Monika Bogdanowska staje się coraz poważniejszym kandydatem na prezydenta Krakowa

Musisz przeczytać

Odwołanie Moniki Bogdanowskiej ze stanowiska małopolskiej konserwator zabytków to wzrost jej szans na dobry wynik w wyborach na prezydenta Krakowa. Tak twierdzi w swoim najnowszym felietonie Kazimierz Krakowski…

Jakieś czas temu w cyklu felietonów o możliwych, chcących lub oczekiwanych kandydatach do startu w wyborach na prezydenta Krakowa zaprezentowałem prof. Monikę Bogdanowską – „PiS szuka kandydata na prezydenta Krakowa. Czy postawi na Monikę Bogdanowską?”. W tekście pytałem:
„Czy Monika Bogdanowska propozycję startu otrzyma? Pewnie niedługo się dowiemy… Czy się na nią zgodzi? Zobaczymy… Czy dotrwa na swoim stanowisku do samych wyborów? Czas pokaże…
W tym trudnym okresie wyłaniania potencjalnych kandydatów trwa nieustanna walka politycznych buldogów pod dywanem, o której sami kandydaci nie wiedzą, a na pewno nie uczestniczą.”

I moje przewidywania sprawdziły się, ale tylko częściowo. Prof. Monika Bogdanowska nie dotrwa na swoim stanowisku do najbliższych wyborów prezydenckich w Krakowie. Paradoksem jej odwołania jest to, że dziś szanse byłego wojewódzkiego konserwatora zabytków na wejście do drugiej tury wzrosły jak wartość Bitkoina w lutym tego roku o trzysta procent.
Oczywiście taka szansa nie powtórzy się jej drugi raz i jeżeli ma ambicje polityczne musi je realizować szybko. Teraz. Wykorzystując szybujący w górę wzrost swojej popularności. W innym przypadku skończy się „efektem Trzaskowskiego”, zmarnowanym potencjałem a kolejna szansa się już nie powtórzy.

Dziś prof. Bogdanowska reprezentuje de facto, wszystkie „nowoczesne” i atrakcyjne dla elektoratu walczącego z zabudową, betonozą, niszczeniem zabytkowej substancji miasta… itd. – wartości „nowych mieszczan”. Wsparte po jej dymisji legendą „walki i męczeństwa” z ponadpartyjnym „deweloperskim układam”. Odwołana konserwator, ma świetną passę medialną i poparcie bardzo szerokiego grona dziennikarzy, którzy stanęli w jej obronie.

Przez zupełny przypadek – bo nie sądzę, że chciała stracić piastowane stanowisko – została namaszczona na kandydata na prezydenta Krakowa różnych, a nawet nieraz odległych od siebie środowisk. Począwszy od skrajnie lewicujących aktywistów do mocnych zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. Gdyby Monice Bogdanowskiej udało się stworzyć pod swoimi patronatem polityczny zespół ze wskazaniem na dwóch lub trzech przyszłych wiceprezydentów – Łukasza Gibałę od zarządzania miastem, Mariusza Waszkiewicza od spraw zieleni i Tomasza Urynowicza – to mogłaby śmiało myśleć o spotkaniu się w drugiej turze z obecnie urzędującym prezydentem.
Makao…

Kazimierz Krakowski

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

2 KOMENTARZE

2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca