Spokojnie, to tylko koronawirus? Rekordy zakażeń i chaos, a najgorsze dopiero przed nami

Strefy czerwone i żółte w Małopolsce

Epidemia koronawirusa nie tylko nie odpuszcza, ale wręcz zaczyna nabierać rozpędu. Od soboty żółtymi czerwonymi strefami zostanie objęte aż 6 mln Polaków. W Małopolsce dodatkowe obostrzenia będą obowiązywać aż w 8 powiatach. W czwartek, 1 października został pobity rekord – było 1967 zakażeń koronawirusem w ciągu jednej doby. Nawet minister zdrowia zapowiada, że będziemy mieć ponad 2 tys. zakażeń dziennie.

Trudno zachować spokój… Ale spróbujmy…

Co się stało?

Kiedy eksperci ostrzegali przed hurra optymistycznym otwarciem szkół, rządzący niewiele sobie z tego robili. Po dwóch tygodniach od rozpoczęcia roku szkolnego nie było jeszcze dużego wzrostu liczby zakażeń, co uznano za potwierdzenie, że otwarte szkoły nie są groźne. Tymczasem eksperci przestrzegali – skutki powrotu do szkół odczujemy po miesiącu. I właśnie teraz mamy bite rekordy liczby zakażeń.

Ministerstwo Edukacji zaczyna pokazywać dane o zamykanych szkołach – ich liczba rośnie. Wprawdzie placówki dotknięte koronawirusem to tylko 1 proc. wszystkich szkół, ale warto to porównać z wielkością wykrytych zakażeń w Polsce – do pory potwierdzono je u 0,3 proc. wszystkich Polaków.

I okazało się, że na uczelniach można było zastosować połączenie nauki zdalnej ze stacjonarną. Choć takie studiowanie pozostawia wiele do życzenia, rząd nie nakazał uczelniom (jak szkołom) edukację tylko w tradycyjny sposób.

Co będzie dalej?

Ciągle słyszmy też, że sytuacja jest opanowana. Tymczasem coraz częściej pojawiają się informacje, że zaczyna brakować łóżek dla chorych na COVID-19. A informacje o karetkach wożących zakażonych od jednego szpitala do drugiego, nawet jeśli są tabloidowe, zaczynają budzić grozę.

Żeby jeszcze było straszniej – to przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia zapowiadają, że trudny będzie okres w okolicach 1 listopada, kiedy Polacy rozjadą się po kraju na groby swoich bliskich. I już szykują się na wzrost zachorowań w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, kiedy w sklepach zacznie się przedświąteczny szał.

I przy tym wszystkim rządzący ciągle zmieniają tzw. strategię walki z koronawirusem. Jak przy tym wszystkim zachować spokój? W najlepszej sytuacji są chyba ci, którzy twierdzą, że epidemia to ściema. Oni tylko denerwują się tym, że ciągle słyszą o koronawirusie, ale się go nie boją. Chaos, alarmy, rekordy nie robią na nich żadnego wrażenia. Nawet chciałoby się, by to oni mieli rację…

Grzegorz Skowron

Zobacz także