Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 23 kwietnia 2020
Czytanie ~3 min
Tematy co po epidemii, koronawirus, rynek biurowy w Krakowie
Miasto · 23 kwietnia 2020 · 3 min czytania

Przewidywanie przyszłości dla rynku biurowego w Krakowie to wróżenie z fusów

Autor: Grzegorz Górski

Jest za wcześnie, by prognozować, co czeka rynek biurowy w Krakowie. Epidemia koronawirusa może być impulsem do szerszego korzystania z pracy zdalnej i ograniczania pracy w biurach. Ale to tylko możliwość i dziś nie da się ocenić, na ile firmy zechcą z tej możliwości korzystać po epidemii – mówi KRKnews.pl Jarosław Czerski, ekspert krakowskiego Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości.

Co czeka rynek biurowy, jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki dla Krakowa? Wyhamuje? Opustoszeją biurowce? Co z nowymi inwestycjami? O odpowiedzi na te i inne pytania poprosiliśmy Jarosława Czerskiego, eksperta krakowskiego Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości.

– Wielu krakowian pracuje zdalnie, biurowce więc opustoszały. Tak już zostanie?
– Przewidywanie przyszłości, także tej dotyczącej rynku biurowego, gdy nie wiemy nawet, kiedy skończy się epidemia koronawirusa, to wróżenie z fusów. Mamy za mało danych, by prognozować, co nas czeka. I to nie tylko w najbliższej przyszłości, ale i tej nieco dalszej.

– Ale praca zdalna stała się faktem…
– Przypomnę, że to nie jest jakiś nowy pomysł. Przecież nie pojawił się wraz z koronawirusem. Już od jakiegoś czasu istniała taka możliwość, pokazywałem to również w swoich analizach dotyczących rynku powierzchni biurowych. Ale do tej pory korzystano z niej w niewielkim stopniu. Obecna sytuacja wymusiła zmianę organizacji pracy na bardzo szeroką skalę. W związku z tym pojawiły się na początku kłopoty spowodowane nie tylko jakością dostępu do internetu w miejscach zamieszkania pracowników ale również wydajnością systemów samych firm. Spowodowało to konieczność dostosowania łączy, często zakupu dodatkowego sprzętu do pracy domowej. Ale z tym firmy dość szybko sobie poradziły.

– Epidemia koronawirusa może więc stać się impulsem do masowego przechodzenia na pracę zdalną, bez komiczności przychodzenia do biura?
– Można założyć, że epidemia koronawirusa to takie wydarzenie w historii, po którym następują radykalne zmiany. Jednak dziś nie da się ocenić, jak wielkie będą to zmiany. Także jeśli chodzi o organizację pracy i jej wpływ na rynek nieruchomości biurowych.

– Czy jednak firmy nie dojdą do wniosku, że nie warto wynajmować biur i płacić za to, skoro pracownik może wszystko zrobić w domu?
– Nie wszystko. Oczywiście wiele firm będzie teraz analizować, jaki wpływ na ich funkcjonowanie ma przejście na pracę zdalną. Pewnie część z nich dojdzie do wniosku, że nie potrzebuje już tak dużych powierzchni, że pracownicy mogą rotacyjnie przychodzić do biura, a część zadań wykonać w domu. Oczywiście każda branża ma swoją specyfikę. Trudno sobie wyobrazić, by np. obsługa infolinii czy reklamacji odbywała się w kilku czy kilkunastu mieszkania, a nie w jednym centrum obsługi danej firmy. Pamiętajmy – praca zdalna to możliwość. Pozostaje pytanie, czy i na ile biznes zechce z niej korzystać.

– Można ocenić skalę ewentualnej rezygnacji z najmu biur?
– Nie. Jest na to zdecydowanie za wcześnie. Może za kilka miesięcy, kiedy więcej będzie wiadomo o możliwym dalszym przebiegu epidemii, firmy zaczną podejmować jakieś decyzje dotyczące przyszłości, także szerszego niż przed epidemią wykorzystywania pracy zdalnej.

– Nie grozi nam katastroficzna wizja pustych biurowców w Krakowie?
– Nie sądzę. Trzeba zachować spokój i czekać. Warto też pamiętać, że przed wybuchem epidemii w Krakowie 12 proc. oferowanej na rynku powierzchni biurowej stało puste. Nie był to efekt dramatycznych wydarzeń, tylko ogromnego rozwoju rynku biurowego w stolicy Małopolski. Mieliśmy dużo nowo oddanych inwestycji w 2019 r bo 160 tys. m kw, więc pojawiło się więcej pustostanów.

– A co z nowymi inwestycjami? Zostaną wstrzymane?
– Nie obserwuję jakiegoś zastoju na budowach, które są realizowane w naszym mieście. Budują Skanska, Buma, kontynuowana jest przebudowa słynnego szkieletora przy rondzie Mogilskim. Może te inwestycje nieco się opóźnią. Epidemia ma również wpływ na sektor budowlany.

– Powstaną biurowce, które są dopiero planowane?
– Tak jak wspominałem inwestorzy będą uważnie obserwować rozwój sytuacji i dostosują się do potrzeb rynku.
Poczekajmy jeszcze kilka miesięcy. Sytuacja jest o tyle nietypowa, że nie wywołały jej zmieniające się koniunkturalnie warunki ekonomiczne na rynkach pracy i finansowych ale strzał z „branży” nie związanej z ekonomią i zachowania się rynków w tej sytuacji nie ćwiczyliśmy. To trochę przypomina wojnę – nie wiemy kto wygra, kto przegra, kto szybciej dostosuje się do nowych warunków ani nawet jak długo ta wojna potrwa.

Rozmawiał Grzegorz Skowron

Nie ma zgody na wydłużenie terminu przebudowy szkieletora! Będą kary za opóźnienia?

Reklama