Po lewej taśma i orczyk dla początkujących, po prawej tor dla freestylowców, a środkiem trasa dla amatorów narciarstwa. A dla wszystkich karczma – tak przytulna i smaczna, że aż trudno z niej wrócić na stok. Tym razem zapraszamy Was do ośrodka Witów Ski.
Redakcja KRKnews.pl sprawdza warunki narciarskie w ośrodkach w Polsce i na Słowacji. Odwiedziliśmy ośrodki narciarskie w Szklanej Górze w Harbutowicach, na Górze Chełm w Myślenicach, Szczyrk Mountain Resort, Malinô Brdo, Tyliczu, Czarnym Groniu, Słotwiny Arena, Bachledka Ski & Sun, Meander Ski & Thermal Resort oraz Strednica i Strachan Ski. Sprawdzamy infrastrukturę dla narciarzy i snowboardzistów, w tym dostępność wyciągów, szkółek narciarskich oraz wypożyczalni sprzętu. Oceniamy warunki dla rodzin z dziećmi, w tym specjalne strefy do nauki, przedszkola narciarskie oraz atrakcje poza stokiem. Zwracamy uwagę na zaplecze gastronomiczne i możliwość odpoczynku po intensywnym dniu na śniegu. Testujemy kolejne lokalizacje i publikujemy szczegółowe relacje. Dzisiaj zapraszamy do Witowa.
W tym sezonie sprawdziliśmy dla Was już wiele stoków narciarskich, ale ten w Witowie i tak potrafi się wyróżnić. Choć na pewno nie jest to największa ze stacji, to jednak można poczuć w niej domowy klimat i mieć pewność, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Do Witowa wybraliśmy się ekipą dość zróżnicowaną – dziecko zaczynające jeździć, dziecko szusujące już od kilku lat, a także dwoje dorosłych – jeden uwielbiający jeździć, drugi (a raczej druga) zrażona do nart od kilku sezonów i to tak bardzo, że już nawet nie pakuje do samochodu sprzętu. W Witowie byliśmy w mniej niż dwie godziny i to jadąc z północy Krakowa. Nowa obwodnica zdecydowanie przyspiesza podróż, podobnie jak dobudowane fragmenty zakopianki. Gdybyśmy zebrali się z samego rana i uniknęli korków, to pewnie udałoby się trasę pokonać w ok. półtorej godziny.
W Witowie miłe zaskoczenie spotkało nas jeszcze przed zapięciem nart – nie ma problemów z miejscami parkingowymi, obsługa chętnie wskazuje wolne miejsca, a o opłacie za postój nie ma mowy.

Dojście do pierwszego wyciągu też do trudnych nie należy – nie ma schodów, a przy odrobinie szczęścia można zaparkować niemal pod samą kanapą.
Główny stok może nie jest zbyt szeroki, ale za to bardzo dobrze przygotowany. Choć w niedzielę słońce operowało niczym w Alpach, to nawet popołudniem nie było ani muld, ani oblodzeń. Kolejki do wyciągu, jeśli już się tworzyły, to pokonywało się je w trzy minuty, by chwilę później rozsiąść się na wygodnej czteroosobowej kanapie.

Ośrodek narciarski oferuje trasy o różnej długości i stopniu trudności, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Do dyspozycji jest wygodna czteroosobowa kolej krzesełkowa, z której można podziwiać malownicze krajobrazy.
W dół prowadzą dwie trasy o długości jednego kilometra i średnim nachyleniu 25 stopni. Są one doskonałe zarówno do rekreacyjnej jazdy, jak i do rozwijania większych prędkości czy doskonalenia techniki narciarskiej i snowboardowej.

Liczącą ok. 1 km trasę można pokonać w rekreacyjny sposób lub też spróbować sił w slalomie. Na stoku rozłożono bowiem bramki, z których pokonaniem mógł się zmierzyć każdy chętny.

Z kolei najmłodszy adept narciarstwa udał się z instruktorem na taśmę, a z czasem przeskoczył na orczyk. Starszy za to odkrył trasę, na której rozłożony był tor do freestylu. Skocznie, rury i podesty sprawiały, że coś dla siebie znajdywali także ci znużeni kolejnymi zjazdami.

A co z czwartym członkiem rodziny, który o nartach nie chce nawet słyszeć? To, że nie chce o nich słyszeć nie oznacza, że nie chce na nie patrzeć. A umożliwia to piękna drewniana weranda w pobliskiej karczmie, na której ustawione są leżaki, skierowane oczywiście w stronę słońca. Na sam widok takiego relaksu człowiek zastanawia się, czy następnym razem samemu przypadkowo nie zapomnieć nart…

A skoro już o karczmie mowa, to w Witowie mamy kolejny przykład tego, że jedzenie na stoku wcale nie musi być średnio smaczne i na jedno kopyto. Do wyboru są tu bowiem trzy rodzaje pierogów, gołąbki, golonki, kiełbasy, różne zupy, placki ziemniaczane, surówki, kilka rodzajów ciast.

A jeśli ma się szczęście, to na słodkości można załapać się także na stoku, bo w Witowie z koszykiem darmowych łakoci spaceruje – a jakże! – biały miś.

Plusy:
- szybki i wygodny dojazd z Krakowa – mniej niż 2 godziny i jesteśmy na miejscu
- różnorodność wyciągów – od taśmy, przez orczyk, po kanapę
- parking – problemów z zaparkowaniem nie ma, do tego obsługa wskazuje miejsce
- strefa dla freestylowców – komu znudzi się jazda po stoku, może spróbować sił na skoczniach itp.
- świetna karczma – z leżakami, widokiem na stok, a przede wszystkim smacznym i różnorodnym jedzeniem
- bardzo dobre przygotowanie tras – żadnych muld i oblodzeniem mimo mocnego słońca,
- możliwość korzystania z karnetu Tatry Super Ski, który obejmuje 19 ośrodków w Polsce i na Słowacji.
Minusy:
- wielkość ośrodka – z jednej strony każdy znajdzie coś dla siebie, ale z drugiej jeździe się tylko po jednej górze
- kolejki do wyciągu – niewielkie, ale jednak występują. Jeśli jednak w godzinach szczytu trzy minuty czekania ci nie przeszkadzają, to nie ma sobie co tym zawracać łowy
Czy warto? Spędzenia tygodnia pewnie byśmy nie polecili, ale na jeden – dwa dni Witów to ciekawa propozycja. Szczególnie, jeśli jedziecie całą rodziną, której członkowie posiadają różne umiejętności narciarskie lub nie posiadają ich wcale. Dużym plusem Witów Ski jest karczma, w której w miły sposób można spędzić nawet znaczną część dnia. Nie dość, że jest w przytulnie, to jeszcze bardzo smacznie.













































