Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 27 lutego 2025
Czytanie ~4 min
Tematy Hubert Ciepły, Komenda Wojewódzka PSP w Krakowie, lód
Miasto · 27 lutego 2025 · 4 min czytania

Śmiertelna pułapka zimy ujarzmiona? W tym roku nie było żadnego wypadku (ROZMOWA)

Autor: Michał Lop

– Jeszcze kilka lat temu straż pożarna w Małopolsce podejmowała kilkanaście akcji rocznie związanych z osobami, które wpadły pod lód. W ostatnich latach ta liczba spadła do pojedynczych przypadków, a w tym sezonie zimowym nie odnotowaliśmy jeszcze żadnego takiego zdarzenia – przyznaje Hubert Ciepły, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, w rozmowie z KRKNEws. 

Iga Sady: Zima zachęca do aktywności na świeżym powietrzu, ale wiele osób wciąż ryzykuje i wchodzi na zamarznięte akweny. Jakie jest stanowisko straży pożarnej w tej sprawie?

Hubert Ciepły: Stanowisko jest jednoznaczne – odradzamy wchodzenie na zamarznięte rzeki, jeziora i stawy. Lód nigdy nie jest w pełni przewidywalny. Nawet jeśli wydaje się gruby, może nagle pęknąć, a osoba, która się na nim znajduje, wpada pod wodę. W zimowych ubraniach, które są ciężkie i nasiąkają, samodzielne wydostanie się jest niemal niemożliwe. Dlatego apelujemy – jeśli ktoś chce się poślizgać, niech wybierze sztuczne lodowiska, które są kontrolowane i bezpieczne.

Co zrobić, jeśli widzimy, że ktoś wpadł pod lód?

– Najważniejsze to zachować spokój i natychmiast wezwać pomoc, dzwoniąc pod numer 112 lub 998. Straż pożarna ma specjalistyczny sprzęt i przeszkolonych ratowników, którzy wiedzą, jak działać. Do czasu ich przybycia można spróbować pomóc, ale z zachowaniem ostrożności – podać poszkodowanemu gałąź, szalik, sanki, linę, cokolwiek, co pozwoli mu utrzymać się na powierzchni. Nigdy nie wchodzimy na lód na stojąco – trzeba się położyć i czołgać, by rozłożyć ciężar ciała. Warto też, by ktoś nas asekurował, np. trzymając za nogi.

Co robić, gdy uda się wyciągnąć osobę z wody?

– Najważniejsze jest szybkie zabezpieczenie termiczne – zdjąć mokre ubrania, okryć suchym i ciepłym materiałem, podać ciepłe napoje, ale nie gorące i absolutnie nie alkoholowe. Jeśli to możliwe, przenieść poszkodowanego do ciepłego pomieszczenia. Zawsze jednak trzeba wezwać służby ratunkowe, bo wychłodzenie organizmu może mieć poważne konsekwencje.

Jak wyglądają statystyki wypadków na lodzie w Małopolsce na przestrzeni ostatnich lat? Czy rzeczywiście zauważalny jest spadek takich zdarzeń?

– Tak, dane pokazują, że liczba tego typu interwencji z roku na rok maleje. Jeszcze kilka lat temu straż pożarna w Małopolsce podejmowała kilkanaście akcji rocznie związanych z osobami, które wpadły pod lód. W ostatnich latach ta liczba spadła do pojedynczych przypadków, a w tym sezonie zimowym nie odnotowaliśmy jeszcze żadnego takiego zdarzenia. To pokazuje, że działania edukacyjne przynoszą efekty – coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z ryzyka i unika wchodzenia na zamarznięte akweny. Oczywiście wciąż apelujemy o ostrożność, bo wystarczy jeden moment nieuwagi, by doszło do tragedii.

Jakie są największe zagrożenia związane z wchodzeniem na lód i dlaczego nie jesteśmy w stanie ocenić jego wytrzymałości?

– Największym zagrożeniem jest to, że lód może wyglądać na solidny, ale w rzeczywistości jego grubość i struktura bywają bardzo różne – nawet na tym samym akwenie. Wpływa na to wiele czynników: temperatura powietrza, prądy wodne, opady śniegu, a nawet rodzaj wody. Lód nad rzeką jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ prąd podmywa go od spodu, osłabiając jego strukturę. Człowiek nie jest w stanie ocenić wytrzymałości lodu na oko, dlatego jedynym bezpiecznym rozwiązaniem jest unikanie takich miejsc.

Czy są jakieś mity dotyczące lodu, które mogą wprowadzać ludzi w błąd i zwiększać ryzyko wypadków?

– Tak, jest kilka powszechnych mitów, które mogą prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Jednym z nich jest przekonanie, że lód musi mieć co najmniej kilka centymetrów grubości, aby był bezpieczny – problem w tym, że jego wytrzymałość zależy nie tylko od grubości, ale też od struktury i warunków atmosferycznych. Kolejny mit to przekonanie, że jeśli lód trzeszczy, to znaczy, że zaraz się załamie – w rzeczywistości trzeszczenie może oznaczać, że pracuje i napręża się, ale równie dobrze może pęknąć bez żadnego ostrzeżenia. Wiele osób myśli też, że jeśli w jednym miejscu lód jest mocny, to tak samo jest na całym akwenie, co nie jest prawdą – rzeki, jeziora czy stawy mogą mieć obszary o różnej grubości i wytrzymałości lodu. Warto też obalić mit, że jeśli ktoś wpadnie do lodowatej wody, powinien intensywnie się ruszać, by się rozgrzać – w rzeczywistości szybkie ruchy przyspieszają wychłodzenie organizmu. Najważniejsze to jak najszybciej wezwać pomoc i starać się spokojnie utrzymać na powierzchni.

Jakie są najczęstsze błędy popełniane podczas udzielania pomocy osobom, które wpadły pod lód?

Najczęstsze błędy to:

  • Brak oceny własnego bezpieczeństwa: Ratownicy-amatorzy często podejmują działania impulsywnie, narażając się na niebezpieczeństwo i ryzykując własne życie.
  • Niewłaściwe techniki ratunkowe: Próby dotarcia do poszkodowanego na stojąco mogą prowadzić do załamania lodu pod ratownikiem. Zamiast tego należy czołgać się, rozkładając ciężar ciała równomiernie.
  • Nieprawidłowe udrożnienie dróg oddechowych: Po wyciągnięciu poszkodowanego z wody, zaniedbanie sprawdzenia i udrożnienia dróg oddechowych może prowadzić do niedotlenienia.
  • Niewłaściwe postępowanie podczas resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO): Błędy takie jak zbyt płytkie uciski klatki piersiowej lub niewłaściwe tempo mogą obniżyć skuteczność RKO.
  • Ignorowanie ryzyka hipotermii: Niepodjęcie działań mających na celu ogrzanie poszkodowanego może prowadzić do pogłębienia wychłodzenia organizmu.

Aby skutecznie udzielić pomocy, kluczowe jest zachowanie spokoju, ocena własnego bezpieczeństwa, prawidłowe techniki ratunkowe oraz znajomość podstawowych zasad pierwszej pomocy.

Rozmawiała Iga Sady

Reklama