Radny staje w obronie zatrzymanej urzędniczki. I przypomina „aferę” sprzed kilku lat

Musisz przeczytać

„Staję publicznie w obronie pani dyrektor Janiny (…), gdyż człowieka łatwo zniszczyć a za parę miesięcy okaże się, że można było spokojnie wezwać ją na przesłuchanie zamiast wchodzić o szóstej rano z butami” – napisał w mediach społecznościowych radny Łukasz Wantuch. Przypomina też głośnie zatrzymania dwóch dyrektorek z ZBK, po których „afera ba cały Kraków” ma się niejako – nie ma nic w sądzie”. Oto pełny komentarz radnego Łukasza Wantucha do zatrzymań przez CBA, zamieszczony na jego Facebooku:

„Chciałbym Wam przypomnieć pewną głośną sprawę sprzed dwóch lat. Doszło do zatrzymania dwóch dyrektorek z ZBK. Big news, burza w mediach i necie, afera na cały Kraków. Jak ma się obecnie ta sprawa po dwóch latach? No właśnie ma się nijako- nie ma nic w sądzie.

To nie są czasy jak 7-10 lat temu. Nie mamy niezależnej prokuratury i Policji, tylko są telefony z centrali. I to nie jest przesada, kiedy byłem przesłuchiwany w sprawie „krwawych billboardów” (sprawa jest obecnie w sądzie) i mówiłem, że to wszystko jest absurdem, to pan po drugiej stronie biurka robił zmieszaną minę jak węgierski europoseł konserwatysta z Fideszu przyłapany podczas homoseksualnej orgii.

Wysłałem SMSa do pani dyrektor ze słowami wsparcia, ale to za mało – to jest „tanie” i mało odważne. Staję publicznie w obronie pani dyrektor Janiny (…), gdyż człowieka łatwo zniszczyć, a za parę miesięcy okaże się, że można było spokojnie wezwać ją na przesłuchanie zamiast wchodzić o szóstej rano z butami. Mamy tak zakodowane w głowie, że myślimy „ok, skoro wchodzą do domu, to musi być winna”. To już nie te czasy. Jest telefon z Warszawy , jest zapotrzebowanie , kamera TVP Info już jest w gotowości. A jak Pan Prokurator będzie miał wątpliwości, to przypomni mu się, że Bieszczady pięknie wyglądają o każdej porze roku, chociaż codzienny tam dojazd do pracy w delegacji może być nieco niekomfortowy.

Pani dyrektor nie jest moją przełożoną w ZDMK i nie muszę też udowadniać że jestem radnym niezależnym – byłem i jestem największym krytykiem zakupu Wesołej czy Lasu Borkowskiego. Moje nazwisko samo się broni. Staję w obronie osoby, która w mojej opinii może zostać skrzywdzona niejako „przy okazji”.

Jestem naprawdę bardzo ciekawy, czy trzyliterowcy musieli wchodzić jak Św. Mikołaj o brzasku słońca zamiast skorzystać z usług Poczty Polskiej. To mnie bardzo ciekawi i jest KLUCZOWE do wyjaśnienia tej sprawy. Człowieka łatwo skrzywdzić, obrzucić błotem i zniszczyć. Odbudować imię i nazwisko jest bardzo trudno. Poczekajmy zatem na więcej informacji i wtedy zobaczymy, ile w tym wszystkim jest prawa, a ile polityki.”

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

3 KOMENTARZE

3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca