Zielone światło pozwala pieszemu przejść przez jezdnię, ale kilka kroków dalej – przed torowiskiem tramwajowym – nadal może świecić się czerwone. Taki sposób działania sygnalizacji w rejonie Nowohuckiego Centrum Kultury budzi zastrzeżenia mieszkańców, którzy wskazują, że rozwiązanie jest nieintuicyjne. Komisarz Krakowa Stanisław Kracik przyznaje jednak, że doraźnie systemu zmienić się nie da. Korekta jednego przejścia oznaczałaby ingerencję w sposób sterowania ruchem na całym placu Centralnym.
Problem dotyczy przejścia dla pieszych w rejonie Nowohuckiego Centrum Kultury. Zwracający uwagę na sytuację mieszkańcy opisują mechanizm, który z punktu widzenia pieszego może być mylący: po zapaleniu zielonego światła można legalnie przekroczyć jezdnię, ale na bezpośrednio następującym po niej przejściu przez torowisko tramwajowe nadal obowiązuje sygnał czerwony. W efekcie jedno przejście, odbierane przez pieszego jako ciąg komunikacyjny, działa w dwóch różnych cyklach świetlnych.
Mieszkańcy argumentują, że osoba, która otrzymała zielone światło na pierwszej części przejścia, może odruchowo uznać, iż bezpiecznie może pokonać również jego dalszą część. Zgłaszano także, że podobnie zorganizowana sygnalizacja funkcjonuje w innych miejscach Nowej Huty, m.in. w ciągu alei Solidarności.
Kracik: system działa zgodnie z przepisami
Stanisław Kracik wyjaśnia, że za programy sterujące sygnalizacją świetlną odpowiada miejski Wydział Gospodarki Komunalnej i Infrastruktury. To właśnie ten wydział zatwierdza projekty organizacji ruchu i – jak podkreśla komisarz – sprawdza rozwiązania pod kątem bezpieczeństwa.
Jednocześnie z odpowiedzi miasta wynika istotne zastrzeżenie: przy zatwierdzaniu organizacji ruchu nie są każdorazowo wykonywane odrębne, jednostkowe analizy bezpieczeństwa dla konkretnego przejścia.
Komisarz wskazuje też, że podobny sposób działania świateł nie jest w Krakowie wyjątkiem.
Jak wyjaśnia Kracik, analogiczne sterowanie stosowane jest na większości skrzyżowań z sygnalizacją, przez które przebiega torowisko tramwajowe. Szczególnie często dotyczy to miejsc, gdzie tory znajdują się pomiędzy jezdniami. Miasto podkreśla przy tym, że sygnalizacja przy NCK została zaprogramowana zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz zatwierdzoną organizacją ruchu.
Jedna kolizja w ciągu pięciu lat
Miasto sięgnęło również po dane policji dotyczące bezpieczeństwa w tym miejscu.
Według informacji Komendy Miejskiej Policji w Krakowie w okresie od 1 lipca 2021 roku do 30 czerwca 2026 roku na przejściu w rejonie Nowohuckiego Centrum Kultury zarejestrowano jedno zdarzenie drogowe.
Była to kolizja z 3 lutego 2026 roku. Jak wynika z danych przekazanych miastu, jej przyczyną było nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
To właśnie m.in. na tej podstawie miasto ocenia, że obecne rozwiązanie nie powoduje zagrożenia w ruchu drogowym.
Kontroli podobnych przejść nie będzie
Nie będzie też kompleksowego przeglądu wszystkich krakowskich przejść działających według podobnego schematu.
Kracik informuje wprost, że kontrola wszystkich przejść przez torowiska, na których zastosowano taki sposób sterowania światłami, nie jest planowana. Urzędnicy mają natomiast analizować napływające na bieżąco zgłoszenia dotyczące funkcjonowania sygnalizacji i pozostawać w kontakcie z MPK.
To oznacza, że miasto nie zamierza obecnie systemowo sprawdzać, czy rozwiązanie, które formalnie jest zgodne z przepisami, pozostaje równie czytelne dla pieszych w poszczególnych lokalizacjach.
Poprawić się nie da. Przynajmniej nie doraźnie
Najważniejszy fragment stanowiska Kracika dotyczy jednak możliwości zmiany świateł przy NCK.
Komisarz przyznaje, że w ramach doraźnych zmian nie ma obecnie możliwości zmodyfikowania sposobu działania sygnalizacji.
Powód jest bardziej skomplikowany niż samo przeprogramowanie pojedynczego sygnalizatora. Przejście stanowi element całego systemu sterowania ruchem na placu Centralnym im. Ronalda Reagana. Zmiana cyklu w jednym miejscu wpływałaby więc także na pozostałe sygnalizatory oraz na przyznany tramwajom priorytet.
Jak tłumaczy Kracik, korekta wymagałaby zmiany „filozofii sterowania”, przeprowadzenia dokładniejszych analiz i przygotowania nowej dokumentacji projektowej.
Dopiero przy opracowywaniu w przyszłości nowego projektu organizacji ruchu dla placu Centralnego miejski wydział ma uwzględnić możliwość poprawy działania świateł na wskazanych przejściach. Konkretnego terminu takich prac jednak nie podano.
Bezpieczeństwo kontra priorytet dla tramwajów
W odpowiedzi Kracika mocno wybrzmiewa również drugi aspekt całej sprawy: priorytet komunikacji zbiorowej.
Komisarz podkreśla, że pieszy i rowerzysta mają obowiązek każdorazowo sprawdzić sygnał obowiązujący na przekraczanym przejściu lub przejeździe. Jednocześnie miasto wskazuje, że niezależne sterowanie światłami na przejściach przez torowiska jest ważnym elementem uprzywilejowania tramwajów. Ma ono poprawiać płynność ich przejazdu, skracać czas podróży i zwiększać konkurencyjność transportu zbiorowego.
I właśnie tutaj znajduje się sedno problemu. Z punktu widzenia systemu wszystko działa zgodnie z projektem. Z punktu widzenia części pieszych – niekoniecznie działa intuicyjnie.
Miasto nie kwestionuje, że dwa następujące po sobie fragmenty przejścia mogą otrzymywać różne sygnały. Nie uważa jednak tego rozwiązania za niebezpieczne i nie planuje jego doraźnej zmiany.
Na razie więc pieszym pozostaje przede wszystkim uważnie obserwować każdy kolejny sygnalizator. Na techniczną poprawę organizacji świateł trzeba będzie poczekać co najmniej do momentu przygotowania nowego projektu ruchowego dla placu Centralnego.
Grzegorz Górski



