Radna poszła na Rynek z konstytucją w ręce. „Nazywali mnie szmatą i szturchali parasolami” [wywiad]

Zwolennicy i przeciwnicy Andrzeja Dudy / fot. KRKnews.pl

– Najbardziej zabawny był moment, gdy podeszły do mnie trzy panie. Nie widząc, co trzymam w ręce – bo stałam do nich bokiem – uśmiechnęły się od ucha do ucha. Odwróciłam się w ich stronę i gdy zobaczyły moją koszulkę z napisem „konstytucja” oraz konstytucję w ręce, to o 180 stopni zmieniło się ich nastawienie. Zaczęły wykrzykiwać „Ty szmato!” – mówi w wywiadzie dla KRKnews.pl Marta Wodyńska, radna dzielnicy V Krowodrza i aktywistka.

Podczas wczorajszego wiecu Andrzeja Dudy oraz protestu zwolenników zatrzymania klerykalizacji Polski i społeczności LGBT, wielokrotnie dochodziło do incydentów – głównie ze strony wyborców obecnie urzędującego prezydenta. Z nieprzyjemnymi sytuacjami do czynienia miała również Marta Wodyńska. 

KRKnews.pl: Dlaczego wybrała się Pani na Rynek z konstytucją w ręku?

Marta Wodyńska / fot. archiwum zdjęć Marty Wodyńskiej

Marta Wodyńska: – Spotkanie z obecnie urzędującym prezydentem nie było – w mojej ocenie – wydarzeniem zamkniętym wyłącznie dla jego zwolenników. Każdy miał prawo przyjść i pokazać swoje poglądy – aprobatę lub dezaprobatę. Uznałam, że powinnam tam być. Chciałam pokazać, że nie zgadzam się z tym, co mówi o opozycji i jak prowadzi politykę oraz kampanię wyborczą.

Jak reagowali na Panią zwolennicy Andrzeja Dudy?

– Najbardziej zabawny był moment, jak podeszły do mnie trzy panie. Nie widząc, co trzymam w ręce – bo stałam do nich bokiem – uśmiechnęły się od ucha do ucha. Odwróciłam się w ich stronę i gdy zobaczyły moją koszulkę z napisem „konstytucja” i konstytucję w ręce to o 180 stopni zmieniło się ich nastawienie. Zaczęły wykrzykiwać „Ty szmato!”. Wyszły z siebie i stanęły obok z zupełnie innymi emocjami. To było dość szokujące. Każdy z nas miał prawo tam być i trzymać plakietkę „Duda”, konstytucję czy cokolwiek innego, jeśli nie było to obraźliwe dla nikogo.

Czy spotkały Panią inne przykre sytuacje?

– Byli panowie, którzy mnie przepychali i trącali parasolami. Wykrzykiwali wulgarne słowa. Kazali mi „wyp******ać”. Nie wdawałam się w dyskusję. Nie chciałam eskalować tych rozmów.

Czy spotkała się Pani wcześniej z podobnymi zachowaniami?

– Spotkałam się z podobną agresją w czasie zbierania podpisów pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego. Atmosfera była wspaniała. Przyjeżdżali ludzie spod Krakowa, by się podpisać. Było dużo serdeczności i pozytywnych emocji. Ale podchodziły też osoby, które wyzywały nas od „pedofilów”. Jeden pan stanął koło nas i wykrzykiwał „Ty ku**o!”, „Ty cipo!”. Bywało ostro. Kluczem jest niewdawanie się w dyskusję i robienie swojego.

Bressonowska koncepcja decydującego momentu w postaci czystej … naprawdę świetna fota ❤️…autor Mariusz Bembenek

Opublikowany przez Katarzynę Drwotą Niedziela, 21 czerwca 2020

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Zobacz także