Szybkie fakty

Kategoria Koronawirus
Data 30 kwietnia 2020
Czytanie ~2 min
Tematy gospodarka, koronawirus, koronawirus ograniczenia
Koronawirus · 30 kwietnia 2020 · 2 min czytania

Bardzo podejrzane powody nagłego znoszenia ograniczeń. W tle gospodarka i… majowe wybory

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 29.04.2020 Lokalizacja: Kraków

Rząd mówi nam: do 3 maja siedźcie w domu, ale dzień później pozwala nam pójść na zakupy do galerii handlowych i wyjechać na wczasy. A od 6 maja dzieci mają wrócić do przedszkoli i żłobków. Wprawdzie czekaliśmy na jak najszybsze poluzowanie obowiązujących od kilku tygodni ograniczeń, ale można mieć wątpliwości, czy nie za wcześnie łagodzonych jest tak dużo restrykcji. A może w tle jest plan ratowania za wszelką cenę gospodarki i majowych wyborów…

Oficjalny powód tak radykalnych zmian – przybywa więcej ozdrowieńców niż nowych zakażeń. Tyle, że kilka godzin po ogłoszeniu przez premiera zniesienia kolejnych ograniczeń okazało się, że w ciągu jednego dnia potwierdzono aż 422 nowe przypadki zakażenia i odnotowano 28 zgonów. To jedne z największych przyrostów koronawirusowych statystyk w całym okresie epidemii. Oczywiście majowy weekend przyniesie spadki, bo każdego weekendu wykonywanych jest mniej testów, więc i potwierdzonych zakażeń jest mniej niż zwykle. A potem… Zobaczymy.

Chyba jest bardzo źle

Rzeczywistych powód nagłego odmrażania gospodarki, zwłaszcza otwarcia galerii handlowych, żłobków i przedszkoli trzeba jednak szukać gdzie indziej. Najbardziej oczywiste wydają się dwa powody nagłej zmiany strategii rządu.

Pierwszy – nasza gospodarka jest w tak fatalnej kondycji, że dalszy przestój grozi katastrofą. Pomysł jest więc prosty. Otworzymy wszystkie sklepy, ludzie wygłodzeni zakupów rzucą się do galerii handlowych i będą wydawać pieniądze. Do pracy wrócą rodzice, którzy musieli opiekować się dziećmi. Ale teraz będą mogli znowu pociechy odprowadzić do żłóbków i przedszkoli. A państwo przestanie wypłacać im zasiłki. Zostaną otwarte hotele i inne obiekty noclegowe, więc nie dojdzie do zwolnień w tej branży.

By wybory były bezpieczne

Powód drugi – zbliżające się wybory prezydenckie. Co ma piernik do wiatraka? Skoro otwieramy wszystko, prawie wszystko, to nikt nam nie powie, że wyborów nie da się przeprowadzić. Przecież prezydent Andrzej Duda przy zamkniętych galeriach handlowych mówił, że zakupy można robić normalnie, więc i wybory są możliwe. Teraz będzie mógł to powtórzyć z „czystym” sumieniem. I nawet naprawdę wierząc w to, co mówi.

Wypuszczenie ludzi z domu na tydzień przed wyborami ma też drugi aspekt. Jeśli okaże się, że po 10 maja wzrośnie liczba zakażeń, zawsze będzie można powiedzieć, że to efekt otwarcia galerii handlowych i przedszkoli, a nie wyborów.

Te kalkulacje są jednak złudne

Niektórzy rzucą się kupować buty i ubrania, pewnie i znajdą się tacy, którzy gdzieś wyjadą i zamówią noclegi. Ale większość jeszcze długo będzie czekać na rozwój sytuacji. I z powodu obaw o zakażenia, i dlatego, że nie mają za dużo wolnej gotówki.

Wyborcze kalkulacje też wcześniej czy później zemszczą się na tych, którzy ich dokonują. Można będzie powtarzać, że wybory były bezpieczne, że nikt od nich nie zachorował. Ale żaden urząd, nawet najważniejszy w państwie, nie jest wart poświęcenia choćby jednego życia. Nawet kościół, przecież sprzyjający PiS, dał to jasno do zrozumienia. Czas by zrozumieli to także rządzący. Zanim nie będzie za późno. Dla nich i dla tych, którzy mogą ponieść tragiczne konsekwencje ich bezpardonowego parcia do utrzymania władzy.

Grzegorz Skowron

Wybory prezydenckie 2020. Sondaż: Kosiniak-Kamysz w drugiej turze!

Reklama