Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 21 sierpnia 2025
Czytanie ~3 min
Tematy armia, debata polityczna, Kazimierz
Miasto · 21 sierpnia 2025 · 3 min czytania

Piwo z Mentzenem w Krakowie. Kosiniak-Kamysz nie dał się zagiąć (ZDJĘCIA)

Autor: Jarosław Strzeboński Aktualizacja: 21.08.2025 Lokalizacja: Kraków

Pełna sala, tłumy stojących i kolejka po zdjęcia, która kończyła się już poza murami Starej Zajezdni. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przyjął zaproszenie Sławomira Mentzena do cyklu „Piwo z Mentzenem” i to on, a nie gospodarz, był bohaterem wieczoru. Minister obrony narodowej spokojnie tłumaczył swoje decyzje, odpierał zarzuty i zyskał brawa publiczności.

Spotkanie rozpoczęło się w atmosferze widowiska – wejście przy muzyce, fajerwerki i oklaski.

 

Mentzen szybko jednak przeszedł od oprawy do ataku. Wytknął swojemu gościowi, że obejmując stanowisko ministra obrony, „nie miał nic wspólnego z wojskiem”. Kosiniak-Kamysz nie dał się wyprowadzić z równowagi. Odpowiedział, że ministerstwo obrony to nie tylko mundur i wojskowe stopnie, ale przede wszystkim zdolność polityczna do przeprowadzania decyzji.

– „W obecnej sytuacji tylko lider partii jest w stanie zagwarantować, że projekty ustaw i wydatki na zbrojenia nie zostaną zablokowane” – podkreślał. Przypomniał też, że od dekady jest członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i ma doświadczenie w pracy rządowej.

Później rozmowa zeszła na tempo prac nad strategicznymi dokumentami. Mentzen przypominał, że Kosiniak-Kamysz jeszcze w lutym 2024 roku zarzucał PiS brak nowej strategii bezpieczeństwa narodowego i aktualizacji dyrektywy obronnej. – „Sam pan mówił, że bez tego nie da się ocenić modernizacji armii. A swój zespół powołał pan dopiero pod koniec roku, a strategia pojawiła się dopiero latem 2025” – punktował.

Minister tłumaczył, że procedura ma swoją logikę: najpierw założenia musi przedstawić prezydent, potem dokument opracowuje resort ze Sztabem Generalnym, a na końcu trzeba go uzgodnić między wszystkimi ministerstwami. – „To proces standardowy. Moi poprzednicy, choć mieli prezydenta, premiera i ministra obrony z jednego obozu, nie potrafili uzgodnić dyrektywy przez trzy lata. Nam udało się w rok – trzy razy szybciej” – ripostował.

Gospodarz spotkania nie odpuszczał i uderzył w tempo działań państwa. Jego zdaniem w ciągu 3,5 roku od rozpoczęcia wojny Polska nie dorobiła się żadnej nowej fabryki amunicji, a tymczasem w trakcie II wojny światowej w podobnym czasie „wynaleziono bombę atomową i przeprowadzono inwazję w Normandii”. – „A my mamy kilka kartek papieru” – mówił Mentzen.

Kosiniak-Kamysz przyznał, że tempo zawsze może być lepsze, ale przypomniał, że obecny rząd działa szybciej niż poprzednicy. – „Postaram się, by państwo polskie było lepiej przygotowane w przyszłości niż dziś” – zaznaczył.

Podczas dyskusji doszło też do komicznych momentów. Kiedy pilot do rzutnika odmówił posłuszeństwa, Mentzen zirytowany rzucił: – „Ktoś zaraz straci pracę”. Sala wybuchła śmiechem. Chwilę później na ekranie pojawił się wygenerowany przez sztuczną inteligencję filmik, w którym Kosiniak-Kamysz w prześmiewczej wersji komentuje incydent w Osinach. Minister przyjął to z uśmiechem i skwitował: – „Mam dystans, choć to poważna sprawa”.

Podczas rozmowy padły także pytania o polityczne wybory i lojalność wobec koalicjantów. Kosiniak-Kamysz podkreślał, że drugi raz bez wahania poparłby Szymona Hołownię, bo – jak mówił – „umów należy dotrzymywać, niezależnie od tego, czy to się opłaca, czy nie”. Wspominał również, że w drugiej turze wyborów prezydenckich zagłosowałby na Rafała Trzaskowskiego, wskazując na zbieżność poglądów w sprawach międzynarodowych i polityki obronnej. Musiał też odpierać zarzuty o „PSL-owski skok na spółki”, które wyliczał Mentzen. – To stereotyp, a w moim resorcie decydują kompetencje, nie legitymacja partyjna – odpowiadał minister, dodając, że politycy nie powinni zasiadać w zarządach spółek skarbu państwa.

Ku zaskoczeniu publiczności, to sam Mentzen chwilę później stanął w obronie rządu, tłumacząc, że naruszenia przestrzeni powietrznej zdarzają się nawet największym państwom i że żadna obrona przeciwlotnicza nie jest w stanie pokryć całej granicy.

Na zakończenie Kosiniak-Kamysz zebrał brawa .Odpowiadał na pytania i rozmawiał z uczestnikami. Wielu chciało zrobić sobie z nim zdjęcie, a kolejka ustawiła się także poza salą.

– „Gratuluję Panu odwagi, że przyjął Pan zaproszenie i przedstawił swoje zdanie” – usłyszał od jednego z uczestników.

 

 

Reklama