Ściągi na paznokciach i w dekolcie! Co wyprawiają studenci podczas egzaminów?

fot. Pixabay

Ściągi w długopisach, papierowe pomoce w rękawie i telefony pod nogami. Jedni studenci ciężko się uczą, inni wolą ściągać. Na niektórych krakowskich uczelniach właśnie zakończya się sesja poprawkowa. To był ostatni dzwonek na naukę lub… nowe pomysły.

Niektórzy wolą bardziej „tradycyjne” metody ściągania. Na małych karteczkach zapisują lub drukują wszelkie potrzebne informacje na egzamin. Ściągi chowają w rękawach, kieszeniach, między nogami, a niektóre studentki nawet w dekolcie.

Aplikacja w ruch

– Zawsze wkłądam je do rękawa. Nie wyjmuje ich na stolik. Oklejam je taśmą klejącą, bo wtedy nie szeleszczą i nie wypadną z ręki – mówi Dorota, studentka z AGH.

Są jednak studenci, którzy korzystają z pomocy nowoczesnych technologii. Tak jak w przypadku papierowych ściąg, chowają telefon w kieszeniach, rękawach, między lub pod nogami. Wyciągają go i korzystają z wgranych wcześniej notatek lub internetu. Na grupach niektórych uczelni studenci wymieniają się egzaminami z poprzednich lat.

– Zdecydowanie wolę korzystać z telefonu. Nie muszę wtedy bawić się w przygotowywanie ściąg, które się mną i gubią. Irytuje mnie, gdy jest wiele kartek i nie wiem, gdzie są informacje, których potrzebuję. Wole mieć wszystko poukładane w telefonie – przekonuje Arek z Politechniki.

Studenci kierunków muzycznych wpadli na nietypowe wykorzystanie popularnej aplikacji do rozpoznawania muzyki. Podczas egzaminów ze znajomości kanonu, sprytni studenci rozpoznawali utwory dzięki programowi w smartphonie. Wykładowcy wykryli takie praktyki i teraz podczas egzaminów na sali jest kilku nauczycieli akademickich.

– Student, który ściąga na egzaminie oszukuje przede wszystkim siebie. Podobnie jest przypadku każdego innego oszustwa, w tym m. in. plagiatu. Jak kogoś złapię na pracy ukradzionej z internetu, to najpierw pytam dlaczego mam poprawiać tekst jakiegoś dziennikarza czy naukowca, który nie chodzi do mnie na zajęcia? Przyłapanego nie tylko czekają nieprzyjności – komentuje Agnieszka Całek, wykładowczyni Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Oddanie skopiowanej pracy nie ma żadnego wypływu na warsztat tego, kto mi coś takiego odda na zaliczenie. Podobnie, gdy ktoś się nie nauczy na egzamin czy kolokwium i spróbuje ściągać, z jakichś materiałów, telefonu czy od kogoś, kto siedzi obok – dodaje nauczycielka akademicka.

Jak wykładowcy walczą ze ściągającymi studentami?

– Nie widzę sensu pozwalania studentom na ściąganie. Wykładowcy, którzy tak robią mają jedynie to z głowy i nie ma potem poprawek. To szkodliwe, bo potem student idzie na kolejne zajęcia i okazuje się, że masy rzeczy nie wie, mimo że były w programie wcześniej. Są to działania krótkofalowe i takie podejście rujnuje jakość studiów, zarówno z punktu widzenia wykładowców, jak i studentów – mówi Całek.

Metod przeciwdziałania ściąganiu jest wiele. Jedną z nich jest przeprowadzenie egzaminu w formie ustnej. Studenci są jednak kreatywni i potrafią przysłać na test kolegę, który jest lepiej nauczony i zdał w pierwszym terminie. Niektórzy wykładowcy, niezależnie jaką formę ma egzamin, sprawdzają dokumenty przed przystąpieniem do egzaminowania.

– Jedna dziewczyna na moich studiach miała namalowane ściągi na paznokciach. Ja nie ściągam, bo lubię mój kierunek i chcę jak najwięcej z niego wynieść. Wiele osób ściąga, ale nie będę na nie kablować – mówi Patrycja z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Nauczyciele akademiccy potrafią być równie kreatywni jak studenci. Robią testy, podczas których kartka każdej grupy jest innego koloru. Dzięki temu nie można zamieniać się grupami, ponieważ byłoby to widoczne nawet z końca sali. Bywają sytuacje, gdzie na egzaminie plinuje trzyosobowa komisja.

Wykładowcy idą z duchem czasu

Nie tylko studenci korzystają z nowoczesnych technologii podczas egzaminów. Wykładowcy coraz częściej robią testy w wersji online. Żacy są zapraszani do sali komputerowej w małych grupach, gdzie logują się do uczelnianego systemu.

– Wyjątek stanowią sytuacje, kiedy wykładowca pozwala korzystać z materiałów w czasie egzaminów, ale trzeba się wykazać umiejętnością rozwiązania jakiegoś problemu przy ich pomocy. Np. tablice matematyczne, dane statystyczne, wzory itd. Zarówno na egzaminach, jak i w czasie i przy zaliczeniach nie powinno być taryfy ulgowej, a sankcje za łamanie zasad powinny być bardziej dotkliwe – podsumowuje Agnieszka Całek, wykładowczyni IDMiKS UJ.

Just.

Zobacz także