzi się pomysł. Estakada jest blisko Wesołej i to mogłoby być połączone jako jeden ciąg przestrzeni miejskiej. Trzeba kompleksowo podejść do tych terenów. Panie Mazur, nie jesteśmy od tego by za mieszkańców decydować. Musimy słuchać krakowian. Ja to robię i wiem, że najczęściej mieszkańcy chcą zieleni czy wyjść z dziećmi na spacer. Zawsze jestem za tym, by ich słuchać, a potem decydować.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Najnowsze

Co w Krakowie